Rzym

(162 - styczeń 2009)

z cyklu "Wnuki Soboru"

Prezbiter dla ludu

Paweł Kozakiewicz

Przedostatnim tekstem przyjętym przez Ojców Soboru był dokument o prezbiterach. Kilkakrotnie przeredagowany, głównie po to, by uniknąć scholastycznego i jurydycznego podejścia do tematu, został ostatecznie przyjęty jako 22-punktowy dekret. W ogólnej charakterystyce Soboru przeważają opinie, że ojcowie Soboru dość obszernie zajęli się episkopatem i rolą świeckich, natomiast niewiele miejsca przeznaczyli dla prezbiterium. Z taką opinią nie do końca zgadza się ks. Rogowski, który w książce Dzieci Soboru zadają pytania omawia ten dokument. Uważa on, że Sobór zrobił olbrzymi krok naprzód w świadomości i nauczaniu Kościoła o kapłaństwie.

Przede wszystkim, prezbiter to nie „pomocnik biskupa”, ale współpracownik. Każdy prezbiter to najpierw kapłan, który uczestniczy w misji kapłańskiej Chrystusa na podstawie przyjętego chrztu. Udział w tej misji mają wszyscy wierni. Dopiero z tej misji pochodzi jego kapłaństwo służebne, które jest udziałem w urzędzie apostołów. Przed Soborem kapłaństwo prezbitera było uzależnione od biskupa: ksiądz bardziej służył biskupowi niż Chrystusowi i Jego Kościołowi. Kapłaństwo było traktowane jako indywidualna droga do zbawienia, niemalże pewny jego gwarant. Sobór natomiast ukazał kapłaństwo służebne jako bardzo chrystocentryczne i co za tym idzie eklezjocentryczne. Prezbiter, jako ten który działa in persona Christi sprawując sakramenty, powinien naśladować Chrystusa w swoim życiu stając się sługą innych. Ojcowie Soboru zdają sobie sprawę, że dużym problemem wśród księży jest samotność. Dlatego zalecają prezbiterom tworzenie różnego rodzaju wspólnot, bo to by w trosce o życie duchowe i intelektualne mieli wzajemną pomoc, by mogli lepiej współpracować w posłudze i aby uniknęli niebezpieczeństw wynikających z samotności.

W krytyce tego dokumentu zwraca się uwagę na dość niejasne i nie do końca sprecyzowane relacje między episkopatem a prezbiterium oraz na duże obciążenie obowiązkami księży, podczas gdy z niektórymi zadaniami lepiej by sobie poradzili świeccy.

Z perspektywy czasów obecnych, wydaje się, że Kościół w świecie i w Polsce stoi przed kilkoma wyzwaniami związanymi z prezbiterami. Jednym z nich jest kwestia celibatu. Również na Soborze był poruszany ten temat, ówczesne media spodziewały się radykalnej zmiany, ale biskupi tylko potwierdzili dotychczasowe nauczanie. Podkreślili jednak, że kapłaństwo nie jest ze swej istoty powiązane z celibatem. Większość krytyków obecnej sytuacji jest nie tyle za całkowitym zniesieniem celibatu, co za zniesieniem obowiązku celibatu. Rozwiązanie obecne w Kościołach Wschodnich, znajduje wielu zwolenników. Przy okazji dyskusji pada wiele argumentów za dobrowolnością, moim zdaniem małą uwagę zwraca się na fakt, że powołania do życia kapłańskiego i małżeńskiego nie muszą się wykluczać i być traktowane jako rywalizujące.

W ostatnim czasie często można usłyszeć o odejściach księży ze stanu kapłańskiego. Nie jest to jakieś zjawisko nowe, ale kiedyś panowała zgoda na traktowanie tego tematu jako tabu. Jednakże w dobie powszechnej medializacji i poszukiwania sensacji, będziemy coraz częściej o takich faktach informowani. Kościół w Polsce musi nauczyć się postępowania z takimi ludźmi, jak Obirek, Bartoś i Węcławski, którzy po odejściu nie uciekają przed obecnością w życiu pubicznym. Czy eks-ksiądz może znaleźć swoje miejsce w Kościele?

Drażliwym zagadnieniem bywa również sytuacji finansowa księży. Sobór zaleca prezbiterom praktykowanie ubóstwa. Zaznacza jednakże, że każdy robotnik godzien jest swojej zapłaty i prosi wiernych o zatroszczenie się o konieczne środki do życia, jeżeli prezbiter nie otrzymuje wynagrodzenia. Stan posiadania księży nie powinien być powodem do zgorszenia wiernych. W Polsce mamy system ofiarniczo-tacowy, który prawdopodobnie nie ulegnie zmianie, bo nie ma społecznego przyzwolenia na inne rozwiązania (np. podatkowy).

Bardzo mi się podoba, że w tłumaczeniu tekstu soborowego używa się słowa prezbiter, a nie kapłan. Bo kapłanami to jesteśmy my wszyscy ochrzczeni, a prezbiterami to już tylko nieliczni wybrani.