Animator

(174 - wrzesień - październik 2010)

Wspólnota

Paweł Wrzeszczyński

Animator w swej posłudze nie może być „sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem”, ale musi trwać we wspólnocie animatorów, której elementami powinny być: modlitwa, formacja oraz przyjaźń

Wielu z nas miało okazję widzieć (większość, tak jak ja, jedynie w telewizji) zachowanie delfina. Przypuszczalnie każdy z nas sklasyfikuje go jako zwierzę wodne. Nie da się ukryć, że to właśnie woda jest naturalnym środowiskiem tego ssaka. Przecież w wodzie spędza większość swojego życia, w wodzie zdobywa pożywienie, w wodzie przychodzi na świat jego potomstwo. A jednak delfin potrzebuje „wyskoczyć” ponad taflę wody, aby zaczerpnąć tlenu z powietrza.

Również animator może zostać „zaszufladkowany” jako osoba, której naturalnym środowiskiem jest świat uczestników. Przecież np. na rekolekcjach, zgodnie z zamierzeniem Ojca Franciszka,  nie jest on nauczycielem, który po zakończonym spotkaniu odchodzi do swoich spraw (np. idzie na lody z innymi animatorami). Wręcz przeciwnie – jest starszym kolegą, który przekazuje swoją wiedzę, świadczy słowem i czynem oraz spędza wolny czas ze swoimi uczestnikami, a nawet śpi razem z nimi w pokoju. Przeżyciowy charakter rekolekcji zakłada, że do Boga uczestnicy zbliżają się nie tylko przez modlitwę, ale też wspólną zabawę i dzielenie obowiązków. We wszystkich tych elementach wspomaga ich animator.

Tak jak delfin potrzebuje wynurzyć się, aby nabrać powietrza, tak animator, aby intensywnie dawać, sam również musi czerpać i wzrastać. Apostołowie, którzy z tak wielkim zapałem głosili Ewangelię, także wracali do Wieczernika, aby tam razem trwać na modlitwie.

Tak więc animatorzy tworzą wspólnotę przede wszystkim, aby się razem modlić. Oczywiście każdy z nich rozmawia z Panem w czasie Namiotu Spotkania, modli się razem z formowaną grupą, ale potrzeba, aby czynił to też we wspólnocie animatorów. Kiedy posługiwałem na rekolekcjach, które były dla mnie wzorcowe, animatorzy mieli codziennie trzydziestominutowe odprawy, z czego dwadzieścia minut poświęcone było modlitwie. Każde spotkanie animatorów powinno zaczynać się i kończyć modlitwą. Wartościową inicjatywą jest regularna Eucharystia wspólnoty. Przykładem może być Msza Święta odprawiana każdego miesiąca w poznańskim seminarium, na którą są zapraszane osoby, które ukończyły formację podstawową. Jeszcze bardziej cieszyłoby, gdyby było nam się dane modlić w ten sposób co tydzień.

Drugim elementem tej wspólnoty jest formacja. Podjęcie posługi animatora nie może oznaczać zakończenia własnego rozwoju, ale jego ciągłe pogłębianie. Bazą mogą być choćby materiały do formacji permanentnej przygotowywane przez Centralną Diakonię Formacji Diakonii. Konieczne jest również organizowanie w diecezjach Szkoły Animatora, która poszerzy wiedzę (choćby o Biblii, liturgii czy o samym Ruchu), ale też przygotuje na problemy wychowawcze, z jakimi być może przyjdzie nam się spotkać w czasie posługi (np. samookaleczenia, używanie narkotyków itp.). Ważną rolę w formacji opisywanej wspólnoty odgrywają też rekolekcje dla animatorów. W praktyce łączą one wszystkie opisywane elementy (modlitwa, formacja, integracja) dlatego Diakonia Formacji Animatorów powinna poświęcić im szczególną uwagę. Oprócz stworzenia możliwości rozwoju, wspólne spotkania formacyjne pozwalają także na podzielenie się swoimi wątpliwościami i troskami, o których trudno rozmawiać z uczestnikami.

