Europa

(158 - maj - czerwiec 2008)

Słowo programowe

ks. Adam Wodarczyk

Ten charyzmat jest żywy, dynamiczny, ma swoją misję i zadanie w rzeczywistości, w której przychodzi nam żyć
Ojciec Franciszek Blachnicki w 1972 roku, kiedy przebywał u brata w Anglii analizując życie społeczeństwa angielskiego, napisał w swoim dzienniku:

Z wrażeń dotychczasowych zaczyna mi się układać pełny obraz konsumpcyjnego społeczeństwa. Muszę ten system ująć całościowo przy pomocy literatury - przeciwstawić mu projekt nowej kultury.

Koncepcja konsumpcyjnego społeczeństwa jest przemyślana, planowana, systematycznie realizowana - czy nie trzeba jej dziś przeciwstawić równie zwartej koncepcji nowej kultury? Czyż nie musi być ona realizowana równie konsekwentnie, jeżeli świat ma być uratowany od zguby i katastrofy?

Zanim przeciwstawi się konsumpcyjnej cywilizacji nową kulturę, trzeba jeszcze odpowiedzieć na pytanie: co przynosi komunizm nowego i lepszego w stosunku do konsumpcyjnej cywilizacji? Oto drugie: co przynosi jako antyteza katolicyzm tradycyjny?

Mane - Tekel - Fares

nad konsumpcyjną społecznością

Symptomy nadchodzącej katastrofy:

1. Zatrucie naturalnego środowiska.
2. Rewolucja głodnych - niebezpieczeństwo «trzeciego Świata».
3. Spustoszenie nikotynizmu i alkoholizmu.
4. Dekadencja seksualna.
5. «Biała śmierć» - zabijanie życia poczętego.
6. Ofiary narkomanii.
7. Plaga samobójstw.
8. Zbrodnie, gwałty, widmo wojny nuklearnej.
9. Rozpad rodziny, plaga rozwodów.
10. Załamanie się systemu wychowania - młodzież na marginesie życia społecznego.

Konsumpcyjna cywilizacja - założenia systemu

1. Wyścig produkcji i konsumpcji.
2. Postęp techniczny w służbie postawy konsumpcyjnej.
3. Założenia antropologiczne: człowiek = kompleks potrzeb i namiętności. Szczęście = ich zaspokajanie.
4. Miara posiadania i używania miarą szczęścia.
5. Zamknięcie wszystkiego w cyklu doczesności.
6. Cele doraźne bez perspektywy celu ostatecznego.
7. Doskonalenie materii przed doskonaleniem człowieka.

Konsumpcyjna cywilizacja - elementy systemu

1. Komfort mieszkaniowy - specjalna technika robienia foteli.
2. System „dogadzania podniebieniu”
a)   napoje alkoholowe i bezalkoholowe (...);
b)   lody i słodycze;
c)   potrawy (jadłodajnie - restauracje - bary itp.);
d)   kuchnia domowa.
3. Przyjemność kupowania (pożądliwość oczu):
a) rzeczy „rozkoszne ku wejrzeniu” [por. Rdz 3, 6] - reklama wizualna;
b) rozbudzenie chęci posiadania i kupowania (reklama telewizyjna - „Werbung” [reklama]);
c) nowoczesne domy towarowe - system sprzedaży doprowadzony do perfekcji;
d) dzielnice handlowe dużych miast (city).
4. Kolorowa telewizja i miękkie fotele (synteza i symbol konsumpcyjnej cywilizacji i postawy!).
5. Rozkosz panowania nad przestrzenią:
a) samochód;
b) autostrady;
c) samoloty i nowoczesne lotniska.
6. Zaspokajanie instynktu walki:
a) sport i kibicowanie sportowe;
b) filmy wojenne, szpiegowskie, kryminalne, kowbojskie, gangsterskie.
7. Zaspokajanie żądzy sensacji:
a) prasa;
b) film, telewizja.
8. Pożądliwość ciała:
a) seks jako zasada kształtowania mody kobiecej;
b) seks w widowiskach, filmie, telewizji, prasie, literaturze;
c) seks w zwyczajach towarzyskich.
9. Narkotyki - sztuczne potrzeby:
a) Nikotyna;
b) alkohol.
10. Turystyka - wczasy - urlopy:
a) system biur podróży, pośrednictwa, reklamy;
b) system hotelarski;
c) główna przynęta: chodzenie nago i drażnienie skóry! Baseny kąpielowe.
11. Rozkosz panowania nad materią przez rozwój techniki:
a) automatyzacja w życiu codziennym (rozkosz „przyciskania guzików”);
b) duma z osiągnięć techniki (loty kosmiczne itp.).
12. Wynaturzenia w wyniku tendencji „potęgowania w nieskończoność żądz i namiętności”:
a) wynaturzenie w polityce - żądza panowania nad światem - bez cofania się przed każdą zbrodnią;
b) wynaturzenie w życiu gospodarczym - panowanie nad światem przez pieniądz (koncerny, trusty, milionerzy, banki);
c) wynaturzenie w dziedzinie seksu (pornografia i sadyzm);
d) narkomania. (Życie swoje oddałem za Kościół, Kraków 2005, s. 93-95)

