Duch Święty

(151 - maj - czerwiec 2007)

Sakrament miłości

Krzysztof Jankowiak

Papież stwierdza, że kto nie zna Pisma świętego, nie będzie mógł dobrze przeżyć Eucharystii
W wydawanej przez KUL Encyklopedii Katolickiej nie ma hasła „adhortacja”. Zawiera je natomiast Nowa Encyklopedia Powszechna PWN. Czytamy tam: „adhortacja - rodzaj dokumentu papieskiego o charakterze duszpasterskim” Wyjaśnienie tego niezrozumiałego na pierwszy rzut oka przeoczenia wydawców Encyklopedii Katolickiej jest bardzo proste. Pierwszy tom tej encyklopedii zawierający hasła na literę A został wydany w roku 1973. A choć adhortacje były wydawane przez papieży od dawna, ich znaczenie niepomiernie wzrosło w ostatnich trzydziestu latach.

Wszystko zaczęło się od powołania po Soborze Watykańskim II instytucji Synodu Biskupów. Pierwszy synod zebrał się w 1967 roku. Podczas trzeciego synodu w 1974 r. wypracowano stałą metodę pracy tej instytucji. Zgromadzenie synodalne zajmuje się jednym określonym tematem, formułuje swoje wnioski, przedstawia je papieżowi, a po jakimś czasie - roku, dwóch, trzech - papież wydaje - właśnie adhortację. Adhortacja podejmuje oczywiście temat synodu, opiera się na jego wnioskach, jest jednak własnym dokumentem papieża. Choć w hierarchii dokumentów papieskich adhortacja formalnie stoi niżej niż encyklika, w praktyce znaczenie adhortacji jest bardzo duże. Pierwszą adhortację posynodalną wydał papież Paweł VI. Była to „Evangelii nuntiandii” poświęcona ewangelizacji w świecie współczesnym. Uważana jest za jeden z najdonioślejszych dokumentów pontyfikatu tego Papieża, jest bardzo ważnym tekstem również dla naszego Ruchu - na jej podstawie odczytano nasz charyzmat ewangelizacyjny. Wśród posynodalnych adhortacji Jana Pawła II (było ich w sumie dwanaście) warto szczególnie wskazać „Familiaris consortio” - o zadaniach rodziny chrześcijańskiej, „Christifideles laici” - o powołaniu świeckich, „Pastores dabo vobis” - o powołaniu kapłańskim. Choć od wydania tych dokumentów minęło sporo lat, cały czas określają życie Kościoła, są cytowane i przywoływane.

13 marca 2007 roku ukazała się pierwsza adhortacja Benedykta XVI. Jak pamiętamy, jesienią 2005 roku odbył się Synod Biskupów poświęcony Eucharystii (jego temat zaplanował jeszcze Jan Paweł II). Zastanawiano się wówczas, co Papież napisze w posynodalnej adhortacji i czy w ogóle ją wyda. Synod kończył Rok Eucharystii, który Jan Paweł II zapowiedział w 2003 r. w encyklice o Eucharystii „Ecclesia de Eucharistia”. Na początku Roku Eucharystii polski Papież wydał list apostolski „Mane nobiscum Domine”. Każdy z tych dokumentów dogłębnie podejmował tematykę Eucharystii , pojawiały się więc zdania, że tym razem nie będzie potrzeby wydawania adhortacji posynodalnej. Benedykt XVI konsekwentnie poszedł jednak śladem swoich poprzedników.

Chciałbym przedstawić kilka spraw, które zwróciły moją uwagę przy lekturze adhortacji.

Czy odwrót od reformy?

