Słowo Boże

(155 - styczeń 2008)

Tylko dla dorosłych

Karol Madaj

Czy fragmenty Pisma, które opisują gorszące czyny, są w ogóle święte? Jak wyjaśnić obecność „niemoralnych” tekstów w Biblii?

Z uwagi na występujące w tekście opisy brutalnych scen przemocy proszę, by tego artykułu nie czytały osoby poniżej osiemnastego roku życia. Osobom dorosłym o słabszych nerwach również zalecam ominięcie tego tekstu.

...Napastnicy nie chcieli go słuchać. Wtedy mąż wziął swoją konkubinę i wyprowadził ją im na zewnątrz. Napastnicy przez całą noc gwałcili ją i dręczyli aż do rana. O świcie zostawili ją i poszli. Nad ranem kobieta upadła przed wejściem do domu człowieka, u którego przebywał jej mąż i leżała tam aż do białego dnia. Gdy jej mąż wstał rano i otworzył drzwi, zamierzając ruszyć w dalszą drogę, zobaczył kobietę, swoją konkubinę, leżącą przed wejściem do domu, z rękami na progu. - Wstawaj, ruszamy w dalszą drogę - powiedział do niej. Ona mu jednak nie odpowiedziała. Wtedy włożył ją do swojego pojazdu i ruszyli w dalszą drogę do domu. Przybywszy do domu, wziął nóż i podzielił ciało swojej konkubiny na dwanaście części, które następnie rozesłał...

To nie był zapis kroniki policyjnej ani fragment scenariusza filmu gangsterskiego... to był, odrobinę sparafrazowany, cytat z Biblii (Sdz 19,25-29a)! Drogi Czytelniku, jeżeli czujesz się tym oburzony, zgorszony, zakłopotany lub nie wiesz, co masz o tym wszystkim myśleć, proszę, czytaj dalej. Być może ten artykuł odpowie na część Twoich pytań.

Brutalne gwałty, morderstwa, rzezie niewinnych ludzi... - to wszystko i wiele innych skandalicznych grzechów znajdziemy w Piśmie... Świętym. No właśnie, czy te fragmenty Pisma, które opisują takie gorszące czyny, są w ogóle święte? Jak wyjaśnić obecność takich „niemoralnych” tekstów w Biblii?

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że Biblia nie jest książką dla dzieci, żywotem świętych ani pobożnym modlitewnikiem. Pismo pokazuje historię zbawiania człowieka przez Boga, a więc historię ludzkiego grzechu! Biblia z wielkim realizmem opisuje ludzką podłość, nigdzie jednak nie namawia do zła. Świętość Biblii nie wypływa z wzorowego postępowania jej bohaterów ani ze „świętych” uczuć jakie wzbudza w nas jej lektura. Świętość Słowa Bożego wynika z natchnienia przez Ducha Świętego, który czuwał nad tym, by wszystkie opisane złe czyny były przez autorów biblijnych jednoznacznie ocenione.

Ta ocena może mieć różne formy. Czasami ocena występuje bezpośrednio po opisie zbrodni. Dobrym przykładem może tu być opis cudzołóstwa króla Dawida z Batszebą i zamordowanie jej męża Uriasza. Po przedstawieniu grzechu (2 Sm 11) następuje surowa ocena moralna królewskiego czynu (2 Sm 12). Kiedy indziej ocena moralna nie jest wprost podana. Może ona zawierać się w opisie kary Bożej lub być ukryta w dalszych losach bohaterów. Widać to na przykładzie historii syna Dawida i Batszeby. Salomon złamał Boże prawo i miał wiele żon poganek (Pwt 7,3n). One osłabiły go duchowo. Mądry niegdyś król na starość stracił rozum i zwrócił się ku obcym bogom (1 Krl 11,1-13). Zdarza się, że autor natchniony w ogóle nie podaje oceny moralnej czynu, tylko pozostawia ją rozumnemu czytelnikowi. Ten musi, odwołując się do prawa Mojżeszowego lub nauczania Chrystusa, samemu dokonać sądu nad czynami bohaterów.

Nie można też zapominać, że Biblia pokazuje moralność Izraelitów na przestrzeni około dwóch tysięcy lat. Widzimy, jak przez ten bardzo długi czas lud Boży dynamicznie się rozwijał. Bóg ciągle podnosił wymagania i wychowywał Izraelitów do przyjęcia wysokich standardów Ewangelii. Jako mądry pedagog zniżył się do mentalnego poziomu swojego ucznia. Zniżył się nawet do poziomu jego słabości, tolerując przez pewien czas jego niedoskonały sposób praktykowania Prawa. Trzeba pamiętać, że kiedy Bóg wybrał sobie Izraela, ten był tylko jednym z wielu koczowniczych ludów, podobnym we wszystkim do swoich sąsiadów. Był to lud o „twardym karku”, brutalny i mściwy. I właśnie ten lud, Bóg wychował tak, że był gotowy na przyjęcie Nowego Testamentu. Tę Bożą pedagogię widać doskonale, gdy się zestawi starsze teksty Starego Testamentu z młodszymi. Stare Przymierze jest w porównaniu z Nowym niedoskonałe i dlatego fragmenty takie, jak ten z księgi Sędziów, trzeba zawsze oceniać z perspektywy nauczania Chrystusa.

Jak jednak wytłumaczyć święte wojny i rzezie dokonywane z polecania Boga? Czy Bóg przeszedł wewnętrzną przemianę gdzieś między spisaniem Księgi Jozuego, a pracą nad ewangeliami?