otężna analiza. Kiedy przytaczałem ostatnio te słowa Ojca Franciszka w różnych miejscach, nie podawałem, kiedy one zostały napisane i zawsze słuchacze byli wstrząśnięci, ponieważ przypuszczali, że jest to współcześnie napisana analiza społeczeństwa polskiego, społeczeństwa, w którym przyszło nam żyć w ramach Unii Europejskiej. Ojciec Franciszek zobaczył to trzydzieści sześć lat temu.

Jednak najbardziej wstrząsający fragment zapisków Ojca następuje później, gdy w dzienniku stwierdza, że rzeczywistość chrześcijaństwa i Kościoła, funkcjonująca w wymiarze cywilizacji konsumpcyjnej świata zachodniego, jest dla Kościoła znacznie trudniejsza niż rzeczywistość, w której przychodzi nam żyć w komunizmie. Pisał to w 1972 roku, kiedy był jednym z najbardziej inwigilowanych, prześladowanych dysydentów w Polsce. W tym kontekście Ojciec uważa, że rzeczywistość liberalnej wolności, w której przychodzi żyć jego bratu, jest znacznie trudniejsza, ponieważ głos Kościoła usiłuje się sprowadzać na margines. Nikt nie przeszkadza Kościołowi działać, istnieć, ale też nikt się specjalnie z głosem Kościoła w poszczególnych dziedzinach życia nie liczy. W polskiej rzeczywistości komuniści co prawda walczą z Kościołem, ale się z nim liczą, traktują go jako realną siłę.

Przywołuję te słowa, ponieważ my obecnie żyjemy w rzeczywistości konsumpcyjnej.

Nie dajmy sobie wmówić

Dzieła, które Ojciec Franciszek w Ruchu rozpoczął, są wynikiem właśnie tej refleksji z 1972 roku. Ojciec przygotowywał Ruch na konfrontację z taką rzeczywistością. Charyzmat, który został nam dany, aby prowadzić ludzi drogą katechumenatu do dojrzałości chrześcijańskiej, do ewangelizacji zogniskowanej we wspólnotach lokalnych, jakimi są parafie, charyzmat odnowy Kościoła realizowany w ekumenicznej jedności, to rzeczywistość, która jest darem, zadaniem na nasze czasy. Ojciec powiedział kiedyś w Carlsbergu, że w jego rozeznaniu nasz charyzmat będzie dojrzały i okrzepnie na początku XXI wieku. To jest dokładnie ten czas, w którym żyjemy.

W różnych miejscach często słyszę pytanie: Czy Ruch aby się już nie przeżył? Czy nie była to rzeczywistość dotycząca jedynie czasów komunizmu, po której dzisiaj pozostało wspomnienie? Odpowiadam wtedy z uśmiechem, że jeżeli byśmy tak sprawę stawiali, to znaczy, że chrześcijaństwo się przeżyło, bo my właściwie niczego innego w Ruchu nie uczymy, jak tylko zaangażowanego życia chrześcijańskiego. Nie dajmy sobie wmówić, że Ruch jest tylko odgrzebywaniem daru, który został dany na konkretny czas, konkretną epokę. Ten charyzmat jest żywy, dynamiczny, ma swoją misję i zadanie w rzeczywistości, w której przychodzi nam żyć. Nie dajmy się przekonać, że głos Kościoła jest nieważny, nienowoczesny, że chrześcijanie nie mają nic do powiedzenia w życiu społecznym.

