Kościół szukający drogi

(204 - marzec - kwiecień 2015)

Najlepsza cząstka

Marcin Staniewski

Kościół nie może sobie sam niczego „wymyślić”, przyjąć jakiś nowych prawd objawionych. Zadaniem Kościoła jest wierne przekazywanie i wyjaśnianie Objawienia, które już otrzymał

Skąd wiemy, że to w co wierzymy jest prawdą? To pytanie powinien sobie zadać od czasu do czasu każdy rozumny wierzący. „Pranie mózgu” oferowane przez sekty ma na celu miedzy innymi to, żeby ludzie przestali się siebie o to pytać. 

Teologia katolicka usystematyzowała odpowiedź na pytanie o źródła wiary w traktacie De locis theologicis, który jest traktowany jako wstęp na studiach teologicznych. Według klasycznego podziału, spisanego w XVI w. przez Melchiora Cano fundamentalnymi źródłami tego, w co Kościół wierzy są Pismo Święte i Tradycja Apostolska. Źródła fundamentalne są wyjaśniane przez Kościół, przy czym ważną sprawą jest autorytet wyjaśniającego: od nieomylnych orzeczeń soborów i papieży, poprzez naukę Ojców Kościoła, teologów średniowiecza, poszczególnych biskupów po codzienne nauczanie, zarówno duchownych, jak i świeckich.

Zależność między Pismem Świętym, Tradycją i Urzędem Nauczycielskim Kościoła bardzo trafnie opisana została w konstytucji Dei Verbum Soboru Watykańskiego II. Dla pełniejszego zrozumienia tego tematu warto przeczytać cały ten niedługi dokument, tu przytoczę tylko parę zdań:

Zadanie zaś autentycznej interpretacji słowa Bożego, spisanego czy przekazanego przez Tradycję, powierzone zostało samemu tylko żywemu Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, który autorytatywnie działa w imieniu Jezusa Chrystusa. Urząd ten Nauczycielski nie jest ponad słowem Bożym, lecz jemu służy, nauczając tylko tego, co zostało przekazane. Z rozkazu Bożego i przy pomocy Ducha Świętego słucha on pobożnie słowa Bożego, święcie go strzeże i wiernie wyjaśnia. I wszystko, co podaje do wierzenia jako objawione przez Boga, czerpie z tego jednego depozytu wiary (DV 10).

Z tego co zapisali Ojcowie soborowi wynika, że Kościół nie może sobie sam niczego „wymyślić”, przyjąć jakiś nowych prawd objawionych. Zadaniem Kościoła jest wierne przekazywanie i wyjaśnianie Objawienia, które już otrzymał. Oczywiście pojawiają się zagadnienia i problemy, o których nie wspominają Ewangelie. Jednak to właśnie słowo Boże ma być światłem, które pozwoli ocenić i dać rozwiązanie dla Kościoła. 

W tej służbie słowu Bożemu od samego początku przewodzą apostołowie i ich następcy. Charyzmat nieomylności w sprawach wiary ma wyłącznie biskup Rzymu i to tylko w ściśle określonych sytuacjach. Natomiast fakt ciągłości przekazywanej nauki wyrażony w zewnętrznym znaku sakramentu kapłaństwa (gest włożenia rąk) daje autorytet pełnionej posługi. Nie jest to autorytet nieomylności, jednak fakt, że dany człowiek został wybrany do posługi głoszenia słowa przez ludzi, których pokolenia temu wskazali Apostołowie i ostatecznie sam Jezus, daje im na pewno większy autorytet niż pozostałym wiernym.

Biskupi jako pasterze Kościoła nie pełnia swej posługi sami. „Urzędowo” wspierają ich prezbiterzy i diakoni. Lecz Duch Święty wzbudza w Kościele różne charyzmaty, stąd wsparciem dla hierarchów są ludzie obdarzeni różnymi darami. Od teologów, którzy badają Boże słowo i próbują przekazać je w możliwe przystępny sposób, po świętych którym Bóg udziela specjalnych darów mistycznego poznania Bożej rzeczywistości. Dotyczy to nie tylko czystej „posługi słowa”, lecz szerzej rozmaitych dzieł, dzięki którym Ewangelia staje się bliższa i bardziej zrozumiała dla ludzi. Od samego początku też w Kościele jest zasada taka, że charyzmaty są podporządkowane hierarchii.

Czy to oznacza, że nie mogą się zdarzyć błędy w przekazie wiary? Mogą się zdarzyć. Ani urząd, ani mądrość ani świętość nie sprawia, że nigdy się nie popełni błędu. W historii Kościoła zdarzali się biskupi, którzy głosili prawdy ostatecznie niezgodne z tym, w co dziś wierzy Kościół. Wyznanie wiary soboru w Konstantynopolu z 381 r., które odmawiamy w czasie każdej niedzielnej mszy św., jest wynikiem sporów między biskupami, które zostały rozstrzygnięte na dwóch pierwszych soborach powszechnych. 

Wypowiedzi świętych same w sobie nie są nauką Kościoła i nie zawsze wszystkie ich poglądy są do zaakceptowania – zwłaszcza te, które spraw wiary bezpośrednio nie dotyczą. Znane i cytowane bywają słowa św. Augustyna – biskupa i Doktora Kościoła – na temat niższości kobiet względem mężczyzn. Choć głosił to tak wielki autorytet, twierdzenie takie nigdy nie stało się nauką Kościoła. Podobnie jak opinia uznawanego za najwybitniejszego teologa Kościoła św. Tomasza z Akwinu na temat tego, kiedy dusza zamieszkuje w człowieku (40 dni od poczęcia dla chłopców i 80 dla dziewczynek).

Tu jednak konieczna jest uwaga: Odkrywanie prawd wiary od każdego wiernego wymaga pokory. To, że teolog, biskup, a nawet papież (poza nauczaniem uroczystym) może się mylić nie oznacza, ze myli się z zasady. Częścią naszej wiary jest to, że ludziom pełniącym w Kościele ważne urzędy towarzyszy w ich posłudze Duch Święty. I nawet jeśli oni, świadomie lub nieświadomie, powiedzą coś głupiego, to sam Duch Święty może zło z tego wynikające nie tylko naprawić, ale jeszcze wyprowadzić z niego większe dobro.

Z drugiej strony ani urząd, ani osobista świętość nie dają monopolu na przekaz Bożej prawdy. W Starym Testamencie Bóg posłużył się oślicą, która mówiła za Niego tam, gdzie oczy ludzi były zamknięte na Boga (por. Lb 22,22). W historii Kościoła było wielu ludzi, którzy od Kościoła odeszli, a jednak wcześniej potrafili bardzo rzetelnie przekazać Boże słowo. Również dziś inspiracją dla chrześcijan mogą być ludzie niewierzący.

Bóg przemawia do człowieka na różne sposoby. Rzeczą najważniejszą jest chcieć usłyszeć to co Bóg do mnie mówi. W zalewie spraw ważnych i pilnych, którymi każdy z nas codziennie się zajmuje jest ta ewangeliczna „najlepsza cząstka” – wsłuchanie się w głos Pana.