Duch i materia wiary

(212 - wrzesień - październik 2016)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Rebeka u studni

Karol Madaj

W drugiej scenie naszego rozdziału występuje trzech aktorów: sługa Abrahama, Rebeka i Bóg. Mimo że Najwyższy nie wypowiada ani jednego słowa, Jego działanie jest oczywiste. Wiara Abrahama po raz kolejny nie zawiodła (w. 7).

Imponująca karawana dotarła do miasta Nachora, rodzonego brata Abrahama (w. 10). Sługa zatrzymał swoje dziesięć wielbłądów przy studni, bo tam była największa szansa na znalezienie niezamężnej dziewczyny (w. 11). Zdaniem rabinów poszukując właściwej kandydatki na żonę dla Izaaka, Eliezer słusznie nie oceniał urody czy bogactwa. Szukał dziewczyny skromnej, pracowitej i gościnnej. Dlatego nie prosił Boga o tajemniczy znak z nieba, ale Bożą pomoc przy trudnym teście, który dowiedzie kompetencji dziewczyny (w. 12-14). Modlitwa sługi była szalenie konkretna. Wiedząc, że od Boga zależą nie tylko wydarzenia, ale także czas, w jakim się dzieją, poprosił o rezultaty „na dzisiaj” (w. 12). Boża odpowiedź była adekwatna do wiary sługi (Prz 19,14). Idealna żona dla Izaaka pojawiła się przy studni, zanim jeszcze posłaniec skończył swoją modlitwę (w. 15 por. Iz 65,24).

Rebeka nie stanęła, by pogapić się na podróżnego, nie traciła czasu na pogaduszki i plotki z koleżankami, ale zeszła prosto do źródła i napełniła swój dzban wodą (w. 16). Sama nie zaczepiła nieznajomego, lecz pokornie odpowiedziała na jego prośbę (w. 18). Sługa modlił się, by dziewczyna poproszona o wodę zaproponowała także napojenie wielbłądów (w. 14). Zdaniem rabinów rzeczywistość przekroczyła oczekiwania. Rebeka zaproponowała bowiem przybyszowi, że wielbłądy będą mogły pić do woli (w. 19). Napojenie dziesięciu spragnionych wielbłądów, z których każdy w kilka minut jest w stanie wypić ponad 100 litrów wody, było czymś zdecydowanie większym od zwykłej uprzejmości. Rebeka nie tylko podjęła się tego zadania chętnie, ale jeszcze wykonała je biegiem (w. 20). Wypełniając śpiesznie ten uczynek miłosierdzia, przypominała Abrahama, który podobnie opiekował się swoimi gośćmi (18,6). Czyż można było wymyślić lepszy test charakteru? Tora uczy nas tu okazywania pokornej gotowości do wykonywania uczynków miłosierdzia. Wyświadczone dobro często wraca do nas zwielokrotnione, a drobne gesty mogą przynieść niesamowite korzyści (Mt 10,42).

Sługa przypatrywał się pracującej Rebece i rozmyślał o Bożej Opatrzności (w. 21). Tora pokazuje nam tu, jak ważne jest przyglądanie się działaniu Boga w naszym życiu i dostrzeganie szczegółów Jego opieki. Próba nie była jednak jeszcze zakończona. Sługa miał przecież znaleźć dziewczynę z klanu Abrahama. Hojnie odpłacając za pomoc, sługa wręczył Rebece złoty kolczyk i dwie bransolety (w. 22). Gdy Rebeka otrzymała prezenty, ten poprosił ją o kolejną przysługę. Zapytał o imię jej ojca i o miejsce do przenocowania. Po raz kolejny sługa otrzymał więcej niż prosił. Rebeka, zapytana o imię ojca, podała też imię dziadka (w. 24), zapytana o nocleg, odpowiedziała, że mają jeszcze dużo paszy dla wielbłądów (w. 25).

Sługa nie miał już wątpliwości, że jego modlitwa została wysłuchana. Padł na kolana i oddał pokłon Bogu, okazując swą wielką wdzięczność za wysłuchanie modlitwy (w. 26). Sługa prosił Boga o szybką interwencję i teraz śpieszył się, by natychmiast podziękować Bogu. Tora uczy nas tu, że podziękowanie za wysłuchaną modlitwę jest naszym szczególnym obowiązkiem. Co więcej widzimy, że sługa błogosławił Boga za sukces swojego pana (w. 27). Także i my powinniśmy dziękować Bogu za łaski, których doznają nasi przyjaciele, tak jak byśmy dziękowali za nasze własne.

Ojcowie Kościoła znajdowali w opisywanych wydarzeniach sens alegoryczny. Św. Cezary z Arles widział w Abrahamie obraz Boga Ojca, który wysłał na świat swojego sługę, czyli słowo prorockie, by w odległym kraju znaleźć Kościół, oblubienicę dla swojego Syna. Odpowiednią dziewczynę znalazł przy wodzie, bo tylko przez chrzest można być połączonym z Chrystusem. Orygenes widział w studni raczej symbol Pisma Świętego. Zauważył, że Rebeka-Kościół codziennie przychodziła do studni czerpać wodę. A ponieważ bywała tam regularnie, mógł ją spotkać prorok i mogła poślubić Izaaka-Chrystusa. Orygenes, wyjaśniając ten fragment, motywował swoich słuchaczy do codziennej lektury Biblii i spotykania się w niej z Bogiem. Cezary z Arles dodawał, że złote bransolety symbolizują wypełniane rękami dobre uczynki, gdyż Chrystus w ręce Kościoła powierza wypełnianie dzieł miłosierdzia.