Sakramenty

(196 - listopad - grudzień 2013)

z cyklu "Wieczernik Domowy"

Powrót

K.N.

Przez całe sześć lat małżeństwa stosowałam pigułki. Mój lekarz bez problemu, obojętnie wypisywał recepty na środki antykoncep­cyjne, nie mówiąc nic o możliwych skutkach ubocznych. Przed laty, gdy miałam kilkanaś­cie lat, inny lekarz prze­pisał mi pigułkę ponieważ miałam nieregularny okres — problem uciążliwy, ale nie poważny. Sądziłam, że skoro te leki można otrzymać tak łatwo, nie mogą mieć wielu skut­ków ubocznych.

Pierwsze lata naszego małżeństwa były trudne — ogromnie kochałam męża i byłam szczęśliwa, że jestem mężatką, ale moje emocje były przytłumione i prawie zupełnie nie odczuwałam pragnień w sferze seksualnej. Winą za te problemy obciążałam siebie i rozpoczęłam leczenie psychologiczne. Uważałam, że moje problemy wynikają ze spraw związanych z uczuciowością bądź psychiką. Zapytałam w końcu psychologa, czy pigułka może mieć wpływ na pożądanie seksualne. On jednak kategorycznie zaprzeczył.

Zawsze uważałam za niegodną rzecz chemiczne środki aborcyjne jak pigułka „dzień po”, a lekarze i pielęgniarki zapewniali mnie, że środki, które brałam jedynie blokowały owulację. Oczywiście osłupiałam, gdy dowiedziałam się, ze pigułki mogą też powodować wydalenie zapłodnionego jajeczka. Przerażająca myśl, że mogłam faktycznie dokonywać aborcji rozdzierała serce i była ogromnym ciężarem. Natychmiast odstawiłam pigułkę. Oboje z mężem wkrótce dowiedzieliśmy się o możliwości stosowania naturalnego planowania rodziny i zapisaliśmy się na kurs.

Byłam zaskoczona po raz drugi, gdy okazało się, że spis skutków ubocznych podany na ulotce informacyjnej środków antykoncepcyj­nych, które stosowałam, nie jest pełny — wymieniono tylko najczęściej występujące. O wielu rzadziej występujących skutkach ubocznych, w tym o możliwym spadku libido, nie mówił mi nigdy nikt zalecający stosowanie pigułki. W okresie gdy mój organizm przysto­sowywał się do funkcjonowania bez środków antykoncepcyjnych, uświadomiłam sobie, jak wielki miały one na mnie wpływ. Powróciło pożądanie seksualne i poczułam większy kontakt z moim ciałem i emocjami. Okazało się, że znowu płaczę czytając smutne książki. Mąż może zaświadczyć o zmianach w mojej osobowości — powiedział, że powróciła kobieta, w której się kiedyś zakochał.

 

Muszę przyznać, że kiedy pierwszy raz usłyszałam o naturalnym planowaniu rodziny uznałam je jedynie za zdrową alternatywę dla pigułki. Jednak dzięki Bożej łasce naturalne planowanie rodziny zmieniło moje nastawienie do małżeństwa i macierzyństwa. Nie uważam go za „naturalny środek antykoncepcyjny”, ale za drogę otwarcia na Bożą wolę; jestem wdzięczna za tak wielkie błogosławieństwo.