Bardzo interesowało mnie, jak Benedykt XVI odniesie się do posoborowej reformy liturgicznej. Obecny Papież znany był jeszcze przed swoim wyborem z krytycznych wypowiedzi na temat nadużyć liturgicznych, wyrażał też wątpliwości co do niektórych rozwiązań przyjętych w odnowionej liturgii. Te poglądy kard. Ratzingera chętnie przywołują osoby i środowiska niechętnie nastawione do aktualnej liturgii Kościoła. Ich swoista ofensywa medialna powoduje, że czasem można wręcz odnosić wrażenie, iż odnowa liturgiczna była pomyłką.

Benedykt XVI nie pozostawia w tej kwestii wątpliwości. Mówi - powołując się na rozeznanie Synodu Biskupów - o „dobroczynnym wpływie”, jaki miała na życie Kościoła reforma liturgiczna, o jej dobrodziejstwach i ważności. Co więcej, pokazuje że cała historia rozwoju liturgii, której ostatnim etapem była odnowa soborowa, działa się pod przewodnictwem Ducha Świętego.

Papież mówi też pozytywnie o konkretnych rozwiązaniach, które przyniosła reforma liturgiczna. Może wskażę jedną sprawę, najbardziej znamienną. Reforma wprowadziła mianowicie wielość modlitw eucharystycznych - dotychczasowy kanon stał się modlitwą pierwszą, w sumie zaś modlitw mamy obecnie dziesięć (w tym trzy dla mszy z udziałem dzieci). Przeciwnicy odnowy bardzo często kwestionują wartość nowych modlitw, mówią że ich wprowadzenie spowodowało, iż mamy do czynienia z „inną mszą”. Benedykt XVI tymczasem pisze:

Poszczególne modlitwy eucharystyczne zawarte w Mszale zostały nam przekazane przez żywą tradycję Kościoła i wyróżniają się nieprzebranym teologicznym oraz duchowym bogactwem. Wiernych należy nauczyć, by je cenili (n. 48).

Widać więc, że Papież równo traktuje wszystkie modlitwy. Potwierdzają to cytaty zawarte w tekście adhortacji. Raz cytowana jest I Modlitwa (n. 96), dwukrotnie II Modlitwa (n. 15 i przypis 101), raz IV Modlitwa (n. 12). Natomiast wniosek, jaki płynie z cytowanego fragmentu jest oczywisty - jeśli mamy cenić wszystkie modlitwy, to musimy je znać. Wraca wielokrotnie powtarzany postulat, by rzeczywiście korzystać z bogactwa modlitw, jakie zawiera Mszał, nie ograniczać się do jednej czy dwóch (najczęściej drugiej lub trzeciej).

Wokół praktyki liturgicznej

Trudno sobie wyobrazić dokument o Eucharystii nie zawierający uwag odnośnie do praktyki liturgicznej. Poświęcona temu jest druga część adhortacji nosząca tytuł „Eucharystia, tajemnica celebrowana”. Nie znajdziemy tutaj żadnych nowych przepisów (ich miejscem jest Mszał), Papież natomiast wskazuje, na co dziś w celebrowaniu Mszy św. trzeba zwrócić szczególną uwagę. Mnie szczególnie uderzył duży nacisk położony na staranność przygotowania i odprawiania Liturgii Słowa. Benedykt XVI najpierw pisze o samym znaczeniu, jakie przywiązuje się do tego fragmentu Eucharystii:

Żywo polecam, by przykładano wielką wagę do czytania podczas liturgii słowa Bożego (n. 43).

Dalej Papież mówi oczywiście o dobrym przygotowaniu lektorów, bardzo mocno podkreśla jednak konieczność przygotowania tych, którzy Słowa słuchają. Znajdziemy w adhortacji zalecenie komentarza przed czytaniami! Z zalecenia tego od razu można jednak dowiedzieć się, o co w komentarzu chodzi i jak ma on wyglądać. Ma to być mianowicie „kilka słów” i mają one pomóc w uświadomieniu treści czytań. Myślę, że warto to zalecenie przypomnieć wszystkim autorom komentarzy, by nie były one dłuższe od czytań ani będące czymś w rodzaju homilii.

