Młodzież

(160 - wrzesień - październik 2008)

z cyklu "Wnuki Soboru"

Siła samej prawdy

Paweł Kozakiewicz

Deklaracja o wolności religijnej Dignitatis humanae

Ten dokument obok deklaracji o stosunku do religii niechrześcijańskich należy do kategorii krótkich, ale bardzo ważnych dokumentów Soboru, wręcz przełomowych. Rodził mnóstwo kontrowersji, w głosowaniu otrzymał dużo głosów przeciwnych, nie wszyscy go zaakceptowali i stał się jednym z głównych powodów schizmy abp Lefebvre'a.

Podstawową tezą deklaracji jest stwierdzenie, że każda osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej, nie wolno nikogo zmuszać siłą do przyjęcia prawdy, bo prawda narzuca się sama siłą samej prawdy. Nie można zmuszać, to nie znaczy, że nie można niepokoić, nie można pobudzać do szukania prawdy. jak to o. Kłoczowski w książce „Dzieci Soboru zadają pytania” mówi: „Nie mogę go zobowiązać, nie powinienem go zewnętrznie zobowiązywać do niczego, natomiast jestem wewnętrznie zobowiązany i powinienem mieć prawo cywilne do tego, żeby go niepokoić. Aby on odkrył swoje wewnętrzne zobowiązanie, mnie nie wolno zostawić go w spokoju”. Każdy wręcz ma obowiązek moralny szukać prawdy, a gdy ją się znajdzie, trwać przy niej.

Można postawić pytanie, czy dokument ten nie akceptuje przypadkiem relawitywizmu. Ojcowie Soboru jednak przypominają już w pierwszych punktach, że jedyną prawdą jest Jezus Chrystus. Nie chodzi o to, żeby zrównać religię chrześcijańską z innymi, lecz ukazać że każdy może do niej dojść i powinno to się odbyć na zasadzie dobrowolności, osobistego aktu oddania (coś o tym w Ruchu Światło-
-Życie wiemy).

Doniosłe są stwierdzenia o wolności religijnej, bardzo aktualne i choć nie wywodzą się wprost z Objawienia, to mają korzenie w nienaruszalnej godności człowieka, której dawcą jest przecież Bóg: „Wprawdzie Objawienie nie formułuje wyraźnie prawa do wolności od zewnętrznego przymusu w sprawach religijnych, ale za to ujawnia w pełnych wymiarach godność osoby ludzkiej, ukazuje szacunek Chrystusa dla wolności człowieka przy wypełnianiu przezeń obowiązku uwierzenia Słowu Bożemu, a przy tym poucza nas, w jakim duchu powinni podejmować i wykonywać wszystkie swoje czyny uczniowie takiego Mistrza”.

Systemy prawne wszystkich państw powinny zagwarantować odpowiednią wolność religijną wszystkim mieszkańcom. Nawet jeżeli w kraju dominuje jedna wspólnota religijna, to pozostałe mniejszości nie mogą być dyskryminowane i powinny mieć prawo do wyrażania swoich przekonań religijnych. Przypatrzmy się przypadkowi powieszenia krzyża w naszym Sejmie. Zgodnie z rozumieniem Soboru jest to przejaw wolności religijnej. A co by było jakby powieszono krzyż prawosławny, umieszczono gwiazdę Dawida lub obraz z widokiem Mekki? Zgodnie z duchem soborowego tekstu jest to jak najbardziej słuszne i nie powinno się tego zabraniać. Czy w duchu soborowego tekstu można uznać noszenie chust jako oznaki przynależności religijnej przez muzułmańskie kobiety za uprawnione? Wydaje się, że tak. Rozumienie wolności religijnej przez Sobór jest inne niż zasada laickości państwa, lansowana przez takie kraje jak Francja, czy Turcja.

A co z misyjnością Kościoła? Czy jeżeli nie można narzucać nikomu żadnych przekonań religijnych, to ma sens praca misjonarzy? Tym ojcowie Soboru zajęli się w następnym dokumencie. W deklaracji wspominają jednakże, że głoszenie i nauczanie wszystkich narodów w imię Trójcy jest obowiązkiem każdego chrześcijanina. Oczywiście, nie należy w tym celu organizować krwawych krucjat i wyrzynać wszystkich, którzy nie będą chcieli przyjąć nauki. W misji chodzi o to, by dać poznać Chrystusa tym, którzy go nie znają, aby oni poznawszy - sami podjęli decyzję o przyjęciu Chrystusa jako Pana i Zbawiciela.

Ciekawe jest też w tym dokumencie, że odnosi się on do wszystkich religii. Nie jest napisane, że „Kościół katolicki ma prawo do...”, tylko że „wspólnoty religijne mają prawo do...” Jak zauważa o. Kłoczowski, ten dokument nie jest skierowany jak większość pozostałych dokumentów soborowych do wiernych Kościoła katolickiego, ale do wszystkich ludzi dobrej woli.

Wydaje się, że największy problem z wolnością religijną mają państwa muzułmańskie, stosujące prawo koraniczne z całą surowością. Są przecież kraje, w których za posiadanie Biblii można zostać skazanym na śmierć. Tam, gdzie nie ma wolności religijnej, tam są męczennicy. A Kościołowi wciąż przybywają zastępy męczenników.