Dziecko - dar i wezwanie

(141 - styczeń 2006)

Radość (świadectwo)

Patrycja

Małżonka twoja jak płodny szczep winny we wnętrzu twojego domu. Synowie twoi jak sadzonki oliwki dokoła twojego stołu. (Ps 128,3)

Oj, pobłogosławił nam Pan Bóg. Pierwszy syn krótko po ślubie - wielka radość całej rodziny. Drugi syn w okresie stabilizacji finansowej, realnych planów karie­ry zawodowej. Szefowa pytała, czy możemy rozwiązanie planować w tym a nie innym miesiącu, bo tak jej pasuje. Nie ma sprawy, na życzenie. Ciepełko, spokój. Teraz będzie kariera, potem trzecie. Ale, ale - to trzecie zmieściło się w 5% możliwości po­częcia przy spełnieniu wszystkich warunków niepłodności poporodowej. Chwieje się konstrukcja zbudowana naszym rozumem i decyzjami. Odpływają wizje kariery zawodo­wej. Jeszcze jakieś złudzenia - będę pracować w domu, jak dzieci zasną - ha, ha. Owszem, będę, ale nadrabiać zaległości z praniem i sprzątaniem. Przyzwyczajamy się do szybszego tempa. Najmłodszy syn ma trochę ponad dwa lata. My już wiemy, rodzina nie. Ląduję w szpitalu. Trzy pierwsze ciąże przechodziłam idealnie. A teraz jak powiedzieć dziadkom, że po pierwsze jestem w ciąży, po drugie, że to ciąża zagrożona i bezwzględ­nie muszę leżeć, a po trzecie, że... bliźniacza? Przy czwartym jedno gratis.

Dzieci są wielką naszą radością. Robię wieczorem znak krzyża na pięciu czółkach i myślę, że mam sto dziecięcych paznokci do obcięcia, że na Karaiby nie pojedziemy, że nie mam pojęcia co wpisywać w rubryce „zawód matki", że coraz więcej jest rzeczy, doświadczeń, o których marzyłam dla moich dzieci, a które kilka lat temu były jeszcze całkiem realne, że bez kucharki i sprzątaczki nie poświęcam każdemu dziecku z osobna tyle czasu, ile bym chciała. Kiedy śpią, modlę się za każde, by odkryło swoja własną drogę do Pana Boga i aby miłość w nas wzrastała. I dziękuję, że są z nami. Bardzo dziękuję.