Przygotowanie słuchaczy Słowa zaczyna się jednak znacznie wcześniej. Benedykt XVI stwierdza, że słowo Boże lepiej dotrze do tych, którzy dobrze znają Pismo święte:

Znajomość i studiowanie słowa Bożego pozwalają docenić, celebrować i lepiej przeżywać Eucharystię. Również i tutaj objawia się w całej swej prawdzie twierdzenie, iż „nieznajomość Pisma świętego jest nieznajomością Chrystusa” (n. 45).

Zachęty do studiowania Biblii znajdowały się w dokumentach kościelnych oczywiście już wcześniej. Tutaj uderzyło mnie powiązanie tej zachęty z przeżywaniem Eucharystii i radykalizm tego powiązania - Papież stwierdza przecież, że kto nie zna Pisma świętego, nie będzie mógł dobrze przeżyć Eucharystii! Benedykt XVI zaleca też celebracje Słowa, modlitewną lekturę, „inicjatywy duszpasterskie”, Liturgię Godzin - wszystko po to, aby wierni docenili „skarby Pisma świętego obecne w lekcjonarzu”.

Warto przy okazji zauważyć, że dowartościowanie Liturgii Słowa też jest jednym z owoców posoborowej reformy liturgicznej. W liturgii przedsoborowej były tylko dwa czytania - lekcja z Nowego Testamentu i ewangelia. Liturgia rzymska była tutaj bardzo uboga - tyle czytań ma jedynie liturgia bizantyjska. Liturgia syryjska ma sześć czytań, koptyjska i chaldejska cztery, ormiańska trzy. Sobór zalecił zwiększenie liczby czytań. Konstytucja o Liturgii mówiła:

Aby obficiej zastawić dla wiernych stół słowa Bożego, należy szerzej otworzyć skarbiec biblijny, tak by w ustalonym przeciągu lat odczytać wiernym ważniejsze części Pisma świętego (n. 51).

Benedykt XVI nie tylko potwierdza tę soborową decyzję, ale kładzie na Liturgię słowa ogromny nacisk.

O wielkim znaczeniu, jakie Papież przywiązuje do lektury Biblii świadczy też sprawa homilii. Homilia - oparta na czytaniach - po soborze zastąpiła dawne kazania czyli pouczenia w żaden sposób nie powiązane z przeczytanym słowem Bożym. Podczas synodu postulowano wprowadzenie homilii tematycznych, które wyjaśniałyby podstawowe prawdy wiary. Benedykt XVI ten postulat jak najbardziej akceptuje, ale zarazem wskazuje, że homilie tematyczne mają „wychodzić od trzyletniego cyklu lekcjonarza” - a więc nie mogą być głoszone w oderwaniu od czytań. Słowo Boże jasno jest ukazane jako fundament homilii - Papież pisze, że homilia powinna być przygotowywana w oparciu o znajomość Pisma świętego (n. 46).

Druga sprawa, na którą zwróciłem uwagę w liturgicznych wskazaniach adhortacji to uwielbienie po Komunii św. Myślę, że jest ono oczywiste podczas liturgii sprawowanej we wspólnotach oazowych, czy jednak jest oczywiste w praktyce parafialnej? I to jako rzeczywiście wspólne uwielbienie, a nie jedynie jako wielbiąca pieśń podczas dokonywanej przez księdza puryfikacji? Ale, jak mi się wydaje i dla praktyki oazowej płynie jasne wskazanie z adhortacji:

     Niech nie zostanie pominięty cenny czas dziękczynienia po Komunii św.: poza wykonaniem stosownego śpiewu, pożyteczne będzie też trwanie w milczącym skupieniu (n. 50).

     Chyba nie jest powszechną praktyką w naszych wspólnotach to „trwanie w milczącym skupieniu”, choć przecież nie jest to zalecenie nowe.

