Radość

(225 - styczeń - luty 2019)

Tajemnica radości

Magdalena Trybus

Bynajmniej nie jest to radość łatwa, typu „Alleluja i do przodu!” W radości jest też nieodzowny element trudu czy nawet bólu

Kiedy widać radość, to znaczy, że w wierzącym działa Duch Jezusa. W Liście do Galatów św. Paweł pisze bowiem, że radość jest owocem Ducha (Ga 5, 22-23). Wymieniając różne przejawy Jego działania w narodzonym na nowo człowieku, umieszcza ją na drugim miejscu, zaraz po miłości. Bynajmniej nie jest to radość łatwa, typu „Alleluja i do przodu!” W radości jest też nieodzowny element trudu czy nawet bólu. Wgłębiając się w tekst Janowy zauważymy, że Jezus mówi tam także o oczyszczeniu, w przypadku przynoszenia wspomnianego OWOCU (J 15, 2). Trudne sytuacje życiowe, to momenty, kiedy Ojciec oczyszcza latorośl winnego krzewu z egoizmu, przywiązań do samego siebie, do swoich bożków, różnych słabostek, sposobów myślenia, czy jakichś niedoskonałości. Czasem też trudności stają się próbą wierności Jezusowi. Jeśli Bóg je daje, to dlatego, że ufa swojemu dziecku. Wierzy, że ono się Go nie wyprze. Czy to nie fantastyczne – mieć taki kredyt zaufania u swego Boga? Jakie to wielkie źródło radości, tej prawdziwej, pełnej, nadprzyrodzonej. 

Jak jednak ją okazać, gdy emocje zaciskają człowiekowi zęby i wyciskają łzy? Św.Teresa z Lisieux mówiła, że radość „można mieć nawet w ciemnym więzieniu jak i we wspaniałym pałacu”. Jej krótkie życie było tego dowodem. Nie było usłane różami. Wspomnijmy choćby wczesną śmierć matki, psychiczną chorobę ojca, odejście ukochanej siostry do Karmelu gdy była jeszcze dzieckiem, trudną wspólnotę zakonną, spartańskie warunki życia za klauzurą. Te doświadczenia nie odebrały jej pragnienia rozsypywania z nieba deszczu łask Bożych jak płatków róż. Może nie zawsze w naszym życiu mają miejsce sytuacje skrajne, jak u Tereski, ale nie mało jest takich, które przynoszą niepokój, niepewność, troskę, czasem wręcz napełniają trwogą czy bólem. Jak wtedy okazywać radość, gdy wydaje się, że niknie? Nie przychodzi to łatwo. Wydaje się wtedy, że po ludzku nie da się tego zrobić.

 

 To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.