I płaszczyzna ostatnia – towarzyska. Uważam, że również jej nie możemy zaniedbywać. Nie tylko dlatego, że trudno się posługuje z ludźmi, których się nie zna. Każdy z nas potrzebuje przyjaciół. Oczywiście nie oznacza to, że poza Ruchem Światło-Życie nie można ich znaleźć. Jednak wielu z nas, uczących się i pracujących w środowiskach, w których Kościół jest uważany za przeżytek, a moralność chrześcijańska za staroświeckie ograniczenie, potrzebuje bawić się z ludźmi o tej samej wierze i wrażliwości. Często zdarza się, że wspólnoty, w których brakuje elementu przyjaźni, są opuszczane przez animatorów. Usłyszeć od nich można, że są zmęczeni Oazą, gdyż każde spotkanie to formacja, prowadzenie czegoś, albo jakaś praca. Z jednej strony wynika to z pewnej niedojrzałości, jednak myślę, że te odejścia również powinny nas czegoś uczyć. Dodatkowo skoro razem tworzymy wspólnotę, to powinniśmy nawzajem o siebie się troszczyć. Praca nad tą ostatnią płaszczyzną jest najmniej oczywistym, a przez to najtrudniejszym zadaniem Diakonii Formacji Animatorów.

Konkretne działania, które mogą zostać podjęte: organizowanie wspólnych imprez, spotkań, grillów, w czasie których animatorzy mogliby się nawzajem poznawać  i  dobrze bawić. Warto też, aby animatorzy oddolnie proponowali wspólne aktywności: np. na forum oazowym umawiali się na wspólne wyjście na łyżwy, rowery, do kina czy teatru.

Członkowie wspólnoty powinni czuć się nawzajem za siebie odpowiedzialni. W sytuacji problemów w nauce zaproponować bezpłatne korepetycje. W przypadku osób, które wchodzą na rynek pracy lub straciły swoje zajęcie dzielić się własnymi doświadczeniami, pomóc napisać CV, ale też bardziej aktywnie pytać się o pracę w swojej firmie i wśród znajomych.  Podczas choroby jednego z animatorów trzeba pamiętać o częstych odwiedzinach, ale też np. o pomocy w zakupach. Nie można też zapomnieć o tych, którzy przeżywają kryzysy psychiczne, czy duchowe. Dla nich  obecność, uśmiech, czy przytulenie przyjaciela będzie ważniejsze od spotkań formacyjnych.  Być może czasem konieczne będzie udzielenie komuś noclegu. A prawdziwi przyjaciele będą potrafili wspomóc się pożyczką czasem bezzwrotną. Pytanie, czy w ogóle wiemy w naszych wspólnotach, które osoby potrzebują pomocy.

Warto też zorganizować wyjazd do Krościenka. Wspólna droga może być czasem modlitwy i integracji, a sam pobyt rozpalić w wielu osobach – tak jak we mnie – na nowo miłość do Ruchu.

Oczywiście nie wszystkie rozwiązania są uniwersalne. Wspólnota animatorów inaczej będzie tworzona w każdej diecezji – bardzo ważna jest tutaj zarówno odległość zamieszkania większości animatorów (w diecezjach warszawskiej, czy poznańskiej większość animatorów mieszka w głównej aglomeracji, jednak np. w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej istnieją cztery odległe od siebie duże miasta – Słupsk, Koszalin, Szczecinek i Piła a silne wspólnoty są również np. w Wałczu) jak i ilość animatorów. Animatorzy mogą zawiązywać wspólnotę na poziomie parafii, rejonu lub diecezji.

 

Podsumowując, animator w swej posłudze nie może być „sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem”, ale musi trwać we wspólnocie animatorów, której elementami powinny być: modlitwa, formacja oraz przyjaźń.