Sługa Niepokalanej

(216 - lipiec - sierpień 2017)

Słuchający

ks. Adam Prozorowski

Nikt tak jak ks. Blachnicki nie poprowadził ludzi naszego pokolenia w stronę słuchania Słowa i czynienia go Słowem życia

Gdy myślę o ojcu Franciszku jako o człowieku, który uczył innych słuchania Bożego Słowa, przypomina mi się historia z pierwszej połowy lat osiemdziesiątych, kiedy szczytem marzeń licealisty był radiomagnetofon marki Grundig i kilka czystych kaset magnetofonowych marki Stilon Gorzów C-60. I wtedy to właśnie dzięki ówczesnemu wikariuszowi mojej rodzinnej parafii trafiła w moje ręce kaseta z nagraniem kazania ks. Franciszka Blachnickiego o Krucjacie Wyzwolenia Człowieka. Nie pamiętam, czy nagranie było oryginalne czy też była to kopia kopii, co było w ówczesnych czasach często spotykaną praktyką. Ale najważniejsze, że do dnia dzisiejszego brzmią w moich uszach słowa Ojca, który przytaczając dialog Jezusa z Piotrem nad brzegiem Jeziora Genezaret pytał: „Czy miłujesz mnie bardziej niż ci?” Potem było przypomnienie historii Gedeona i zachęta, aby dołączyć do grona tych, którzy staną się nowym wojskiem Gedeona. Poprzez to wojsko nasza ojczyzna zostanie ocalona od plagi pijaństwa i alkoholizmu. 

To było pierwsze zapamiętane przeze mnie nauczanie, w którym kaznodzieja przedstawiał jakąś ideę wywiedzioną bezpośrednio z Biblii. Miałem wrażenie, że Bóg przemówił do Ojca Blachnickiego, on usłyszał Jego głos i poszedł za Nim. Do tego momentu znane były mi historie pochodzące z kręgu kościołów protestanckich o tym, że Pan przemówił, dał Słowo, a ktoś to Słowo wypełnił. Robiąca furorę wtedy książka „Krzyż i sztylet” Davida Wilkersona opowiadała o wielu takich sytuacjach.

Nauczanie ks. Franciszka rozpaliło moje serce w sposób niewyobrażalny – chciałem nauczać tak jak on. Odkryłem wtedy, że aby Słowo głosić, trzeba być samemu uważnym słuchaczem. Nie ma gadania bez słuchania – te słowa przyjąłem jako zasadę. Według zgodnej opinii wielu świadków Ojciec zanim zaczynał nauczać, wiele czasu poświęcał na słuchanie Pana. To, co znajdowało swoją kontynuację w homiliach, konferencjach, wykładach, rodziło się z postawy zasłuchania. Czas Namiotu Spotkania był dla Ojca czasem uprzywilejowanym, wielokrotnie mówił, że praktyka Namiotu Spotkania jest znakiem dojrzałości duchowej i stwarza przestrzeń w której Bóg może do nas przemawiać. 

Kiedy przyglądam się więc postawie Sługi Bożego, widzę człowieka Słuchającego. Tę swoją osobistą postawę przekładał na słowa kierowane do Ruchu. Uczył nas jak najpierw, w jaki sposób Słowo dociera do nas. Zatroszczył się o powszechny dostęp do Biblii. Dzięki Jego otwarciu na braci protestantów trafiły do Polski setki tysięcy egzemplarzy Pisma Świętego. Tak bardzo charakterystyczny format oazowy Pisma (tak się do dziś nazywa w ofercie wydawnictwa Pallottinum) to przecież wspaniały dar braci dla naszego Kościoła. Kiedy już udało się zdobyć tekst Pisma, Ojciec uczył jak się nim posługiwać, aby usłyszeć Słowo Pana. W Drogowskazach Nowego Człowieka mówił (chyba jako pierwszy katolicki duchowny) nie tylko o potrzebie czytania Pisma, ale również o STUDIUM BIBLIJNYM. Przypomnijmy sobie: 

Słowo Boże stanie się dla mnie światłem życia, jeżeli będę podejmował stały wysiłek zachowania Go, pójścia za Nim czynienia Go Słowem Życia; dlatego chcę karmić się Nim jak najczęściej szczególnie poprzez osobiste i wspólne z braćmi STUDIOWANE (wyróżnienie x. AP) Pisma Świętego. 

Ks. Blachnicki mówi: 

Chrystus poucza nas dzisiaj jak mamy słuchać Jego Słowa. Można powiedzieć, że Chrystus poucza nas jak mamy czytać Ewangelię, albo w ogóle Pismo Święte . Bo Jego słowo jest nam przekazane właśnie przez Pisma Święte… i ostrzeżenia Chrystusa można odnieść także do czytania Pisma Świętego, bo ono jest przede wszystkim dla nas dzisiaj formą słuchania słowa Bożego.

