Miłość, seksualność

(183 - styczeń 2012)

O jednym oku, byle tego roku

Magdalena Lesiak

czyli kilka myśli o dynamice relacji dziewczyna – chłopak i o tym, że można mieć księcia za 10 zł

W naszej rodzinie tak się składało, że pary raczej długo niż krótko chodziły ze sobą przed ślubem. Jak już dziewczyny (chłopaki też, ale dziewczyn jest zdecydowanie więcej) znalazły przysłowiową połówkę, to już tak na zawsze! Dzięki Bogu, akurat te wybory okazały się trafione i żyją szczęśliwie w swoich rodzinach, ale… Prababcia ostrzegała:

– Młode jesteście, trzeba się rozejrzeć, poszukać, sprawdzić! A Wasze serca, jak te sygnaturki, biją szybko „tylko, ten, tylko ten, tylko ten”. A skąd wiecie, że tylko ten? A może za kilka lat, ten jedyny okaże się nietrafionym wyborem, a Wy zostaniecie jako stare panny? I będziecie wtedy bić, jak ten dzwon parafialny „Byle jaki, byle był. Byle jaki, byle był”, albo jeszcze gorzej – jak stary Zygmunt – „O jednym oku, byle tego roku. O jednym oku, byle tego roku…”.

I teraz, za każdym razem, gdy jestem w Krakowie, myślę o wszystkich moich koleżankach koło czterdziestki, które w desperacji szukają partnera na wszystkich możliwych portalach towarzyskich i imprezach zakładowych, albo  o tych, które zranione po wieloletnich doświadczeniach z „tym jedynym”, boją się i nie próbują szukać nowych relacji…

Nawiązując do tych ludwisarskich metafor, w okresie młodości, kiedy szukamy, najlepiej „bić sercem” w rytm – „ten lub tamten, ten lub tamten”.

Oczywiście nie namawiam do zmiany sympatii, jak przysłowiowych rękawiczek, ale do rozwagi i otwartości, do szukania i dostrzegania, do poznawania i rozważania.

Ale po kolei.

 

DOBRE WYPRACOWANIE

Relacja dziewczyna – chłopak, jest jak dobre wypracowanie: ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie. I jak dobre wypracowanie, ma też właściwe proporcje w treści.

Wstęp – Nie czekaj na grom jasnego nieba, ani na żar w sercu. 

Miłość od pierwszego wejrzenia, to nie miłość. Wszystkie poradniki o miłości o tym piszą, a młodzi i tak mają nadzieję, że im się przydarzy i będzie, jak w bajce...

Owszem, to pierwsze zauroczenie jest bardzo przyjemne i może być początkiem czegoś wielkiego, pięknego i trwałego - być może, po pierwszym zachwycie  przyjdzie kolejny i kolejny i kolejny...i bardzo dobrze, bo miłość zwykle zaczyna się od wzajemnego oczarowania i zainteresowania (to jedna z jej płaszczyzn – uczuciowa). Ale ten pierwszy impuls może też przynieść rozczarowanie, a jest  też druga strona medalu – czasami pierwsze wrażenie może wiązać się z niekorzystną oceną osoby, ale gdy ją poznamy bliżej, spędzimy więcej czasu … może się okazać, że mamy ochotę spędzić z nią resztę życia. 

Ale właśnie potrzeba czasu… na rozwinięcie.

Rozwinięcie – Zdejmuj różowe okulary, zacznij używać lornetki albo nawet mikroskopu.

*Na wstępie rozwinięcia – „nie bierz” w desperacji pierwszego lepszego/pierwszej lepszej, ale też nie przebieraj w nieskończoność!

Kot w worku

Znacie się dwa tygodnie, a wydaje Ci się, że to Ktoś Na Zawsze! Spokojnie. Dajcie sobie szansę – poznać się i pokochać… albo rozstać. Nie podejmuj poważnych decyzji pod wpływem emocji i bez „podstawowych danych”.  Pamiętaj o kluczowych wartościach – Bóg i wara, małżeństwo i rodzina, praca, zdrowie!!!

