Pytania o Kościół

(230 - styczeń - luty 2020)

Skała i kamyk

ks. Mariusz Pohl

Instytucja Kościoła jest postrzegana i traktowana z coraz większą nieufnością przez wierzących i coraz większą wrogością przez niewierzących

Greckie petrus można przetłumaczyć jako skała, ale także jako kamień. Skała jest lita, „zakotwiczona” w ziemi, sama stanowi ziemię, czyli opokę. Kamień jest ruchomy, nieprzytwierdzony do gruntu, można go przesunąć, przenieść, a nawet rzucić, jeśli to będzie tylko mały kamyk. A więc Piotr, Petrus – czyli skała i kamyk jednocześnie. To ma być fundament Kościoła: niewzruszona opoka, którą jest sam Jezus – i kamyk, którym jest Piotr i każdy jego następca. I właśnie temu Kościołowi, zbudowanemu na takim dwojakim fundamencie, Jezus obiecuje ostateczne zwycięstwo. 

Musimy nieustannie pamiętać o tej dwoistości. Kościół to dzieło – organizm bosko-ludzki. Jest w nim element pochodzący od Boga: łaska, Słowo, obietnice Boże i pochodzący od człowieka: nasze modlitwy, wiara, miłość. A właściwie każda z tych rzeczywistości ma strukturę bosko-ludzką, bo w każdej jest element boski i ludzki. A wzorem tej rzeczywistości jest sakrament: widzialny, ludzki znak niewidzialnej boskiej obecności i działania. Wszystko to odzwierciedla strukturę całego Kościoła, który jest jakby prasakramentem, źródłem, z którego wypływa działanie Boga w świecie i życiu człowieka.

To, co w Kościele jest od Boga, to pozostanie niezwyciężone. To, co ludzkie jest zmienne, przemijające i grzeszne, więc może okazać się w jakimś czasie i zakresie zbędne albo zepsute – i wtedy znika. Z naszego punktu widzenia może wydawać się, że w tej cząstce czy aspekcie Kościół poniósł porażkę. Na przykład upadają niektóre zakony, które straciły rację bytu, bo były potrzebne na innym etapie dziejów, w liturgii praktycznie odstąpiono od łaciny i chorału, bo zwyciężyły języki narodowe, ludzie porzucili praktyki, bo księża grzeszyli, a biskupi ukrywali ich grzechy itp. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.