Modlitwa

(140 - listopad - grudzień 2005)

Wstawiennictwo świętych

ks. Marek Szukalski

Docieramy do Boga nie tyle „przez” świętych, co raczej „ze” świętymi

Przejdę do mojego nieba, by czynić dobrze na ziemi
(Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, Novissima verba)

Dlaczego modlimy się do swoich patronów, których imiona nosimy? Do świętych patronów spraw, środowisk, miejsc w których mieszkamy? Do Aniołów Stró­żów? Skoro Chrystus jest jedynym pośrednikiem pomiędzy Ojcem a ludźmi, dlaczego szukamy także opieki świętych?

Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna. W Dziejach Apostol­skich Pan Jezus zwraca się, do prześladującego uczniów Szawła, słowami: „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz”? (Dz 9,4) Żyjący w niebie, utożsamia się ze swoimi prześladowanymi na ziemi uczniami, czyli swoim Kościołem. Św. Paweł głęboko przeżył skierowane do niego słowa. W listach apostolskich często określał Kościół jako Ciało Chrystusa. W Mistycznym Ciele Chrystus jedno­czy wszystkich ludzi. W tajemniczy sposób wszyscy, których ogar­nia Kościół, stają się Ciałem Chrystusowym. Gdy zanosimy naszą modlitwę „przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie...” łą­czymy się, więc, ze wszystkimi naszymi braćmi. Ze wszystkimi, któ­rzy są członkami Kościoła - Mistycznego Ciała: w niebie, w czyśćcu i na ziemi. Nic, co dotyczy naszego zbawienia, nie dokonuje się w wyizolowaniu od braci i sióstr. Bo Kościół ze swojej natury jest po­dwójnie wspólnotą. Wspólnotą Boga z ludźmi i wspólnotą ludzi między sobą. Dokonując odkupienia Chrystus przywrócił każdemu człowiekowi wspólnotę z Bogiem i jednocze­śnie uzdrowił relacje wspólnotowe między ludźmi.

Wiemy, że jeśli ktoś z nas pada” - pisał A.S. Chomiakow - „pada samotnie, ale nikt samotnie nie osiąga zbawienia. Zbawienia dostępuje on w Kościele, jako je­go członek, w jedności ze wszystkimi innymi jego członkami”. Do nieba można podą­żać jedynie wspólnie. Samotnie schodzi się do piekła.

Życie każdego człowieka ma znaczenie dla innych ludzi. Każdy, kto żyje w łasce uświęcającej, na swój sposób współpracuje w dziele zbawiania bliźnich. Z tego względu określenie „pośrednictwo” (także „wstawiennictwo”) dotyczące w pierwszym rzędzie Chrystusa, Kościół, z pewną ostrożnością, odnosi także do świętych. Starożytny hymn
„Te Deum” i najstarsza ze wszystkich litanii, Litania do Wszystkich Świętych, odwołują się do wsparcia aniołów, patriarchów, proroków, apostołów, męczenników, wyznaw­ców, dziewic, prosząc „módlcie się za nami”. Liturgia Kościoła przyzywa wstawiennic­twa świętych w obrzędach kanonizacji, egzorcyzmów, święceń kapłańskich, ślubów za­kon­nych, poświęcenia kościoła. Także w Dni Krzyżowe podczas modlitwy o urodzaje i przy poświęceniu pól. Również w liturgii chrztu św. i Wigilii Paschalnej.

Módlcie się wzajemnie za siebie” - poucza Apostoł Jakub (Jk 5,16). Jeśli nasza modlitwa, choć dążymy dopiero do zbawienia, jest pomocą dla naszych bliźnich, żywych i umarłych, to tym bardziej dozwolone i pożyteczne jest (choć Kościół nie nakłada tego jako obowiązek), prosić o wstawiennictwo świętych, którzy w niebie są już blisko Boga.

Na czym polega istota wstawiennictwa świętych? Konstytucja Lumen Gentium So­boru Watykańskiego II (nr 49) wyjaśnia: „...mieszkańcy nieba, będąc głębiej zjednocze­ni z Chrystusem, jeszcze mocniej utwierdzają cały Kościół w świętości, a cześć, którą Kościół tutaj na ziemi oddaje Bogu, uszlachetniają i różnorako obracają na większe zbudowanie Kościoła (por. 1 Kor 12,12-27). Przyjęci, bowiem do ojczyzny i znajdu­jąc się blisko przy Panu (por. 2 Kor 5,8), przez Niego, z Nim i w Nim nieustannie wstawiają się za nas u Ojca ofiarując Mu zasługi, które przez jedynego Pośrednika między Bogiem i ludźmi, Jezusa Chry­stusa (por. 1 Tm 2,5), zdobyli na ziemi, służąc Panu we wszystkim i w ciele swoim dopełniając tego, czego nie dosta­je cierpieniom Chrystusowym, za ciało Jego, którym jest Koś­ciół (por. Kol 1,24). Ich przeto troska braterska wspoma­ga wydatnie słabość naszą”.