„Pokaż mi swój pokój, pokaż mi swoją rodzinę, pokaż mi swoich kolegów/koleżanki… a powiem Ci kim jesteś” – spędzajcie razem czas i rozmawiajcie, zobaczcie, jak się rzazem czujecie i dogadujecie w różnych okolicznościach – i w kinie na romantycznej komedii i na przykład w sytuacji choroby czy problemów,  na wycieczce i w czasie obowiązków domowych, uczniowskich czy zawodowych. Okryjcie przed sobą swoje  plany, marzenia i wartości i zobaczcie czy mają wspólne odniesienie. Jeśli w najważniejszym się zgadzacie, jest szansa, że i w drobiazgach będzie dobrze.  

Z kwiatka na kwiatek

Niektórzy mówią – młodość, trzeba się wyszumieć, przyjdzie czas na trwałe związki – i zmieniają sympatię, jak rękawiczki. Impreza, kino, spacer, czasami coś więcej. Bez odpowiedzialności i bez przyszłości. Tak można mieć przypadkowych znajomych, ale nie kogoś, komu mówimy „kocham Cię”. Nie można kochać przez 3 tygodnie, a przez następne dwa kogoś innego. To nie miłość, to zabawa, a nikt przecież nie chce być traktowany przedmiotowo - nie chce być zabawką!

Nie inicjuj i nie wchodź w głębokie i intensywne relacje na krótko, chyba że chcesz inwestować w popiół.

Za wysoka poprzeczka = samotność

Żeby był wysoki, żeby był przystojny, żeby dobrze gotowała, żeby była blondynką, żeby dużo zarabiał, żeby był jedynakiem, żeby była z wielodzietnej rodziny, żeby spędzał czas tylko ze mną, żeby interesowała się sportem, żeby…., żeby….

I budujesz górę nie do pokonania.

Szukasz ideału, księcia/królewny z bajki?

A przecież wokół żyją sami NORMALNI ludzie – z zaletami i wadami, ludzie tacy, jak Ty! 

Nie trać czasu na szukanie, przebieranie i wykluczanie. Albo na czekanie. Możesz stracić najpiękniejsze lata swojego życia, możesz zapomnieć o swoim życiu i samorozwoju. Możesz wymagać i odrzucać i ostatecznie zostać na lodzie .

A On/Ona może być całkiem blisko…

Daj sobie szansę i daj szansę „relacji”:

– spójrz w lustro - zweryfikuj swoje „żeby był…” i obniż poprzeczkę, żeby była możliwa również do przejścia dla Ciebie.

– bycie z drugą osobą to nieustanny rozwój – teraz nie można mieć tego, co będzie możliwe za 20 lat;

– bycie z drugą osobą, to nieustanny rozwój relacji w związku i każdego z osobna. Nie  można któregoś elementu zaniedbać;

– uczymy się siebie przez całe życie – nie przewidzimy przyszłości i naszych reakcji – co dziś nas zachwyca, za 10 lat może być utrapieniem;

– pamiętaj o rozsądku – spotkaj się ze swoimi marzeniami i oczekiwaniami, gdzieś w pół drogi z otwartością akceptacją i wsparciem;

– akceptacja człowieka nie oznacza bezwarunkowej akceptacji jego wad – na szczęście mamy wolną wolę, rozum i zdolność uczenia się – możemy zmieniać się (oby na lepsze), gdy tego, chcemy – dla Boga, dla siebie samego i dla siebie nawzajem;

– pomóżcie sobie nawzajem być dobrymi ludźmi. Po prostu.

Czy można sobie kogoś wychować?

Wielu mówi – „wychowam sobie żonę” albo „ja go zmienię po ślubie”.  Nie liczyłabym na to… chyba, że zaczniemy wychowywać w pierwszym roku życia! Poznajemy się w wieku 15-20 lat, czasami jeszcze później. I niestety mamy do przyjęcia, wraz z człowiekiem, cały bagaż jego życia, wszystkie dobre i złe doświadczenia, wszystkie relacje rodzinne i rówieśnicze. To nie biała tablica, na której możemy napisać: „a teraz mnie kochaj, tak, jak ja tego chcę,  teraz żyj ze mną, tak jak zaplanowałem/am”.

Często do wychowania używa się obrazu lepienia z gliny. OK., ale musimy przyjąć, że człowiek, który ma być nasza sympatią, może kiedyś kimś więcej, jest już ulepionym garnkiem i czasami nawet wypalonym! My możemy, co najwyżej dodać ozdoby, dodatkowe szkliwienie, jakieś uszko… nie ale wiadomo czy wytrzyma. Jeśli będziemy próbowali przerobić według swojego planu, wzoru – rozpadnie się, pokruszy, zniekształci – już nie będzie tym samym fajnym garnuszkiem, który tak nam się spodobał.

