Sługa Niepokalanej

(216 - lipiec - sierpień 2017)

Patriotyzm ks. Franciszka

ks. Henryk Bolczyk

Przeciwstawiał się powiedzeniu: „Polak to katolik”

Co wiemy o patriotyzmie ks. Blachnickiego?

Znamy miejsce i rok urodzenia ks. Franciszka, ale nie wszyscy czytelnicy są świadomi prawdy historycznej ziemi śląskiej. Polska cieszyła się już niepodległością od listopada 1918 roku. Tymczasem Śląsk musiał się jeszcze wykrwawić w trzech powstaniach śląskich, aby wejść w ojczyznę wolną, w jej młode struktury. Właśnie nasz bohater, jak mówią biografowie, omalże nie stracił życia w czasie walk powstańczych w Rybniku. Był niemowlęciem i w czasie ataku powstańców na oddziały niemieckie znalazł się jego wózek na froncie. Przytomny powstaniec odważnie ocalił z pola walki niemowlę.

Pokolenie jego rodziców, pośrednio myślę też o moim ojcu, nie miało możliwości uczestniczenia do szkół polskich. Pruski Kulturkampf germanizował wszystkie przestrzenie życia publicznego, w tym i kult Kościoła katolickiego. Pielęgnowano ojczystą mowę jedynie w domach, w rozmowach i modlitwach.

Nasz bohater wychowywał się już w wolnej Polsce. Szkołę rozpoczął jako pięcioletnie dziecko wraz ze starszym o rok bratem Ernestem. W roku I Komunii św. to jest w 1931 zaczęła się jego wielka przygoda z harcerstwem wzorowanym na skautingu Roberta Baden Powella, który definiował harcerstwo jako „grę chłopców pod przewodnictwem chłopców, w którym starsi bracia stwarzają zdrowe otoczenie i zachęcają do zdrowym zajęć, ułatwiające wyrobienie w sobie cnót obywatelskich”. Nastolatek Franciszek jako harcerz brał nawet udział w regularnych ćwiczeniach Przysposobienia Wojskowego, za co otrzymał odznakę „wyróżniającą młodych obywateli, którzy w wieku przedpoborowym dobrowolnie pracowali nad przygotowaniem się do roli obrońców Ojczyzny”.

Nazwie harcerstwo aniołem stróżem swojej młodości. Postawi je wyżej niż zajęcia szkolne, bo tu uczył się aktywności, zamiłowania do przyrody i rycerskiej służby wobec bliźnich. Ile było w nim samym harmonii z trzech fundamentalnych wartości: „Bóg, Honor, Ojczyzna” zdradził nam sam, kiedy wyznał, że „żył bez Boga, ale bez «przeciw wierze»”. Ona wróci do niego w latach więzienia katowickiego, w okresie okupacji. Naturalny, humanistyczny wymiar moralności, umocniony przez harcerstwo, okaże się niewystarczający. Człowiek nie należy tylko do współobywateli, do swojego narodu; człowiek należy do Boga. To odkrycie nazwie najważniejszym wydarzeniem jego życia.

Kiedy wiara stanie się sensem jego życia, powróci myślenie o narodzie, o jego zagrożeniach, wynikających z polityki i z nowej bezbożnej ideologii sowieckiej. Jego wcześniejsze zdolności, plany życiowe, aby służyć Polsce jako dyplomata, nabiorą szczególnej dynamiki, tym razem podyktowanej nie tylko patriotyzmem, ale troską o zbawienie człowieka, o jego wieczną egzystencję.

 Nie możemy w tym miejscu pominąć jego doświadczeń tuż po maturze. Był to rok 1938. Wartości zdobyte w neoklasycznym gimnazjum w Tarnowskich Górach, teraz wzywają go do dobrowolnej służby wojskowej w Dywizyjnym Kursie Podchorążych Rezerwy w Katowicach. Na wybuch wojny odpowiedział udziałem w wojnie obronnej. Służy Ojczyźnie w stopniu plutonowego w 11 Pułku Piechoty armii Kraków. Dostaje się do niewoli niemieckiej, skąd uciekł i powrócił do rodzinnych Tarnowskich Gór. Podejmuje działalność konspiracyjną w Organizacji Partyzanckiej, w Polskich Siłach Zbrojnych w stopniu komendanta na miasto Tarnowskie Góry. Zdemaskowany, oskarżony, ostatecznie wysłany do obozu koncentracyjnego w Auschwitz z numerem 1201, gdzie spędzi 14 miesięcy, w tym jeden miesiąc w bloku 13.

Skoro ks. Franciszek nazwał harcerstwo aniołem swojej młodości, to znaczy, że wychowanie obywatelskie, patriotyczne na tej drodze zyskane, stało się dla niego poniekąd przewodnikiem do wiary, do rzeczywistości duchowej człowieka, która trwa ponad czasem, ponad systemami i ideologiami. W Auschwitz odkrył, że zasady wcześniej poznane i wyznane zbankrutowały, a ludzie, współwięźniowie zachowywali się nie po ludzku. Osobiście narażał się swoją służbą bliźnim na kary kompanii karnej. Cudem przetrwał Auschwitz, ale światło wiary dotarło do niego po wyroku śmierci w Katowicach.

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".