Życie konsekrowane

(193 - maj - czerwiec 2013)

Różne odcienie tej samej miłości

s. Agnieszka Eltmann

Całe bogactwo sposobów życia według rad ewangelicznych może sprawiać wrażenie gwiezdnego nieba w letnią noc

Często słychać żart, że nawet Pan Bóg w niebie nie wie, ile jest zakonów na świecie. Leksykon zgromadzeń zakonnych, wydany dla Polski, stanowi naprawdę obszerną książkę. Taka publikacja zrealizowana niegdyś przez KAI doczekała się sporego nakładu i podwójnej reedycji, co oznacza duże zainteresowanie tym skomplikowanym zagadnieniem. Myślę jednak, że wszelkie wydania encyklopedyczne nie są w stanie w pełni odsłonić przed nami głębi i tajemnicy charyzmatów życia konsekrowanego w Kościele – choć mogą na pewno uchylić rąbka tego misterium.

Miła woń dla Pana

Pewnego razu pojechałyśmy z nowicjatem na czuwanie lednickie. Jednym z punktów programu była procesja zakonników i zakonnic z Ikoną Chrystusa Przemienionego. Każdy z uczestników pochodu otrzymał flakon perfum, który rozpylony miał roztoczyć miłą woń dla Pana po całych polach lednickich. Czy ten efekt osiągnięto, czy też nie – to inna sprawa. Tamtą procesję pamiętam jednak jako świadectwo genialnej intuicji co do roli życia zakonnego. Zapach przecież nie rzuca się w oczy – zapachu wręcz nie widać – a jednak swoją obecnością potrafi zmienić wszystko. Siostry i bracia konsekrowani – cokolwiek robią w tym świecie – chcą być właśnie miłą wonią dla Pana. Miły mój jest mi woreczkiem mirry…

Tak jak wzywa św. Paweł: Dajcie ciała swoje na ofiarę żywą i świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej – spalanie się osób konsekrowanych pośród tego świata unosi się jak dym kadzidła, Bogu przyjemnego. By nie stało się zwykłym kopceniem, czy zasłoną dymną, musi być aktem wiernego ofiarowania się Bogu, zgodnie z rozeznanym charyzmatem.

Magnes charyzmatu

Jakim prostym obrazem można by wytłumaczyć odkrywanie nowego charyzmatu w Kościele? Najbardziej czytelne będzie chyba skojarzenie właśnie z magnesem. Bóg wzbudzając nowy charyzmat, wybiera sobie konkretnego człowieka i wyposaża go w cechy i dary odpowiednie do tego by sprostać powierzonemu zadaniu. Są one na tyle wyraziste i czytelne, że przyciągają tych, którzy „czują podobnie”. Tak powstaje określone dzieło. Także dzięki temu trwa.

Znamy to bardzo dobrze z historii, gdy wokół św. Franciszka zaczęli gromadzić się bracia – choć on wcale jeszcze nie posiadał wizji stworzenia konkretnego zakonu. Jego postawa w tajemniczy sposób inspiruje też okoliczne niewiasty z Klarą na czele i już wkrótce gromadzi się wokół niej wspólnota, która na wzór Biedaczyny z Asyżu miłuje Panią Biedę.

Ciekawa historia Karola de Foucauld – choć odmienna od tej „franciszkowej” – też jest dowodem „przyciągania” charyzmatu. Wspólnota Małych Braci – inspirowana jego duchowością powstaje dopiero 20 lat po śmierci brata Karola. Początkowo bracia żyją wzorując się na stylu życia brata Karola. 

"W roku 1938, brat Rene (założyciel Małych Braci od Jezusa) i siostra Magdalena (założycielka Małych Sióstr od Jezusa) spotkają się po raz pierwszy w El Golea, w sercu pustyni, niedaleko grobu brata Karola de Foucauld. Odkrywają, że zdążają do tego samego celu, że ożywiają ich te same aspiracje. Jest to początek okresu blisko pięćdziesięciu lat ścisłej współpracy" taką relację czytamy na temat historii zgromadzenia Małych Braci.

