Młodzi w Kościele

(222 - lipiec - sierpień 2018)

Szukając powołanych

ks. Krzysztof Mierzejewski

Może się zdarzyć, że wśród wielu barwnych inicjatyw, których przygotowanie i przeprowadzenie pochłania mnóstwo sił, czasu i pieniędzy, praca z młodzieżą zagubi coś niezwykle istotnego

Duszpasterstwo młodzieży kojarzy się wielu z nieustannym happeningiem, barwnym korowodem wzorowanym na ŚDM, spektakularnych wydarzeniach wiary, które wychodzą naprzeciw typowemu dla młodych ludzi pragnieniu doznania czegoś interesującego, nowego i wielowymiarowego. Oczywiście, wszystko to jest ważne i potrzebne, ale problemem wielu duszpasterstw młodzieży zdaje się być zagubienie wizji celu. Obraz duszpasterstwa młodzieży pod wieloma względami przypomina obraz parafii Brzegi, gdy w 1975 rozpoczęto w niej udany eksperyment oazowy. Ks. Blachnicki mówił wówczas, że dotychczasowi duszpasterze podejmowali ogromny wysiłek, wykonując tytaniczną wręcz pracę pozbawioną jednak jasnej wizji celu. Może się zdarzyć, że wśród wielu barwnych inicjatyw, których przygotowanie i przeprowadzenie pochłania mnóstwo sił, czasu i – co tu dużo mówić: pieniędzy, duszpasterstwo młodzieży zagubi coś niezwykle istotnego: rzeczywistość, o której przypomina papież w temacie tegorocznego Synodu Biskupów. 

Z drugiej strony rozeznawanie w ogóle, w tym rozeznawanie powołania jest procesem intymnym i cichym, dokonującym się w głębi serca i sumienia człowieka. Ponadto rozeznawanie powołania dotyczy na ogół ludzi młodych, a więc siłą rzeczy niedojrzałych, niepewnych swojego miejsca w świecie, często rozdartych pomiędzy wieloma propozycjami współczesności. Można zatem zrozumieć tych, u których zestawienie tych dwóch tematów budzi zdziwienie czy zakłopotanie. Ale czy na pewno między młodzieżowym happeningiem a rozeznaniem powołania jest aż tak wielka przepaść? Czy ma jakikolwiek sens przeciwstawianie sobie tych dwóch, w jakimś sensie odmiennych rzeczywistości?

 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".