Formowanie następców

(218 - listopad - grudzień 2017)

Praktyka u Jezusa

Agata Jankowiak

Jezus nie poprzestawał jedynie na samym nauczaniu i stworzeniu możliwości obserwacji Mistrza

Warto zauważyć i pamiętać jednak, że Jezus nie poprzestawał jedynie na samym nauczaniu i stworzeniu możliwości obserwacji Mistrza. Jego „wychowywanie” uczniów miło też wyraźny wymiar praktyczny. W każdej z Ewangelii synoptycznych czytamy o rozesłaniu uczniów po dwóch (Mt 10, 5-16; Mk 6, 7-13 i 30-31; Łk 9, 1-6 i 10), przy czym w ewangelii Łukasza jest jeszcze opis rozesłania siedemdziesięciu dwóch uczniów (Łk 10, 1-12). Przyjrzyjmy się jak ta „praktyka u Jezusa” wyglądała.

Najpierw był wybór, wyznaczenie konkretnych osób: czy to wybór Dwunastu (wymienianych w Ewangeliach z imienia) czy też „wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch” (Łk 10, 1). Zatem Jezus nie wysyła z misją, zadaniem, osób przypadkowych. Zna je – zapewne wie czy się do tego zadania nadają. 

Dalej, Jezus wysyła uczniów po dwóch – nie tylko dlatego, żeby było im raźniej. W judaizmie rozsyłanie posłańców po dwóch dodawało mocy ich słowom, podobnie w kulturze greckiej czy posyłano posłańców parami. A uczniowie pełnili właśnie rolę posłańców: ich zadaniem było wzywać do nawrócenia, głosić, że bliskie jest królestwo Boże, uzdrawiać chorych, wskrzeszać umarłych, oczyszczać trędowatych i wypędzać złe duchy (Mt 10, 7-8; Łk 9, 2; Łk 10, 8). 

Łukasz też wyraźnie pisze, że siedemdziesięciu dwóch uczniów zostało wysłanych jako heroldzi zapowiadający przyjście Jezusa („wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał” Łk 10, 1b). 

Zanim uczniowie wyruszyli wypełniać swą misję Jezus wyjaśnił im, dlaczego mają iść z misją: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało” (Łk 10, 2). Dał im też bardzo konkretne wskazówki co do tego jak mają się zachowywać i z jakim nastawieniem mają wyruszyć w drogę oraz powiedział, co mają zrobić, gdy nie spotkają się z przyjaznym przyjęciem (...).

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".