Zatem charyzmat działa jak magnes. Wykrystalizowane „cechy Boże” w konkretnym człowieku przyciągają innych, którzy w głębi serca rozpoznają, że też pragną żyć właśnie tak. Inspiratorem tego pragnienia, daru i „przyciągania” jest zawsze Duch Święty. Przecież według klasycznej definicji, każdy charyzmat to dar Ducha darmo dany dla dobra Kościoła.

Drzewo o wielu gałęziach

"Jakże nie wspomnieć z wdzięcznością wobec Ducha Świętego o wielości historycznych form życia konsekrowanego przez Niego wzbudzonych… Można je porównać do drzewa o wielu gałęziach, które tkwi korzeniami w Ewangelii i przynosi obfite owoce w każdej epoce życia Kościoła. Jakież to niezwykłe bogactwo!" napisał Jan Paweł II w posynodalnej adhortacji apostolskiej o życiu konsekrowanym „Vita Consecrata”.

Ten dokument już w pierwszych punktach wprowadza nas w rozmaitość form życia konsekrowanego – oddanego na wyłączność Bogu. Drzewo o wielu gałęziach zakorzenione w Bogu, w Jego Ewangelii przypomina drzewo wyrosłe z ewangelicznego, najmniejszego ziarna gorczycy, na którym ptaki powietrzne znajdują schronienie. Jest także jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą z Psalmu 1, którego liście nie więdną.

Drzewo o wielu gałęziach staje się zatem w łonie Kościoła przystanią dla dusz, których pragnienia już tu na ziemi wychylone są ku nieskończoności, tak iż decydują się obrać sposób życia na wzór Mistrza z Nazaretu. Dzieje się to na wiele sposobów, praktycznie przez wszystkie wieki trwania Kościoła.

Drzewo także, nasuwa myśl o nieuniknionym upływie czasu. Jedne gałęzie obumierają, ale wciąż wyrastają nowe. Drzewo żyje i rozwija się. Podobnie i w Kościele odpowiadającym na znaki czasu, otwartym na ożywcze tchnienie Ducha, wciąż rodzą się nowe formy i wspólnoty życia konsekrowanego. Duch Święty wieje kędy chce, szum jego słyszysz, ale nie wiesz skąd przychodzi i dokąd dąży. 

Nie habit czyni mnichem

Jedna z moich sióstr została poproszona o krótką telewizyjną wypowiedź na temat życia zakonnego. Treść pytań? – sprowadzona do poziomu „wolno – nie wolno”. Prowadzącego interesowało na przykład to czy siostra może się opalać w ogródku czy nie. Takie niezrozumienie może być przykre, choć potwierdza, że życie zakonne nie jest z tego świata i przez ten świat nie może być zrozumiane.

Problem nie tkwi jednak w tym co ludzi ciekawi – problem tkwi w „naskórkowym” spojrzeniu na życie zakonne w ogóle. Podobnie rzecz ma się z takimi zagadnieniami jak klauzura, cela zakonna, habit czy w ogóle zakonny strój. Oczywiście te kwestie są zewnętrzną podstawą rozróżnienia, ale tylko zewnętrzną. Bowiem różnice między zgromadzeniami – rzecz jasna – nie polegają na kolorze habitu i godzinie porannej pobudki.

Podobnie oddzielenie od świata poprzez konsekrację nie może zostać sprowadzone do prostego faktu zamieszkania w klasztorze, za klauzurą. Mieszkamy tu „po coś” lub raczej „dla Kogoś”. Tak jak ci, którzy oddają się na wyłączność Bogu, lecz pozostają „w świecie”, podejmują taką decyzję świadomie i dla jakiegoś celu. 

Całe to bogactwo sposobów życia według rad ewangelicznych może już jednak sprawiać wrażenie gwiezdnego nieba w letnią noc. Spróbujmy zatem teraz połączyć te gwiazdy w konstelacje.

