Święci

(229 - listopad - grudzień 2019)

Wezwanie do świętości

ks. Mariusz Pohl

Dar Boga i zadanie człowieka

Abstrahując od tego, że dawne hagiografie grzeszyły często fantazją, przesadą i jednostronnością, trzeba stwierdzić, że w swoich wyobrażeniach mylnie utożsamiamy świętość „kanonizowaną”, czyli zbadaną i potwierdzoną przez Kościół w długim procesie beatyfikacyjnym, dodatkowo jeszcze przypieczętowaną cudem – z powszechnym powołaniem do świętości, wynikającym z chrztu i obejmującym każdego bez wyjątku chrześcijanina. Z tego powodu odgórnie „zwalniamy się” z obowiązku dążenia do świętości, w przekonaniu, że nie jest ona dla nas.

Tymczasem samo wezwanie do osobistej świętości na wzór świętości Boga, pochodzi już z Prawa Mojżeszowego, z Księgi Kapłańskiej, zawierającej przepisy rytualne dotyczące zwierząt czystych i nieczystych: „Bądźcie świętymi, bo ja jestem święty, mówi Pan”. Świętość Boga jest tam ukazana jako racja i tytuł dla świętości człowieka, której zbezczeszczeniem byłoby dotknięcie zwierzęcia, płaza lub gada uznanego za nieczystego. Świętość ta nie miała zatem charakteru moralnego, lecz rytualny i formalny. Jest to pewna sugestia, że i nasza świętość nie musi i nie może sprowadzać się jedynie do moralnej nieskazitelności, lecz jest właściwością człowieka, wypływającą najpierw z działania łaski i daru Bożego, a dopiero potem ze starań człowieka. 

Święty Paweł adresuje swój Pierwszy List do Koryntian do tych, „którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości wespół ze wszystkimi, którzy na każdym miejscu wzywają imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Kor 1, 2). Świętość zatem przysługuje wszystkim wierzącym i nie jest osobistą zasługą, uwarunkowaną moralną bezgrzesznością. Koryntianie przecież grzeszyli i to bardzo, stało się to powodem napisania specjalnego listu z napomnieniami. Świętość jest owocem wiary, jest darem Boga dla wierzących. Bóg, który jest samą świętością, udziela jej także tym, którzy wzywają Jego imienia. 

Co oznacza, że o tę świętość trzeba też zabiegać własnym wysiłkiem. Ma ona bowiem charakteryzować „nowego człowieka, stworzonego według Boga, w sprawiedliwości i prawdziwej świętości” (Ef 4, 24), który zrodził się w nas przez wiarę. A to wymaga ciągłego wysiłku „porzucania dawnego człowieka, który ulega zepsuciu na skutek zwodniczych żądz” (Ef 4, 22). A więc widzimy tu świętość jako zadanie i trud o charakterze moralnym, które jednak jako źródło i przyczynę ma świętość Boga. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym Wieczerniku.