Misje

(186 - maj - czerwiec 2012)

W Chinach

Ligia Kiesling - świadectwo

Gdy przypadkiem weszli do jednego z kościołów katolickich, żona artysty rozpoznała w Jezusie na obrazie mężczyznę, który ją uratował od utonięcia

Z wykształcenia jestem etnolingwistą, blisko 5 lat mieszkałam i pracowałam w Chinach (w tym rok na Tajwanie). Kilka lat byłam w Odnowie w Duchu Świętym Pierwszy raz usłyszałam o Domowym Kościele w 2005 r. przebywając na chińskiej ziemi, od mojego ówczesnego klienta będącego w Domowym Kościele od ponad 20 lat.

Minęło 6 lat nim w parafii, na terenie której mieszkamy w Wielkopolsce powstał krąg Domowego Kościoła. Po kilku miesiącach dołączyliśmy całą rodziną do Diakonii Misyjnej. W lutym bieżącego roku, rok od powstania naszego kręgu mój mąż Tomasz i ja mieliśmy okazję służyć Kościołowi Powszechnemu (partykularnemu w Chinach kontynentalnych) poprzez służbę Ruchowi Światło-Życie – ja jako tłumacz polsko-chiński oraz polsko-angielski Moderatora Generalnego Ruchu a mój Mąż zachęcając do wyjazdu oraz opiekując się w tym czasie naszą Córeczką.

Czterodniowe rekolekcje prowadzone przez ks. Adama Wodarczyka odbywały się niedaleko Pekinu, uczestnikami byli księża diecezjalni oraz siostry zakonne z goszczącej nas diecezji, jednej z największych w Chinach.

Po przylocie pierwsze (bardzo miłe) zaskoczenie przeżyliśmy dowiedziawszy się, iż uczestników będzie nie kilkunastu, jak myśleliśmy, lecz około 150. Kolejne już wkrótce (bardziej kłopotliwe): tematem rekolekcji nie będzie przedstawienie Ruchu, lecz studium biblijne. Myślę jednak, że Pan Bóg miał w tym swój plan, ponieważ tamtejsi księża i siostry, jak sami mówią, bardzo potrzebują pogłębienia formacji biblijnej. Świadczył o tym również wymóg kurii, by każdego dnia rekolekcji odbywało się kolektywne czytanie perykop, które omawiał ks. Adam w trakcie nauczań oraz zadawanie przez niego na następny dzień fragmentów Pisma Świętego do nauki na pamięć oraz zadań domowych. Moje osobiste przeświadczenie jest również takie, iż metoda „małych kroków”, którą „wprowadził” nam w trakcie tych misji odgórnie Pan Bóg będzie dawać lepsze owoce w Kraju Środka.

Mieliśmy okazję poznać biskupa koadiutora tamtejszej diecezji, więc można śmiało powiedzieć, iż Pan Bóg prowadził nas nie tylko przez chwile zaskoczenia, ale też pokazał, że tamtejszy Kościół akceptuje naszą wizytę. W trakcie pobytu doznaliśmy wiele ciepła i serdeczności od tamtejszych sióstr zakonnych, księży i tych diecezjan, w których domach gościliśmy. Ja dostałam nawet pyszny tort urodzinowy ;).

Nie będę referować zawartości nauczań; w bardzo ogólnym zarysie jednak treścią była ewangelizacja i jej korzenie biblijne oraz metody ewangelizacji zaszczepione apostołom i uczniom przez samego Jezusa, w tym nakaz pomnażania uczniów, praca w małych grupach jako miejscach formacji animatorów kolejnych grup i miejscach ewangelizacji. Ks. Adam na koniec rekolekcji podkreślił, iż właśnie przedstawionymi w trakcie trzech dni metodami posługuje się Ruch Światło-Życie by przybliżać ludziom Boga.

Osobiście poza uświadomieniem sobie własnych zaniedbań w sferze otwartej ewangelizacji na terenie parafii bądź wśród znajomych, bardzo przeżyłam w trakcie tych rekolekcji doświadczenie wielkiej godności kapłańskiej chińskich księży wypływającej z kapłaństwa chrystusowego. Doświadczenie było tym większe, że widziałam ich ludzką niedoskonałość poza Mszą – jednak gdy podchodzili do ołtarza w trakcie Eucharystii, by przyjąć Jezusa byli „jakby odmienieni”, promieniowała z nich godność i majestat.

Bardzo budującym doświadczeniem była porekolekcyjna wizyta w jednej z wiejskich parafii, w której Ks. Adam miał okazję przy okazji Mszy odpowiadać na pytania grupy dwudziestu wędrownych ewangelizatorów, którzy każdej niedzieli wyruszają do okolicznych wiosek, by głosić Jezusa ludziom, którzy jeszcze Go nie spotkali. Co zawstydzające dla nas ludzi z okrzepłego polskiego chrześcijaństwa: są to ewangelizatorzy, którzy sami zostali ochrzczeni 3-4 lata temu i od 3 lat mówią innym o Jezusie. Takich ewangelizatorów jest wielu w wielu wioskach.

Mieliśmy również okazję odwiedzić diecezjalne centrum formacyjne młodzieży, do którego ludzie w wieku 16-21 lat przyjeżdżają na 100 dni by poznawać podstawy wiary, których niewykształceni lub zbyt zapracowani rodzice nie mają im czasu przekazywać.

Ciekawym doświadczeniem było spotkanie z bardzo znanym chińskim kaligrafem, którego prace są wystawiane m. in. w Muzeum Sztuki w Hong Kongu – on i jego żona są katolikami od 20 lat a historia ich nawrócenia jest bardzo poruszająca. W czasie gdy nie znali jeszcze Jezusa, ich miasto nawiedziła powódź i żona tego artysty przypadkiem wpadła do dziury niewidocznej pod wodą, na szczęście nim utonęła, jakiś człowiek z długimi włosami i brodą podał jej rękę i wyciągnął; później już więcej go nie widziała. Po wielu latach, gdy przypadkiem weszli do jednego z kościołów katolickich, żona artysty rozpoznała w Jezusie na obrazie mężczyznę, który ją uratował od utonięcia. Para nawróciła się i przyjęła chrzest. Artysta ten wykonał dla ks. Adama i dla mnie „na gorąco” dwie kaligrafie; jedną z napisem „Światło-Życie” otrzymał Ks. Adam jako pamiątkę spotkania z malarzem. Tę, którą ja otrzymałam (z napisem „Jezus” oraz deklaracją przyjaźni chińskich katolików dla polskich katolików) przekazałam poznańskiej Diakonii Misyjnej.

 

Owoce tych rekolekcji zobaczyliśmy, nim wyjechaliśmy z diecezji – zgłoszono już ks. Adamowi zapotrzebowanie na dni skupienia dla wszystkich księży tamtej diecezji, rekolekcje ewangelizacyjne, oazę drugiego stopnia i oazy pierwszego stopnia.