Kiedy zdecydowanie zakończyć znajomość i to jak najszybciej?

Kiedy druga osoba:

– oszukuje Cię

– zdradza

– w ogóle nie liczy się z Twoim zdaniem i Twoimi uczuciami

– jest pod silnym wpływem innych i nie ma własnego zdania

–nie uczy się i nie pracuje

– jest uzależniona od alkoholu, narkotyków i innych środków psychoaktywnych, pornografii, hazardu itp.

– jest agresywna wobec Ciebie i innych ludzi

– stosuje przemoc fizyczną, psychiczną czy seksualną

Już słyszę głosy zakochanych po uszy, którzy chcą miłością przemieniać, albo miłością wymuszać, albo miłością wybaczać.

Miłością można dać szansę. Ale jeszcze nie teraz. Teraz: zdecydowanie do widzenia – jeśli będzie Mu/Jej naprawdę zależało, zrobi ze sobą porządek i wróci… po szansę.

Kiedy w ogóle nie ryzykować i nie wchodzić w bliskie relacje, a nawet uciekać?

Myślę tu o „zakazanych osobach” – dla nas, wierzących są to zbyt bliskie, intymne relacje z osobami duchownymi i z osobami pozostającymi w związkach małżeńskich (bez względu, kto pierwszy podejmuje inicjatywę – i tak trzeba uciekać!!!).

Te osoby już wybrały swoją drogę i nie ma niej miejsca dla nas, jako „drugiej połówki”!

Zakończenie – Gotowi do startu? Start!

Wbrew oczekiwaniom zakończenie, to nie koniec! To początek.

Nowej znajomości, nowej relacji, nowej – być może już tej najwłaściwszej- Miłości.

Albo nowego etapu – narzeczeństwa czy małżeństwa.

I teraz od tego, jak przeżywaliśmy etap „rozwinięcia” zależą nasze rany psychiczne i duchowe rozterki. Jeśli nasza relacja rozwijała się stopniowo, przeszliśmy po kolei etapy i nasza bliskość nie przekroczyła tej „magicznej” granicy intymności – jakoś sobie poradzimy… popłaczemy, potęsknimy, pozłościmy się, przemyślimy … i zrozumiemy, że tak było najlepiej, tak musiało być… być może uda się utrzymać  z „byłym” dobrą koleżeńską czy nawet przyjacielską relację. 

Gorzej, gdy poszło za daleko – intymne, głębokie relacje to sfera zarezerwowana dla Kogoś Na Zawsze i jeśli wykorzystaliśmy „tę rezerwację” tylko dla „kogoś” nie będzie już „na zawsze”, bo było tylko na chwilę L W takich okolicznościach rozstanie jest ogromną stratą, bardzo dotkliwą i bolesną, bo straciliśmy część siebie bezpowrotnie – i duchowo i fizycznie. Tu będzie się goić znacznie dłużej…

Jak się rozstać?

To trudne, ale czasami trzeba.

– Najlepiej osobiście – nie sms-y, maile czy pośrednicy.

– Kulturalnie – bez awantur czy znikania bez słowa.

– Spokojnie, rzeczowo, jasno wytłumaczyć dlaczego „nie” – rozumowo i uczuciowo. Znaleźć konkretne argumenty. Mówić o sobie i od siebie – popularny komunikat „ja”.

– Nie obwiniać (chyba, że była zdrada, to wina jest oczywista i nie ma co udawać, że wszystko jest OK.), nie wypominać, nie rozdrapywać ran i nie fundować sobie kolejnych zranień.

– Jeśli to ostateczna decyzja i nie dajemy sobie już żadnych kolejnych szans – nie dajmy się wmanipulować również w kolejne obietnice poprawy.

 

A MOŻE JEDNAK KSIĄŻĘ J

A gdyby, ktoś jednak bardzo chciał, to może mieć księcia w każdej chwili, za 10 zł – na rynku dostępny jest taki gadżet- Magic Frog: zalewasz żabę wodą, a po kilku minutach masz księcia. Rośnie jeszcze przez 72 godziny… do ok. 10 cm… Cóż, że taki niski, ale zawsze Książę J