Słuchać Pana

(173 - lipiec - sierpień 2010)

z cyklu "Wieczernik Domowy"

Nie zabijajcie ducha

Krzysztof Janowski

Hasłem przewodnim IV pielgrzymki Jana Pawła II do Polski były słowa „Bogu dziękujcie, Ducha nie gaście”. W trakcie tej pielgrzymki Papież wyrażał radość z odzyskanej przez Polskę wolności, ale także troskę o dobre z niej korzystanie. Tę troskę warto rozważyć również w kwestii rodziców i wychowywania dzieci.

Parę dni temu rozmawialiśmy ze znajomymi na temat uczenia naszych pociech porządku, wymaganie od nich, aby sprzątały po zabawie, odkładały zabawki na miejsce. Zauważyliśmy wtedy, że taka przydatna rzecz, jak umiłowanie porządku, nie może ograniczać dziecka. Nie jest dobrze, gdy dziecko przychodzi pochwalić się mamie albo tacie nową budowlą z robioną z klocków, a rodzice zamiast zauważyć i docenić tą budowlę łapią się za głowę i narzekają na bałagan w jego pokoju. Jeden ze słynnych malarzy wspominał, że swoją malarską karierę rozpoczął pewnego dnia w dzieciństwie pod nieobecność rodziców. Namalował obraz i gdy przyszli rodzice to z dumą im go pokazał. I… stała się rzecz piękna, bo rodzice „nie zauważyli” całego bałaganu jaki narobił, ale rzeczywiście pochwalili go za ten obraz.

Tak, właśnie chwalenie innego człowieka, zauważanie jego wysiłku pomaga mu wzrastać i rozwijać się. To rzeczywiście wspaniałe, gdy dziecko potrafi potem pochwalić się samo (nie jak chwalipięta, ale jak ktoś, kto zna swoją wartość), bo ja już umiem ładnie pisać.

Jeśli zaś ciągle skupimy się na krytykowaniu dziecka czy innej osoby, aby nauczyć ją czegoś, to często okaże się, że nasze zdolne dziecko będzie nam mówić, że ono nic nie umie, jest do niczego, nie lubi siebie.

Może wydawać się to dziwne, czasami może nawet niebezpieczne, ale Przykazania Miłości zobowiązują nas chrześcijan do miłości Boga, bliźniego …   i siebie samego. Nie można kochać drugiego człowieka, bez zdrowej miłości własnej. Bo jeśli nie kochamy siebie, to nie będziemy uznawali za wartościowe danie ofiary z siebie dla innych. Często egoizm czy egocentryzm wynika właśnie z braku prawdziwej miłości siebie. Wydaje się sobie mało warty, więc chcę zwrócić uwagę wszystkich na moją osobę, aby w ten sposób podbudować po-czucie własnej wartości.

A co z naszą nauką porządku? Czy musimy jej zaprzestać, aby nie tłamsić naszego dziecka? Raczej nie, ale najpierw zauważmy to, co dla niego ważne, pozwólmy mu zostawić (może troszkę przesuwając na bok) wspaniałe budowle, które właśnie skończył, pochwalmy go za te piękna dzieła i poprośmy, aby posprzątał resztę. W końcu piękna budowla znacznie lepiej będzie wyglądać w posprzątanym pokoju niż ukryta gdzieś pomiędzy stertami rozrzuconych klocków. Myślę, że w wielu przypadkach taka „pozytywna” argumentacja ma szanse trafić do naszego artysty i zachęcić go także do działania, którego od niego oczekujemy.

 

Nie bójmy się chwalić innych. Starajmy się zauważać to co robią dobrze i mówić im, że widzimy ich suk-cesy, wysiłki i cenimy to. Często musimy się tego nauczyć, bo nasi rodzice woleli nas ganić niż chwalić, abyśmy nie wyrośli na chwalipięty. Jeśli uda nam się osiągnąć tę umiejętność, to będzie nam łatwiej w małżeństwie, w stosunku do naszych dzieci a także i w pracy. Każdy człowiek lubi, gdy się go chwali, gdy zauważa się jego starania. Chociaż czasami czuje się z taką pochwałą nieswojo, bo nikt go wcześniej nie chwalił i nie wie jak się ma zachować.