Sługa Niepokalanej

(216 - lipiec - sierpień 2017)

Wokół tematu roku

ks. Marek Sędek

Skoro chcemy być żywym Kościołem, czyli według słów naszego Założyciela być „przedłużeniem tajemnicy namaszczenia Chrystusa Duchem Świętym”, zatem naszym najważniejszym zadaniem i jednocześnie obowiązkiem decydującym o wierności podstawowemu charyzmatowi jaki Ruch otrzymał jest niestrudzone podejmowanie dzieła ewangelizacji prowadzącej człowieka do Boga oraz wprowadzanie wciąż nowych osób na drogę uczniów Chrystusa. To zadanie musimy mieć ciągle przed oczami, do podejmowania nowych form ewangelizacji mamy nieustannie nawzajem siebie zachęcać i mobilizować. Ks. Blachnicki przypomina, że jesteśmy wezwani do kontynuowania w naszych czasach misji Syna Bożego, który przyszedł, aby wypełnić Boży plan zbawienia. Przede wszystkim w taki sposób mamy naśladować Chrystusa – Sługę. Św. Matka Teresa z Kalkuty mówiła, że nie ma większej biedy niż ta, że ktoś nie zna Chrystusa. A zatem ciągle stoi przed nami zadanie wypełniania największego dzieła miłosierdzia, do którego powołany jest nasz Ruch: zadanie ewangelizacji i formowania dojrzałych chrześcijan. I chociaż zakończył się już w Kościele Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia, to zadanie ewangelizacji i budowania żywych wspólnot Kościoła ciągle pozostaje głównym powodem i jednocześnie celem, dla którego nasz Ruch istnieje. Ta jego misja jest znacznie ważniejsza od wszystkich wewnętrznych czy organizacyjnych spraw, jest także ważniejsza od świętowania kolejnych rocznic. Trzeba też abyśmy zrozumieli, że w podejmowaniu tego zadania liczą się czyny, a nie same słowa i nazwy. Chodzi o budzenie ducha ewangelizacji, zarówno w animatorach, jak też i w zwykłych uczestnikach naszego Ruchu: czy to w jego części młodzieżowej czy w Domowym Kościele.

Pamiętam taką wypowiedź, w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, pewnego wykładowcy seminarium duchownego, kapłana dość sceptycznie nastawionego do naszego Ruchu. Otóż opowiadał on w trakcie zajęć dla kleryków, że ktoś z jego znajomych znalazł się w Budapeszcie i ku swojemu zdziwieniu spotkał tam Polaków, którzy przeprowadzali jakąś ewangelizację uliczną. Kapłan ów podsumował ten fakt w następujący sposób: Kto taką akcję przeprowadzał? Oczywiście robiła to młodzież z oazy, bo oaza z tego jest znana, tylko oni do tego są zdolni. Pamiętam, jaki byłem dumny słuchając jego słów. Utkwiła mi głęboko w pamięci konkluzja owego kapłana. Rzeczywiście w ten sposób nasz Ruch był wówczas postrzegany, z tego był znany: kto identyfikuje się z oazą, ten innym głosi Chrystusa; spontanicznie i bez żadnych odgórnych zachęt czy przynależności do jakiejś diakonii, po prostu dzieli się swoją wiarą w środowisku, w którym przebywa, wykorzystuje każdą sytuację, aby ewangelizować.

Co nam zostało z tego apostolskiego zapału? Czy jest w nas jeszcze gotowość do głoszenia, że Jezus jest Panem naszego życia? Czy jest w nas otwartość na Bożego Ducha? Bo przecież tylko On może nas pobudzać do takiej gorliwości. Pisze o tym papież Franciszek w adhortacji Evangelii Gaudium:

Jak bardzo chciałbym znaleźć odpowiednie słowa, aby zachęcić do ewangelizacji bardziej gorliwej, radosnej, ofiarnej, śmiałej, zawsze pełnej miłości i zdolnej do zarażenia innych! Z drugiej strony wiem, że żadna motywacja nie będzie wystarczająca, jeśli w sercach nie żarzy się ogień Ducha. Tak więc ostatecznie ewangelizacja z duchem jest ewangelizacją z Duchem Świętym, ponieważ to On jest duszą ewangelizującego Kościoła. (EG 261)

Warto do animatorów, moderatorów i odpowiedzialnych naszego Ruchu, zarówno do jego części młodzieżowej jak też rodzinnej, odnieść jeszcze inne słowa tejże adhortacji:

Pierwszą motywacją do ewangelizacji jest miłość Jezusa, jaką przyjęliśmy, doświadczenie bycia zbawionym przez Niego, skłaniające nas, by Go jeszcze bardziej kochać. Lecz cóż to za miłość, która nie odczuwa potrzeby mówienia o ukochanej istocie, ukazywania jej, starania się, by inni ją poznali? Jeśli nie odczuwamy głębokiego pragnienia, by ją przekazywać, musimy zatrzymać się na modlitwie, by nas ponownie zafascynowała. Musimy błagać codziennie o Jego łaskę, aby otworzyła nasze oziębłe serce i dokonała wstrząsu w naszym letnim i powierzchownym życiu. (EG 264)

Przy okazji warto zauważyć, że przytoczone powyżej słowa Ojca świętego dobrze współbrzmią z hasłem obecnego roku duszpasterskiego w polskim Kościele, które jest krótkie, ale bardzo wymowne. Po prostu: „Idźcie i głoście”.

 

 To jest pierwsza i podstawowa konsekwencja wynikająca z pogłębionej refleksji nad tajemnicą Chrystusa Sługi: nieustannie ewangelizować, zabiegać o zbawienie ludzi, którzy są wokół nas. A nie tylko zajmować się sobą nawzajem w poczuciu zadowolenia, że jesteśmy blisko Chrystusa, że możemy korzystać z owoców zbawienia, spokojnie oczekując na wieczną nagrodę. To jest podstawowy wniosek, który wynika z przyjęcia przez nas teologii Chrystusa Sługi. Bo przecież nie możemy poprzestać na samym tytule, ale mamy być wierni misji, o której słyszeliśmy, że jest samym sercem naszego Ruchu. 

 

To tylko fragment artykułu, całość w drukowanym "Wieczerniku".