Święci

(229 - listopad - grudzień 2019)

W glinianych naczyniach

rozmowa z Katarzyną i Pawłem Maciejewskimi

Często łatwiej jest postawić problem skrajnie: „podpisujesz albo rezygnujesz”, trudniej powiedzieć: „to dążenie ma sens”

– Tegoroczny list kręgu centralnego wzbudził żywe reakcje. Naturalne jest, że najbardziej widać reakcje osób, które z listem się nie zgadzają. Czy jednak tylko takie reakcje do Was docierają?

Katarzyna i Paweł Maciejewscy: Nie tylko, wręcz przeciwnie – podczas licznych naszych spotkań i rozmów wiele osób podchodzi do nas i dziękuje, że ten temat się pojawił. Niektórzy wręcz mówią: „nareszcie”. Potwierdzają, że jest to temat potrzebny i ważny. 

Wiemy, że ten temat jest żywy i budzi różne reakcje, ale możemy powiedzieć, że w związku z tym list spełnił swoje zadanie, swój cel: pobudził do myślenia i stawiania pytań. W liście kręgu centralnego przypomnieliśmy tak naprawdę tylko to, co mówił nasz Założyciel, to, jak on widział Krucjatę Wyzwolenia Człowieka i jej miejsce w życiu członków Ruchu. Wiemy, że pojawiają się trudności, ale ten rok ma być czasem coraz głębszego wchodzenia w istotę KWC, lepszego rozumienia jej znaczenia dla wspólnoty Kościoła i Ruchu.

– Wydaje nam się, że warto podkreślić ten pozytywny odbiór listu. Może bowiem powstać czasem wrażenie, że budzi on tylko sprzeciwy czy wątpliwości. Tymczasem taki obraz nie byłby pełny. 

Chcielibyśmy jednak najpierw zająć się podnoszonymi wątpliwościami. One dotyczą nie tyle samego listu kręgu centralnego, tylko w ogóle idei Krucjaty Wyzwolenia Człowieka i jej miejsca w Ruchu. 

Może na początek przywołajmy bardzo mocne słowa ks. Franciszka Blachnickiego, które przytoczył list kręgu centralnego.

– „KWC jest w obecnej sytuacji prawdziwym testem weryfikującym dla Ruchu Światło-Życie. Jest sprawdzianem, czy Ruch poważnie traktuje swój najgłębszy charyzmat wyrażony w znaku Fos-Dzoe – Światło-Życie...” 

Czy więc Krucjata to nie jest jakieś wartościowanie: jesteś w Krucjacie to znaczy, że dobrze przeszedłeś formację, nie jesteś w Krucjacie – źle przeszedłeś formację, ciągle nie dorosłeś?

– Przecież w wielu dziedzinach każdy z nas potrzebuje czasu, cierpliwości i dojrzewania. Nie powinniśmy więc czuć się niedowartościowani, jeśli stwierdzamy, że w jakiejś sferze jeszcze do czegoś nie doszliśmy. Tak i jest z kwestią Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. 

My sami stawiamy sobie pytania o naszą dojrzałość i o to, w jakich dziedzinach życia powinniśmy prosić Jezusa o pomoc. W Domowym Kościele pytanie o dojrzewanie dotyczy na przykład zobowiązań. Czy od razu realizujemy w pełni wszystkie zobowiązania? Dialog małżeński, modlitwa małżeńska, Namiot Spotkania, uczestnictwo w rekolekcjach – to też elementy naszej drogi, do których dojrzewamy, których się uczymy. Niektórzy po dwudziestu latach nadal mają problem z dialogiem małżeńskim. Musimy zgodzić się na to, że jesteśmy ciągle w drodze.

Krucjata Wyzwolenia Człowieka to więc nie wartościowanie, ale po prostu zadanie stawiane nam przez Założyciela. 

– Powstaje pytanie, jak mówić o takich wezwaniach, by zachęcać a nie budzić zniechęcenia.

– Warto przytoczyć słowa księdza Henry Caffarela, współzałożyciela END, powtarzane często w Domowym Kościele: „Twoja miłość bez wymagań pomniejsza mnie. Twoje wymagania bez miłości zniechęcają mnie. Twoja wymagająca miłość daje mi wzrost”. Powinniśmy więc sobie stawiać wymagania, ale trzeba czynić to z miłością. 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.