Prawdy wiary

(156 - luty - marzec 2008)

Trójca

Marcin Staniewski

O ile do faktu istnienia jednego Boga człowiek jest w stanie dojść własnym rozumem, o tyle tajemnica trzech osób w jednej naturze wynika wyłącznie z tego, co Bóg sam objawił o sobie

Tajemnica Trójcy Świętej stanowi centrum tajemnicy wiary i życia chrześcijańskiego. Tylko sam Bóg, objawiając się, może nam pozwolić poznać się jako Ojciec, Syn i Duch Święty (KKK 261).

Bóg jako jeden w trzech Osobach objawił się człowiekowi. O ile na przykład do faktu istnienia jednego Boga człowiek jest w stanie dość własnym rozumem, o tyle tajemnica trzech osób w jednej naturze wynika wyłącznie z tego, co Bóg sam objawił o sobie. Źródłem tego objawienia jest wcielenie Syna Bożego. Choć w Starym Testamencie Kościół doszukuje się śladów obecności Trójcy Świętej, jednak obecność ta nie jest możliwa do odkrycia bez światła Nowego Testamentu.

Izrael znał Boga jako Ojca, który troszczy się o swój lud z ojcowską miłością (a czasem macierzyńską - por. Iz 66,13). Jezus pokazał Boga jako Ojca w niezwykłym sensie - Bóg jest Ojcem w relacji do Syna (i odwrotnie). Nikt nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić (Mt 11,27). Bóg jest Ojcem Jezusa inaczej niż w sensie starotestamentalnym - i odwrotnie - Jezus inaczej jest Synem Bożym niż dzieci Izraela. Stąd wyznanie Apostołów, najpełniej przekazane przez św. Jana, który pisał o Słowie, które od początku było u Boga i samo było Bogiem (J 1,1n).

Również Jezus objawił swoim uczniom prawdę o „innym Pocieszycielu” - Duchu Świętym (greckie słowo Paraklet użyte tu przez św. Jana ma znacznie szersze znaczenie, np. obrońcy w sądzie). Duch Święty po odejściu Jezusa będzie z uczniami i w nich (J 14,17), aby ich nauczyć wszystkiego (J 14,26) i poprowadzić do całej prawdy (J 16,13). Dzieje Apostolskie są pełne zdarzeń potwierdzających wypełnienie obietnicy Jezusa.

     W pierwszych wiekach chrześcijaństwa Kościół starał się wyraźnie sformułować wiarę w Trójcę Świętą. Pomagało to w lepszym rozumieniu i przekazywaniu wiary, a także w obronie jej przed pojawiającymi się błędnymi naukami. W wyrażeniu formuł wyrażających wiarę trynitarną użyto pojęć zaczerpniętych z filozofii greckiej. Warto zauważyć, że greka, język filozofów starożytnych, była wówczas wspólnym językiem większości chrześcijan. Boski Byt w jedności określono pojęciami „substancja”, „istota” (ousia) czy „natura”, zaś odrębność Ojca, Syna i Ducha Świętego oddały terminy „osoba” (prosopon) i „hipostaza”.

Na dogmat Trójcy Świętej składają się trzy podstawowe stwierdzenia:

1. Trójca jest jednością - wyznajemy nie trzech bogów, ale jednego Boga w trzech Osobach. Każda z Osób jest całym Bogiem.

2. Osoby Boskie różnią się między sobą - tym, co je odróżnia, są relacje pochodzenia. Ojciec rodzi, Syn jest zrodzony, a Duch Święty pochodzi.

3. Osoby Boskie pozostają we wzajemnych relacjach. Relacje te to zrodzenie Syna (relacja Ojciec - Syn) i pochodzenie Ducha Świętego (od Ojca i-przez Syna). Jednocześnie dzięki jedności Trójcy Ojciec jest cały w Synu i cały w Duchu Świętym, Syn cały w Ojcu i cały w Duchu Świętym, a Duch Święty jest cały w Ojcu i cały w Synu.

Warto w tym miejscu dodać, że problem formuły określającej pochodzenie Ducha Świętego również od Syna (po łacinie Filoque) to najpoważniejszy spór dogmatyczny Kościoła Katolickiego z Prawosławiem. Sformułowanie „od Ojca i Syna pochodzi” przyjął Kościół Katolicki - formułę tę podał papież Leon Wielki w V w. Kościoły Prawosławne nie zgadzają się z tym sformułowaniem uznając za prawidłową formułę „od Ojca przez Syna pochodzi”. Obecnie katolicyzm uznaje oba sformułowania za różne spojrzenie na tę samą rzeczywistość.

Boże dzieło zbawienia jest wspólnym dziełem całej Trójcy Świętej. Każda z Osób wypełnia to dzieło według swojej właściwości. Właśnie to dzieło zbawienia jest jedynym, acz całkowicie wystarczającym sposobem poznania jedynego Boga w trzech Osobach. Natomiast celem życia chrześcijańskiego jest zjednoczenie, komunia z Trójcą Świętą, udział w Jej doskonałej jedności, której źródłem i celem jest wzajemna miłość.

Pisząc o tajemnicy Trójcy Świętej przypominam sobie wykład ze studiów teologicznych, z przedmiotu „O Bogu Trójjedynym”. Wykładowca przyrównał tę tajemnicę do wielkiego lasu, do którego możemy podejść, minąć nawet kilka drzew i rozejrzeć się wśród nich, ale nawet jeśli będziemy często do niego przychodzić, to i tak pozostanie on dla nas niepoznany. I nie chodzi tu tylko o rozumowe zgłębienie tej tajemnicy, ale o rozpoczynające się sakramentem chrztu w imię Ojca, Syna i Ducha Świętego zanurzenie się w niej całym swoim życiem.