     Choć, jak wspomniałem, nie jest funkcją adhortacji wprowadzanie zmian w samej liturgii, można znaleźć w niej sugestię, że być może pewne zmiany wkrótce nastąpią. Synod postulował mianowicie przeniesieniu znaku pokoju na czas przed przygotowaniem darów. Benedykt XVI podejmuje ten postulat:

Biorąc pod uwagę starożytne i szanowane obyczaje oraz pragnienia wyrażone przez Ojców synodalnych, poprosiłem odpowiednie Dykasteria, aby przebadały możliwość umiejscowienia znaku pokoju w innym momencie, na przykład przed przygotowaniem darów na ołtarzu. Taki wybór, ponadto wzbudziłby znaczące przypomnienie przestrogi Pana o koniecznym pojednaniu poprzedzającym wszelką ofiarę składaną Bogu (por. Mt 5, 23n) - przypis 150.

Papież, jak widać, wyraża się o tej zmianie przychylnie, jest więc niemałe prawdopodobieństwo, że ona nastąpi. Warto zauważyć, że znak pokoju przed przygotowaniem darów następował w najdawniejszych liturgiach (również w dawnej liturgii rzymskiej - zmiana nastąpiła w V wieku).

Przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela

Nie, Papież nie wypowiada się na temat decyzji, do której wzywani jesteśmy na zakończenie ewangelizacji. Niemniej jedno zdanie z adhortacji jakoś się wiąże z przyjęciem Jezusa jako Pana i Zbawiciela. Nierzadko pojawiają się wątpliwości, jak można wzywać do przyjęcia Jezusa kogoś, kto przystępuje do Komunii świętej. Próbą jakiegoś kompromisowego rozwiązania tych wątpliwości jest zalecenie, by przyjęcie Jezusa jako Pana i Zbawiciela podczas oazy I stopnia było przeżywane jako odnowienie pierwszej Komunii św. Tymczasem właśnie w odniesieniu do pierwszej Komunii Benedykt XVI pisze:

U wielu wiernych ten dzień pozostaje słusznie na zawsze w pamięci jako pierwszy moment, w którym, choć jeszcze w zalążku, rozpoznało się wagę osobistego spotkania z Jezusem (n. 19).

Skoro przy pierwszej Komunii możemy mówić jedynie o „zalążku” spotkania, to można chyba przyjąć, że zdaniem Papieża samo osobiste spotkanie z Jezusem następuje jednak później. A przecież wezwanie do przyjęcia Jezusa jako Pana i Zbawiciela nie jest niczym innym jak wezwaniem do nawiązania z Nim osobistej relacji. I choć niewątpliwie jest tutaj jakieś powiązanie z momentem pierwszej Komunii św. (o tym właśnie mówi adhortacja), to jednak, jak mi się wydaje, mówienie, że przyjęcie Jezusa to odnowienie pierwszej Komunii, jest sporym uproszczeniem. Czy przypadkiem nie jesteśmy bardziej papiescy niż sam Papież? W każdym razie to zdanie Benedykta XVI stawia, moim zdaniem, postulat co najmniej lepszego dopracowania podręcznika oazy I stopnia w tym miejscu.

Świętowanie niedzieli

Wiadomo, jakie są dziś problemy z przeżywaniem niedzieli jako dnia Pańskiego. Papież o tym wszystkim pisze, odwołując się częściowo zresztą do listu Jana Pawła II na ten temat. Moją uwagę zwrócił jednak następujący fragment:

Dobrze jest, kiedy w dzień Pański kościelne środowiska organizują wokół niedzielnej celebracji eucharystycznej inne inicjatywy właściwe dla chrześcijańskiej wspólnoty: spotkania przyjacielskie, inicjatywy na rzecz formacji wiary dzieci, młodzieży oraz dorosłych, pielgrzymki, dzieła charytatywne oraz różne formy modlitwy (n. 73).