Zwieranie szeregów

Nasza misja i zadanie domaga się zwarcia szeregów, ogromnej jedności w obliczu rzeczywistości, w której posługujemy, bo najpierw będzie atakowana nasza jedność i nasze świadectwo. To jest pierwsze kryterium wyznaczające kierunek naszej posługi: jeżeli chcemy być wiarygodni, dawać owocne świadectwo, to musimy być ludźmi nieskończonej jedności. Tyle jest dzisiaj podziałów, często kłócą się ludzie podobnego myślenia, ludzkie ambicje stają się na tyle ważne, że burzy się spokój i jedność. Naszą podstawową posługą jest czynienie jedności: nie tylko zakładanie diakonii jedności, ale przede wszystkim bycie jednością. Nie będzie skutecznego działania, jeśli nie będziemy razem we wszystkich posługach, w diecezjach, we wspólnotach. Jesteśmy z Kościoła Chrystusowego, namaszczeni mocą Ducha Świętego do budowania jedności tam, gdzie jej brakuje. Ta jedność zaczyna się w naszych wspólnotach, w naszych sercach, w posługach podejmowanych w diakoniach. Jeśli chcemy iść do przodu w czynieniu uczniów, to jednym z najważniejszych zadań stojących przed nami jest szukanie dróg pojednania.

Świadomość ewangelizacyjna

Jesteśmy na etapie wielkiego budzenia świadomości ewangelizacyjnej Ruchu. Wymiar ewangelizacyjny trzeba podkreślać nieustannie, bo wymieniają się pokolenia i ta świadomość z czasem zanika. Dlatego trzeba Bogu dziękować, że w ostatnim czasie ten temat w Ruchu został poruszony. Przypomnieliśmy sobie plan Ad Christum Redemptorem - plan ciągle nieznany w Ruchu Światło-Życie. Jeżeli szukamy kierunku działania dla posługi ewangelizacyjnej, to szansą staje się organizowanie w diecezjach rekolekcji ORAE dla animatorów ewangelizacji: rodzin, dorosłych, studentów, młodzieży. Wartością takich rekolekcji jest wspólna modlitwa, dokonywanie wspólnych odkryć - to jest też sposób budowania jedności. Nic tak nie jednoczy, jak wspólne doświadczenie, przeżycie Kościoła.

W najbliższym czasie pierwszym zadaniem stałoby się zbudowanie Diecezjalnych Diakonii Ewangelizacji w dwudziestu diecezjach, w których takiej diakonii jeszcze nie ma. Można by Polskę podzielić na cztery sektory i podjąć działania stworzenia zespołów ewangelizacyjnych, które przygotują takie rekolekcje, aby pokazać wspólnotom wizję i metodę ewangelizacji. Jest to sposób na dalsze budzenie ducha ewangelizacyjnego w Ruchu. Ojciec Blachnicki w 1981 roku na Kongregacji powiedział, że po roku realizowania planu Ad Christum Redemptorem (można powiedzieć, że w zeszłym roku miała miejsce reinicjacja tego programu) dopiero zaczęła się budzić w Ruchu świadomość ewangelizacyjna. Było to spojrzenie pozytywne: był to fakt pozwalający żywić nadzieję na rozwój poprzez metodę czynienia uczniów. Ojciec zakładał, że jeden przebudzony chrześcijanin przyprowadzi do Chrystusa kolejnych dziesięciu uczniów. Trzeba nam dzisiaj nie tylko mnożyć uczniów, ale również mnożyć wspólnoty. Nie można patrzeć tylko na swoją wspólnotę, aby się w niej dobrze działo, aby się rozwijała dynamicznie - trzeba również podjąć konkretne działania, aby te wspólnoty powstawały również w innych miejscach. Tu się ukazuje wymiar misyjny chrześcijaństwa - nie tylko Wschód, nie tylko inne kraje, ale musimy zobaczyć wymiar misyjny w obrębie własnego miasta, diecezji czy sąsiednich diecezji. Uczniów trzeba nam czynić w miejscach, w których przychodzi nam na co dzień żyć.