I powiedział Jahwe do Jozuego: Oto wydaję dziś w twoje ręce Jerycho razem z jego królem i wojownikami. (...) Miasto, obłożone klątwą, będzie przeznaczone dla Jahwe, ono samo i wszystko, co się w nim znajduje. (...) Dostawszy się do miasta, które było obłożone klątwą, rzucili się na wszystko, co znajdowało się w mieście: na mężczyzn i kobiety, na dzieci i starców, na woły, owce i osły. Wszystko ginęło od miecza. (Joz 6, 2. 17a. 21)

Można zrozumieć, że na wojnie ginęli mężczyźni. Starcy i kobiety z pewnością też mieli swój udział w śmiertelnych grzechach ludów pogańskich (Mdr 12,3-7, Pwt 9,5) i za to spotkała ich słuszna kara, ale czym zawiniły bezbronne kananejskie dzieci? Czy i one musiały z rozkazu Jahwe-wojownika trafić pod zakrzywiony nóż Jozuego? Jak pogodzić obraz miłosiernego Boga (Mdr 11,24-26) z ludobójczymi wojnami?

Wyjaśniając problem świętej wojny i związanej z nią klątwy, najpierw przypomnijmy, na jakim etapie moralnego rozwoju był Izrael wracający z niewoli Egipskiej. Izraelici byli wtedy ludem nieomal dzikim, kipiącym wolą życia i wyznającym prawo odwetu. Gdy przybyli do Kanaanu, spotkali tam ludzi o podobnej mentalności. Powszechnym zwyczajem było wówczas wybijanie w pień podbitych ludów. Sąsiedzi Izraela byli okrutni, a ich krwawi władcy poświęcali w ofierze swoim bogom tysiące zdobytych niewolników. Izraela nie chroniło żadne NATO ani międzynarodowe konwencje. Trudno się dziwić, że w takich warunkach Naród Wybrany nie potrafił dorosnąć do ideału poszanowania życia, jaki możemy znaleźć w dekalogu, który otrzymał kilkadziesiąt lat wcześniej. To ze względu na „zatwardziałość serc” ludu i jego moralną niedojrzałość Jozue wydał nakaz obłożenia klątwą niektórych miast kananejskich.

Dyskusyjne jest też, czy formułę „powiedział Pan”, należy za każdym razem rozumieć dosłownie, jakby to były słowa bezpośrednio objawione przez Boga. Słowo Boże nie zostało nam przekazane wprost czy podyktowane, lecz zostało utrwalone na piśmie przez ludzi tamtych czasów, w formach literackich wtedy stosowanych. Często autorzy natchnieni brali pod uwagę stan po latach od rzeczywistych wydarzeń i przypisywali Bogu wcześniejsze działania człowieka, odnosili się bezpośrednio do Pierwszej Przyczyny, pomijając przyczyny drugorzędne. Nie można też zapominać o gatunku literackim i o bardzo lubianej przez semitów hiperboli. Autorzy przy pomocy przesady często ukazywali ważność problematyki. Nakaz wyniszczenia pogan nigdy nie był stosowany powszechnie i dlatego na terenie Izraela jeszcze długo po podboju istniały liczne Kananejskie miasta. Nie można też zapomnieć o tym, że prawo wojenne Izraela było i tak łagodniejsze od praktyk ludów ościennych (por. Mdr
12, 8-20).

Ponadto pisarze natchnieni często przedstawiali Boga na sposób ludzki. Te antropomorfizmy, mimo że nie są do końca precyzyjne, najlepiej jak na tamte czasy oddawały prawdę zbawczą, którą autorzy chcieli przekazać. I tak Jahwe jest przedstawiany jako Oblubieniec, Małżonek, Garncarz czy Pasterz. Jednym z takich antropomorfizmów jest nazywanie Boga Wojownikiem (Wj 15,3). Wyrażało to prawdę o tym, że Jahwe prowadzi swój lud i daje mu zwycięstwo. Jednak w takim przedstawianiu Boga jako wodza mniej lub bardziej świadomie wzorowano się na starożytnym ideale wodza. Dlatego Bóg jako zwycięski wojownik miał na sobie szatę okrucieństwa, którą w świetle Nowego Testamentu uważamy za niedopuszczalną.

Kluczem do zrozumienia trudnych tekstów Starego Testamentu jest Jezus Chrystus. On w sposób jednoznaczny zniósł prawo odwetu, które leżało u podstaw starotestamentalnej klątwy (Mt 5,38-44). Bóg, łącząc Stary i Nowy Testament, chciał by Pierwsze Przymierze było czytane i rozumiane w świetle Drugiego. Dlatego też sens każdego fragmentu Biblii należy odczytywać w kontekście całości Objawienia. Święta wojna nie została przez Chrystusa zaakceptowana, lecz zastąpiona przykazaniem miłości bliźniego. Bóg przez cały czas był Bogiem miłosiernym, tylko nie zawsze ludzie dorastali do zobaczenia tej Jego cechy.

Biblia, pokazując nam dwa tysiące lat ludzkiej podłości, jednocześnie wskazuje drogę do dobra. Dzięki umieszczeniu w Piśmie Świętym realistycznych opisów zła możemy zobaczyć, jaka była kondycja ludzi zbawianych kiedyś przez Boga. Możemy też zobaczyć, że mimo upływu lat człowiek wciąż grzeszy, a Bóg niezmiennie pozostaje Święty i niezmiennie pragnie się do grzesznika zbliżyć. Słowo Boże jest jak światło. Oświetla dobro, pokazując jego piękno, ale i grzech ujawniając jego brzydotę. Niezależnie od tego co uwidacznia samo pozostaje czyste.

 

Korzystałem z książki księdza Józefa Kudasiewicza: „Biblia, historia, nauka”, Kraków 1986.