W mocy Ducha Świętego

(206 - lipiec - wrzesień 2015)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Narodziny Izaaka

Karol Madaj

Podeszła w latach Sara uwierzyła i doświadczyła cudu (Hbr 11,11). Urodził się syn, Bóg dokładnie wypełnił dane słowo (18,14). Abraham odpowiedział równie precyzyjnym wypełnieniem Bożych przykazań, zarówno co do obrzezania (17,12), jak i nadania dziecku imienia (17,19). Abraham z pewnością mógłby wymyślić bardziej wzniosłe imię od „Uśmiechnął się”, ale był posłuszny Bożemu objawieniu. Wcześniej imię „Izaak” kojarzyło się raczej z uśmiechem niedowierzania (17,17-19; 18, 12-15), teraz miało oznaczać śmiech radości (w. 6).

Narodziny syna były postrzegane jako przełomowe wydarzenie w życiu mężczyzny i stąd w genealogiach często podawany jest wiek ojca (Rdz 5). Abram miał 86 lat, gdy urodził się Izmael (16,16). Abraham miał 100 lat, gdy urodził się Izaak (w. 5). Jednak to młodszy brat miał zostać dziedzicem (w. 12). Stary konflikt Sary i Hagar odżył (por. Rdz 16), by doprowadzić do ostatecznego rozejścia się dróg przyrodnich braci.

Przez kilkanaście lat to Izmael był uważany za spadkobiercę Abrahama. Narodziny Izaaka jeszcze nie przesądzały zmiany statusu, bo w tamtych czasach śmiertelność noworodków była bardzo wysoka. Dożycie wieku trzech lat było osiągnięciem. Stąd taka uroczysta celebracja przy odstawieniu dziecka od piersi (w. 8 por. 1 Sm 1,24). Od tego momentu to Izaak był traktowany jako spadkobierca Abrahama.

Późniejsze zachowanie Izmaela opisane zostało słowem mecachek, pochodzącym od tego samego rdzenia,  co „Izaak”. Tłumaczenie tego terminu bywa bardzo różne: od niewinnego „bawił się”, przez „wyśmiewał”, aż do sugerującego bałwochwalstwo, „czynił to, co niestosowne”. Św. Paweł nazwał to zachowanie „prześladowaniami” (Ga 4,29). Hebrajskie mecachek pozostawia miejsce do interpretacji. Może Izmael wyśmiewał okoliczności urodzenia brata, które były dla Sary przyczyną radości? Może podczas zabawy miał na niego zły wpływ? A może kwestionował pozycję dziedzica? Sara, zaniepokojona o przyszłość Izaaka, zażądała od męża wypędzenia „tej niewolnicy wraz z jej synem” (w. 10).

Zapewne Abraham zareagował gwałtownym sprzeciwem. Tora opisuje to lakonicznym „uznał to za bardzo złe”. Gdy w Biblii takie wrażenie odnosił Bóg, często kończyło się to śmiercią winowajcy (por. Rdz 38,10). Abraham ze względu na miłość do Izmaela nie zgodził się na wypełnienie prośby Sary. Jeżeli nie chciał wypędzić Izmaela, to o ileż trudniej musiało mu być w przyszłości wypełnić polecenie złożenia w ofierze obiecanego Izaaka! Gdy jednak Pan przemówił do Abrahama, objawiając mu zgodność swojej woli z prośbą Sary (w. 12) i zarazem potwierdzając proroctwo o losach Izmaela (w. 13 por. 16,10), patriarcha był posłuszny. Rabini uważali, że była to jedna z prób wiary, którym został poddany Abraham. Zauważmy, że po usłyszeniu głosu Boga, ojciec nie wahał się i wykonał nakaz najszybciej, jak to było możliwe (w. 14a).

Matka i syn zostali wypędzeni częściowo na własne życzenie. Przez nadużywanie przywilejów można je stracić. Oddalona Hagar, przeżywając traumę rozstania, błąkała się bez nadziei po pustyni (w. 14b). Hagar zapominała o złożonej przez Bożego posłańca obietnicy (16,10), gdy tylko okoliczności zadawały się jej przeczyć. Gdy zabrakło wody, zostawiła Izmaela pod krzakiem i odeszła. Zdaniem rabinów w tej tragicznej sytuacji myślała tylko o sobie i swoim złym samopoczuciu. Zamiast być z synem w chwili śmierci, opuściła go i właśnie dlatego Bóg wysłuchał wołania Izmaela, a nie jej (w. 17). Płacz Hagar był samolubny. Skruszona modlitwa winowajcy była bardziej gorliwa. Bóg „otworzył oczy” Hagar i pokazał studnię, która była obok od samego początku. Tora uczy nas tu, że Bóg zawsze zapewnia to czego potrzebujemy, ale musimy być gotowi by to zobaczyć. Grzech zaślepia, dzięki modlitwie możemy dostrzec Boży plan awaryjny. Studnia Bożego miłosierdzia jest tuż obok, choć często nie jesteśmy tego świadomi. Jeżeli szukamy pocieszenia na pustyni świata, nie znajdziemy go. Bukłak z naszą wodą szybko się wyczerpie. Duchowe pragnienie może zaspokoić tylko Chrystus  (J 4,14).

 

Św. Paweł interpretował tę historię alegorycznie. Sara i Hagar symbolizują stare i nowe przymierze (Ga 4,24). Cyryl z Aleksandrii zauważył, że synowie Hagar, czyli naród wybrany, wciąż mają możliwość picia ze studni Chrystusa. Oczy części z nich były zamknięte i nie mogli zobaczyć źródła Ewangelii (Rz 11,25), lecz gdy wołają do Boga, zasłona opada (2 Kor 3,14n). Na naszych oczach spełniają się proroctwa a wielu Żydów uznaje Jezusa za Mesjasza i powstaje do nowego życia (Rz 11,15).