Już od czasów apostolskich w chrześcijańskich wspólnotach istniał stan dziewic Bogu poświęconych. Pozostając w świecie, żyjąc osobno lub wespół z innymi, dziewice konsekrowane podlegając biskupowi miejsca, służą Kościołowi lokalnemu w różnych jego przestrzeniach. Współcześnie odrodziła się także praktyka konsekracji wdów oraz wdowców, znana również od czasów apostolskich. Osoby takie składając wieczysty ślub czystości, jako znak Królestwa Bożego, konsekrują swój stan życia, aby poświęcić się modlitwie i służbie Kościołowi.

Wśród zgromadzeń zakonnych wyróżniamy instytuty oddane całkowicie kontemplacji oraz pełniące dzieła apostolskie. Wspólnoty życia kontemplacyjnego, trwając w samotności i milczeniu, skupiają całe swoje życie i działanie wokół kontemplacji Boga, zapowiadając przyszłą chwałę i szczęście świętych w niebie. Mnisi i mniszki, których nie można spotkać na ulicach – bo oddziela ich od „naszego” świata tzw. klauzura papieska, utrzymują się z ofiar i pracy rąk własnych. Tu przykładowo wymienić można Karmel, czy z męskich zgromadzeń – eremitów kamedułów.

Inną formą życia zakonnego są wspólnoty, ślubujące rady ewangeliczne, oddające się działalności apostolskiej, misyjnej oraz różnym dziełom zrodzonym z chrześcijańskiej miłości i odpowiadających na potrzeby członków Kościoła. Całe życie członków takich wspólnot jest napełnione duchem misyjnym i apostolskich, a cała działalność apostolska przeniknięta modlitwą i kontemplacją. Życie modlitwą i modlitwa życiem. Zgromadzenia zakonne czynne – męskie i żeńskie, ukazują wielorakie dary, jakie Duch Święty, udziela przez ich założycieli i założycielki, Kościołowi. Ta różnorodność podkreśla także, że wspólnota Kościoła żyje, ciągle rozwija się, odczytując znaki czasu, pragnie w pełni odpowiadać na nowe potrzeby i wyzwania czasów, w których żyjemy. I tak odpowiedzią na średniowieczną herezję albigensów był Zakon Braci Kaznodziejów założony przez św. Dominika Gouzmana. Trzy wieki później w Kościele zmagającym się z reformacją św. Ignacy Loyola zakłada jezuitów. To ostatni z wielkich zakonów, którego członków tytułujemy „ojcze”.

Przykładem charyzmatów młodszych i nazwijmy to – bardziej szczegółowych – są Zgromadzenia Księży Chrystusowców i Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej, powstałe w minionym stuleci jako odpowiedź na falę emigracji Polaków. 

Duch Święty w Kościele odpowiadającym na nowe potrzeby wzbudza nowe formy życia konsekrowanego. Taką nową formą są instytuty świeckie. Ich członkowie żyjąc w świecie dążą do jego przemiany od wewnątrz. Ślubują i praktykują rady ewangeliczne, w pełni poświęcając się służbie Kościołowi, ale działając w normalnych warunkach życia w świecie, zapewniają Kościołowi skuteczną obecność w społeczeństwie.

Wyróżniamy także kleryckie instytuty świeckie, w których kapłani w duchowość kapłańską włączają praktykowanie życia radami ewangelicznymi, zgodnie z określonym charyzmatem. Służy to wzajemnemu wzrostowi i ubogaceni kapłanów należących i nienależących do konkretnego instytutu. 

Inną formą są stowarzyszenia życia apostolskiego poświęcające się szczególnie w pracy charytatywnej oraz misyjnej. Szczególny i specyficzny charakter ich konsekracji odróżnia te stowarzyszenia od instytutów zakonnych i instytutów świeckich.

Wieczną młodość Kościoła widać także dzisiaj w pojawiających się nowych lub odnowionych formach życia konsekrowanego, poszukujących swojego miejsca i tożsamości w Kościele. Te nowe formy życia konsekrowanego są zwiastunami nowej wiosny, a ich „świeża zieleń” przydaje blasku i stanowi szczególnie cenny odcień pośród kolorów bardziej dojrzałych owoców tej samej Miłości.