     Św. Paweł jest świadom swojej współpracy z Chrystusem w zbawianiu bliźnich. W Liście do Kolosan napisze: „Dopeł-niam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała” (Kol 1,24). W tych słowach nie twierdzi jednak, że Chrystusowi cze­goś braku­je, albo że cierpiał On za nas zbyt mało. Chrystus jest jedynym i doskonałym Zbawicielem i Pośrednikiem do Boga. Skuteczność jego ofiary jest całkowita. Św. Paweł chce jedynie podkreślić, że ci, którzy do Chrystusa należą, powinni uczestni­czyć w Jego udrękach. Przez cierpienie upodabniają się do Niego i konty­nuują to, co On uczynił. Nowy Testament, grec­kiego słowa thlipsis (ucisk, utrapienie), użytego w oryginale nigdy nie od­nosi do odkupieńczej męki Chrystusa, ale do tru­dów głoszenia ewangelii przez Jego uczniów.

Święci wstawiają się za nami, ale nie w sensie interwencji, jakby musieli przekonywać do nas Pana Boga. Ich wstawien­nictwo jest podporządkowane wstawiennictwu Chrystusa, je­dynego Pośrednika między Bogiem i ludźmi. Nie ma ono cha­rakteru autonomicznego (niezależnego). Mojżesz nie sam z sie­bie „walczył” z Bogiem o zbuntowany lud. Pobudzała go i uzdalniała do tego miłość dana mu przez Boga. Również mi­łość Maryi, która jest tak przedziwnym narzędziem Bożego mi­łosierdzia dla największych nawet grzeszników, jest miłością otrzymaną od Boga. Pośrednictwo Maryi i świętych nie jest, więc, pośrednictwem „obok” pośrednictwa Chrystusa, ani tym bardziej „wbrew” Chrys­tusowi, ale „w” jedynym pośrednictwie Chrystusa. Docieramy do Boga nie tyle „przez” świętych, co raczej „ze” świętymi. Nie dają oni łatwiejszego dostępu do Boga (jak gdyby Pan Bóg sam utrudniał), ale pokazują, że Bóg jest dostępny każdemu człowiekowi. Ich troska o bliźnich, żyjących na ziemi, jest formą przybliżania Bożej miłości. Święci są przyjaciółmi Boga, z którymi dzieli się On swoją troską o świat. Podkreślają w ten spo­sób rodzinny charakter Kościoła. To słudzy na wzór Maryi: „Oto ja, służebnica Pań­ska”. Udzielana przez nich pomoc, jest jedynie echem tej pomocy, którą otacza nas i na­sze zbawienie sam Jezus Chrystus - Boży Syn. Święci nie pełnią roli pośredników w ta­kim sensie jak Jezus. Ich wstawiennictwo jest służbą Bożemu zamysłowi wobec każdego z nas. Są jedynie narzędziami działania samego Boga. Specyficzna pomoc, czy orędow­nictwo przypisywane określonemu świętemu pochodzą od Boga, ale nawiązują do jakiejś charakterystycznej cechy czy faktu z życia świętego.

W Księdze Ezechiela sam Bóg skarży się, gdy nie znajduje wśród ludzi nikogo, kto by wstawiał się za swoimi braćmi: „I szukałem wśród nich męża, który by wystawił mur [przeciwko Mnie] i stanął w wyłomie przede Mną, by bronił tej ziemi i przeszkodził Mi w jej niszczeniu, a nie znalazłem takiego” (Ez 22,30). Nieraz nawet wierzący rodzi­ce zapominają o codziennej modlitwie za swoje dzieci. Niełatwo spotkać nauczyciela, który modli się za swoich uczniów, albo pisarza modlącego się za swoich czytelników. Może częściej proboszcz modli się za swoich parafian. Tym bardziej Kościół przez wieki zmaga się w walce o świętość swoich dzieci, korzystając z zasług wszystkich świętych, którzy już cieszą się zbawieniem w niebie.

„Panie, każdej duszy z czyśćca, która wydała choćby jedno westchnienie w mojej sprawie daj wyjście stamtąd i pozwól radować się przy Tobie...”