Przez całą formację podstawową Ruchu na różnych etapach pojawiały się zaplanowane i wprowadzone przez Ojca metody STUDIUM. Od tych najprostszych związanych zaznaczaniem na marginesie tekstu symboli !; ?→ po te bardziej zaawansowane: indukcyjne studium biblijne, studium tematyczne, ewangeliczna rewizja życia, krąg liturgiczny itd. Wszystkie one pozwalały usłyszeć Słowo Pana i zapraszały aby usłyszane Słowo stało się życiem.

Szczególnie mocno przemawia do mnie przekonanie Ojca, że słuchanie Pisma nie jest tylko pracą czysto intelektualną. Nie chodzi o to żeby zrobić ćwiczenia, żeby przejść jakąś metodę od początku do końca, ale chodzi o fakt spotkania się z żywą osobą, której Słowa mają być wypełnione: 

Bóg jako osoba daje nam swoje słowo. Dlatego słowa Bożego nie można czytać tak, jak się czyta słowo ludzkie. Słowo ludzkie można czytać dla zaspokojenia swojej ciekawości, dla pomnożenia swojej wiedzy. Słowo Boga natomiast musi być przyjęte jako słowo Osoby Bożej, która dając nam słowo, domaga się od nas, żebyśmy temu słowu podporządkowali woje życie. 

Słowo studiowane we wspólnocie z braćmi bądź osobiście prowadzi więc do spotkania z Panem Bogiem. Ojciec nasz niebieski wypowiada się w Słowie. Nasze Zbawcze spotkanie z Bogiem może dokonać się według księdza Franciszka tylko za pośrednictwem Słowa.

Podczas tego spotkania spotyka się Boga, który przemawia w sposób zrozumiały. Sam siebie ogranicza, aby nie przytłoczyć człowieka. Słowo, które wypowiada, zostaje usłyszane wtedy, kiedy człowiek odpowie na nie wiarą, to jest dobrowolnie się na nie otworzy, przyjmie je jako zaadresowane do siebie osobiście. I wtedy to słowo może wykonać w człowieku swoją pracę. 

 Ale w tym słuchaniu Słowa i spotykaniu się z Żywym Bogiem człowiek nie jest sam. Jest we wspólnocie Kościoła. Dla księdza Franciszka ważnym środowiskiem słuchania Słowa jest Kościół. Bez Kościoła słuchanie, czytanie Słowa może być niebezpieczne, grozi człowiekowi zwiedzenie i pójście za własnymi zachciankami, mimo że powołuje się człowiek na Pismo Święte. Dlatego też ks. Blachnicki zachęca: 

Kiedy przystępujemy do słuchania Słowa Bożego, czy też do czytania Pisma Świętego, musimy zawsze mieć przed oczyma pouczenie Chrystusa o budowie domu na skale i na piasku. Wtedy Słowo Boże stanie się światłością naszego życia i będzie nas prowadziło do coraz pełniejszego odczytania woli Bożej dla swojego osobistego życia, dla naszej wspólnoty i dla wszystkich ludzi.

Jeśli trwamy we wspólnocie Kościoła dokonuje się również nasze oczyszczenie z grzechów. Według Ojca Franciszka nasz grzech polega na tym, że nie jesteśmy posłuszni Bogu, że nie żyjemy według Jego Słowa, według Jego planu. Dla Księdza Blachnickiego oczyszczenie, którego w Kościele i poprzez Kościół dokonuje w nas Chrystus czyni nas bardziej zdolnymi do przyjmowania i wypełniania Słowa Bożego. 

Na zakończenie inna historia – zapisana w 1 Księdze Samuela. Kiedy młody Samuel był wołany przez Pana, nie potrafił rozpoznać kto go wzywa, myślał że to stary kapłan Heli potrzebuje jego pomocy. Kilkakrotne próby odkrycia tego, który woła spełzły na niczym. Dopiero za którymś razem kapłan Heli domyślił się, że to Pan woła chłopca. Dał mu wtedy radę: „gdy usłyszysz znowu, że woła Cię ktoś po imieniu powiedz: Mów bo Twój sługa słucha”. Dla ludzi mojego pokolenie ks. Blachnicki był tym człowiekiem, który jak kapłan Heli kierował nas w stronę Boga abyśmy wołali do Niego „mów bo sługa Twój słucha”. I nikt tak jak ks. Blachnicki nie poprowadził ludzi naszego pokolenia w stronę słuchania Słowa i czynienia go Słowem życia. Niech Bogu będą za to dzięki.