Kiedy włączyłem się do Ruchu, dni wspólnoty odbywały się w niedziele. Formalnie nadal tak jest w ogólnopolskim kalendarzu pracy rocznej, w praktyce jednak bardzo często przenosi się je na soboty. Wielokrotnie słyszałem uwagi, że niedziela to dzień dla rodziny i nie powinno się wtedy organizować dni wspólnoty. Perspektywa Papieża jest jednak tutaj inna - niedziela to dzień Pański, dzień kiedy spotyka się cała wspólnota Kościoła.

Chcę być dobrze zrozumiany - organizowanie dni wspólnoty w niedzielę napotyka często na wiele praktycznych problemów. Jeśli np. w kościele jest dużo mszy, to dzień wspólnoty musi się zacząć ok. 14.00, co nie tylko likwiduje rodzinny obiad (trzeba przecież dojechać), ale też w ogóle stawia pytanie o możliwość nakarmienia małych dzieci, którym się nie wytłumaczy, że mają zjeść na zapas (przeżyłem to, to wiem - skądinąd były to dni wspólnoty Domowego Kościoła). Czym innym są jednak praktyczne trudności i wynikająca stąd konieczność przeniesienia dnia wspólnoty na inny dzień, czym innym uzasadnianie, że w niedzielę nie powinno się organizować dnia wspólnoty. Papież mówi coś dokładnie przeciwnego.

Bądźmy Zacheuszami

Trzecia część adhortacji nosi tytuł „Eucharystia, misterium życia”. Benedykt XVI pisze o wpływie, jaki Eucharystia ma wywierać na życie chrześcijan. Każda dziedzina życia ma być przeniknięta duchowością eucharystyczną:

Skoro Ofiara eucharystyczna karmi i pomnaża w nas to, co już jest dane w Chrzcie, dzięki czemu wszyscy jesteśmy powołani do świętości, to teraz powinno to wypływać i ujawniać się właśnie w tych sytuacjach i stanach życia, w których każdy chrześcijanin się znajduje. Przeżywając swoje życie, dzień po dniu, jako powołanie, chrześcijanin oddaje się na służbę miłą Bogu. Wychodząc od zgromadzenia liturgicznego, sakrament Eucharystii angażuje nas w codzienną rzeczywistość, aby wszystko czynić na chwałę Bożą (n. 79).

Nie sposób streścić ogromnej perspektywy, jaką kreśli Papież. Szczególnie właśnie trzecia część adhortacji to materiał do medytacji, rachunku sumienia, inspiracja dla codziennego życia. Eucharystia jawi się nie tylko jako wydarzenie celebrowane (choćby najpiękniej i najstaranniej), ale jako coś, co całkowicie przemienia życie wierzącego, w każdym jego aspekcie. Papież podkreśla, że nie chodzi tutaj o jakieś proste zastosowanie usłyszanych prawd, ale o owoc Spotkania:

To, o czym mówimy, łatwo dostrzec w opowiadaniu ewangelicznym o Zacheuszu (por. Łk 19, 1-10). Po ugoszczeniu Jezusa w swoim domu, celnik odkrywa, iż jest całkowicie przemieniony: decyduje się dać połowę swego mienia ubogim oraz zwrócić poczwórnie tym, których okradł. Impuls moralny, który rodzi się z goszczenia Jezusa w naszym życiu, wypływa z wdzięczności za niezasłużone doświadczenie bliskości Pana (n. 82).

Właśnie trzecia część adhortacji najpełniej tłumaczy jej tytuł. Sakramentum caritatis - „Sakrament miłości”. Można powiedzieć, że adhortacja jest swoistą drogą na szczyt. Po pierwszej części („Eucharystia tajemnica wiary”), która wyjaśnia kwestie dogmatyczne, teologiczne, drugiej która mówi o praktyce celebracji, trzecia część to duchowy wykład dotyczący owoców Eucharystii, zaproszenie do poznania prawdziwej głębi, do doświadczenia tego, co leży u początku Eucharystii - miłości Jezusa który dał nam samego siebie.