Tworzenie Oaz Dzieci Bożych

Mówimy o sobie, że jesteśmy ruchem dojrzałego laikatu, ale musimy pamiętać, że wyrośliśmy z ruchu dziecięcego, ze wspólnot Dzieci Bożych, które potem dojrzewały, stawały się wspólnotami młodzieżowymi, rodzin, dorosłych. Brak troski o korzenie, o naturalną drogę rozwoju, która zadecydowała o tym, że Ruch tak dynamicznie rozwijał się w różnych miejscach naszego kraju, jest brakiem pamięci o naturalnej metodzie rozwoju naszego Ruchu. Trzeba dbać o formację dzieci w parafiach. Należy zadbać także o to, aby dzieci, które pochodzą z rodzin Domowego Kościoła, stopniowo były wprowadzane w grupy Dzieci Bożych, aby nie wędrowały w Ruchu Światło-Życie tylko dzięki doświadczeniu swoich rodziców, ale aby odkrywały, że ten Ruch jest ich. Ksiądz Blachnicki był wielkim apostołem dzieci i młodzieży, nie tylko dorosłych. Jako dorośli powinniśmy się zatroszczyć o to, aby do rzeczywistości Ruchu w większej liczbie zaprosić dzieci.

Młodzież

Szczególną szansą jest czas gimnazjalny, kiedy młodzież przygotowuje się do sakramentu bierzmowania. Trzeba tę szansę w pełniejszym stopniu wykorzystać. W większości diecezji pracuje się w małych grupach, niektóre programy są wręcz bliźniaczo podobne do materiałów, które wychodziły z naszego Ruchu. Często jest to ostatni moment przed kryzysem dorastania, aby tych ludzi zdobyć, pozyskać.

Ewangelizacja dorosłych

Jest to wymiar Ruchu wymagający zdynamizowania najpierw małżeństw, rodzin - trzeba budować jak najwięcej wspólnot, kręgów Domowego Kościoła. Warunki życia powodują, że działania ewangelizacyjne, jakie powinniśmy podejmować, żeby dotrzeć do ludzi pracujących zawodowo, powinny odbywać się jako spotkania weekendowe, czasem może być to jednodniowa ewangelizacja.

     Równie ważne jest ożywianie możliwości ewangelizacyjnych dla ludzi dorosłych, którzy z różnych powodów nie żyją w małżeństwie - albo wybrali samotne życie, albo tak się ich życie ułożyło. Takich ludzi jest coraz więcej. Miałem okazję uczestniczyć w Carlsbergu w rekolekcjach organizowanych dla ludzi w jesieni życia - każdy moment życia jest dobry na pozyskiwanie ludzi dla Pana Jezusa.

     Projektem, który nie jest jeszcze dopracowany, jest program mający na celu powstanie grup ewangelizacyjnych, które będą mogły podjąć posługę w krajach Unii Europejskiej, tam, gdzie są nasi rodacy. Znajdują się tam tysiące ludzi potrzebujących Żywego Kościoła. Przeżycie emigracji, nie tylko sukcesów, ale i upokorzenia, trudnych sytuacji, w których ludzie zaczynają się znajdować, powoduje, że stają się bardziej chłonni na przyjęcie Dobrej Nowiny. Ogłaszam ten projekt w poszukiwaniu ludzi, szaleńców Bożych, którzy zechcieliby się takiej posługi podjąć, wspólnie zastanowić się nad strategią i wprowadzać ją w życie. (...)

W końcu bądźcie mocni w Panu - siłą Jego potęgi. Obleczcie pełną zbroję Bożą, byście mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła. Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich. Dlatego weźcie na siebie pełną zbroję Bożą, abyście w dzień zły zdołali się przeciwstawić i ostać, zwalczywszy wszystko. Stańcie więc do walki przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju. W każdym położeniu bierzcie wiarę jako tarczę, dzięki której zdołacie zgasić wszystkie rozżarzone pociski Złego. Weźcie też hełm zbawienia i miecz Ducha, to jest słowo Boże - wśród wszelakiej modlitwy i błagania. Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu! Nad tym właśnie czuwajcie z całą usilnością i proście za wszystkich świętych i za mnie, aby dane mi było słowo, gdy usta moje otworzę, dla jawnego i swobodnego głoszenia tajemnicy Ewangelii, dla której sprawuję poselstwo jako więzień, ażebym jawnie ją wypowiedział, tak jak winienem (Ef 6, 10-20).

Toczy się wojna o odnowę człowieka, o odnowę Kościoła - na naszych oczach. Trzeba zewrzeć szeregi w tej walce i podjąć wszelkie działania, które będą miały na celu sprostanie walce w imię naszego Pana.