Eucharystia

(146 - wrzesień - październik 2006)

Odpowiedź (świadectwo)

Andrzej

Przyjmowanie Komunii Świętej na rękę pozwala mi głębiej przeżywać eucharystyczne spotkanie z Jezusem

Jestem wdzięczny polskim biskupom za decyzję umożliwiającą przyjmowanie Komunii Świętej na rękę. Ta przywrócona forma uczestnictwa w Najświętszym Sakramencie pozwala mi głębiej przeżywać eucharystyczne spotkanie z Jezusem.

Wyciągając dłonie po ciało Chrystusa mam poczucie, że jest to moja odpowiedź na wezwanie Zbawiciela. Jezus oddał życie na krzyżu dla zbawienia każdego człowieka, ale konsekwencje tej ofiary urzeczywistniają się dla tych, którzy tego pragną. Gest otwartej ręki ma dla mnie takie właśnie znaczenie: chcę by ofiara Chrystusa ogarnęła moje życie. Wychodzę naprzeciw propozycji jaką ma dla mnie Bóg. W Apokalipsie słyszymy: „Oto stoję u drzwi i kołaczę: jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (3,20). Żeby otworzyć drzwi, wyciągam dłoń.

Mam także poczucie, że przyjmowanie Komunii na rękę przybliża mnie do rzeczywistości Wieczernika. „A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje»” (Mk 14,22). Łamał chleb i dawał go uczniom - prawdopodobnie do ręki. Podawanie pokarmu do ust kojarzy mi się z karmieniem małego dziecka, które przecież gdy tylko trochę podrośnie już samo zaczyna sięgać po jedzenie. To że mogę przyjąć Komunię na rękę, jest dla mnie osobiście krokiem ku dojrzałości mojej wiary.

Jednocześnie przyjmowanie Komunii na rękę jest dla mnie zbieżne z przekonaniem, że Jezus chce być blisko mnie, jak najbliżej mojego życia. On chce być jak chleb - na wyciągnięcie ręki. To że biorę hostię w dłoń, nie jest dla mnie umniejszaniem jej świętości. Wręcz przeciwnie - doznaję wzruszenia, że ta świętość wychodzi mi naprzeciw, powierza mi się, obdarza zaufaniem. Ta sekunda kiedy Ciało Pańskie spoczywa w moich dłoniach jest dla mnie chwilą głębokiej adoracji. Początkowo wahałem się, czy przyjmować Komunię na rękę, bo obawiałem się, że gest ten może być postrzegany jako ekstrawagancja, chęć zwrócenia na siebie uwagi. Kiedy się w końcu przełamałem, odkryłem że ta chwila bliskości z Chrystusem Eucharystycznym tak bardzo skupia moją uwagę, że nie mam pojęcia co się dzieje poza mną. Jestem tylko ja i Jezus, który do mnie przychodzi.

Od czasu przyjmowania Komunii na rękę o wiele radośniej przeżywam każdą Mszę Świętą. Wręcz wyczekuję każdej kolejnej Eucharystii (niestety na razie nie widzę możliwości codziennego uczestnictwa, ale od dawna jest to moim pragnieniem). Nawet jeśli są to tylko emocje, które z czasem przygasną, to niezależnie przyznaję, że przyjmowanie Komunii Świętej na rękę bardzo odpowiada mojej duchowości.