Ekumenizm

(207 - październik - grudzień 2015)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Przymierze Abimeleka

Karol Madaj

Życie patriarchów to nie tylko próby wiary i trudne przeżycia. Zdarzały się też długie okresy spokojnego życia w radości z Bożego błogosławieństwa. Niedawno Abrahamowi i Sarze narodził się obiecany syn (w. 2). W wierze oglądali już zatem spełnienie się obietnicy licznego potomstwa (15,4-6). Teraz, także po wielu latach, zaczyna się wypełniać obietnica ziemi (15,18).

Opisane wydarzenia mają miejsce „w owym czasie” (w. 22). Chodzi zapewne o czas odstawienia od piersi Izaaka. Abimelek osobiście był na uczcie (w. 8) lub w inny sposób dowiedział się o cudownych narodzinach. Z pewnością dostrzegł dowody na to, że w życiu Abrahama manifestowało się działanie Bożej Opatrzności (w. 22). Król zapragnął nie tylko sam żyć w przyjaźni z Bożym mężem, ale także, by żyli z nim w pokoju jego synowie i wnuki (w. 23). Rabini zauważają, że Abimelek zawarł przymierze nie ze względu na bogactwo Abrahama, ale dlatego, że był z nim Bóg. Król chciał paktu z ponad stuletnim starcem, którego dni były policzone i którego przyszłość zależała od dopiero co odstawionego od piersi Izaaka. Władca kraju zawarł więc przymierze z narodem reprezentowanym przez kilkuletniego chłopca. Tora uczy nas tu, że dobrze jest zabiegać o przyjaźń tych, którzy żyją blisko Boga. Warto się o nią starać nie tylko dla nas samych, ale także dla naszych dzieci i wnuków. Dla rabinów jest oczywiste, że w naszym kręgu zainteresowania powinny być nie tylko dzieci, ale i wnuki. Czy my myślimy o dobru wnuków, zwłaszcza jeżeli jeszcze się nie urodzili? Może warto czasem spojrzeć na nasze życie i przyjaźnie w takiej perspektywie.

Choć Abimelek żądał od Abrahama obietnicy, nie proponował nic w zamian. Wyświadczywszy niegdyś dobro, słusznie oczekiwał go z powrotem (20,14n).  Abraham nie bał się złożenia przysięgi. Sprawiedliwi nie mogą unikać tego, co jest ich obowiązkiem, czyli życia w pokoju z innymi ludźmi. Patriarcha bez wahania i bez stawiania warunków złożył obietnicę przyjaźni (w. 24). Tora pokazuje nam tu, że jako żyjący w świecie nie możemy, pod pozorem troski o relację z Bogiem, unikać towarzystwa innych ludzi i wchodzenia z nimi w relacje. Oznacza to także, że będziemy starali się wyjaśniać nieporozumienia. Abraham zwrócił królowi uwagę na sprawę studni zabranej przez jego ludzi (w. 25). Nie była to sprawa błaha. Do dziś w wielu miejscach na świecie dostęp do wody jest kwestią zasadniczą. Okazało się, że Abimelek nie miał złych intencji i w ogóle nic nie wiedział o zajściu (w. 26). Od uczciwego człowieka można oczekiwać, że naprawi błąd, jak tylko się o nim dowie. Tym bardziej od przyjaciela. Tora uczy nas tu, że zwrócenie uwagi prowadzi do pokoju i pokazuje, jak ważna jest troska o dobrą komunikację.

Słowa Abimeleka wystarczyły, by przekonać rozmówcę o jego dobrej woli. Na znak zawartego przymierza Abraham przekazał królowi drobne i większe bydło (w. 27), powtarzając tym samym wcześniejszy gest Abimeleka (20, 14). Rabini zauważają, że Abraham nie przekazał niewolników i niewolnic, gdyż byli to ludzie nawróceni na wiarę w jedynego Boga. Patriarcha podarował jeszcze dodatkowo siedem owiec (w. 28). Abraham chciał w ten sposób upamiętnić zawartą przysięgę. Doniosłe wydarzenia muszą być pamiętane, by potomni mogli z nich czerpać siły i nie zapomnieli płynącej z nich nauki. Owiec było siedem, gdyż po hebrajsku słowo „siedem” brzmi bardzo podobnie do słowa „przysięga”. Stąd nazwę miejscowości Beer-Szeba można tłumaczyć jako „Studnia Przysięgi” lub „Studnia Siedmiu”.

Fakt, że Abimelek i Pikol „wracają do siebie” (w. 32), potwierdza, że Abraham zdobył nie tylko własność studni, ale i ziemi wokół niej. Jako właściciel zasadził na niej drzewo symbolizujące życie w Bożym błogosławieństwie. W tym miejscu publicznie wyznawał wiarę w Wiekuistego (w. 33). W „Biblii Aramejskiej” czytamy, że Abraham zasadził „ogród” i rozdawał w nim pożywienie dla wszystkich podróżnych. Nie przyjmując zapłaty, opowiadał gościom o Bogu. W ten sposób wędrowcy nawracali się i oddawali chwałę Stwórcy świata. Ogród był dla Abrahama miejscem modlitwy, tam „praktykował kult, i modlił się w imię Słowa Pana, Boga świata”. Przyroda wskazuje na swojego Stwórcę. Jezus też lubił rozmawiać z Bogiem Ojcem wśród drzew ogrodu. Stosując klucz interpretacyjny Ojców Kościoła, komentatorzy dostrzegają w „Studni Siedmiu” Kościół wypełniony wodami Ducha Świętego, który działa w siedmiu sakramentach. Drzewa wokół tej studni to wierni, w których życiu Bóg jest uwielbiony.