Dojrzałość w Chrystusie

(232 - lipiec - sierpień 2020)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Zamieniona w krokodyla

Karol Madaj

Właściwa opowieść o egipskich plagach rozpoczyna się krótkim prologiem opisującym znak, uczyniony ręką Aarona. Ten „cud dla samych siebie” (w. 8) Mojżesz i Aaron mają wykonać po części dla faraona, by wykazać mu wielkość posyłającego ich Boga i udowodnić, że jest godny słuchania, a po części po to, by uzasadnić własną wiarygodność jako wysłanników Jahwe.

Podczas objawienia Imienia Boga w płonącym krzewie (Wj 4, 3) laska Mojżesza została przemieniona w węża (nachasz). I to prawdopodobnie bardzo niebezpiecznego gatunku, skoro Mojżesz przed nim uciekał, a potem chwytał ostrożnie, by na powrót zamienił się w laskę. Choć we fragmencie, o którym tutaj mówimy, trzykrotnie laskę określono jako należącą do Aarona, niektórzy komentatorzy uważają, że chodzi o ten sam przedmiot, cudowną laskę Boga, którą posługiwał się raz Mojżesz, raz Aaron. W Egipcie laska nie zamieniła się jednak w nachasz, ale w tanin, czyli w inne zwierzę, „wodnego potwora” bądź „lewiatana”, którego św. Augustyn nazywa „smokiem”, ale chyba najlepiej byłoby określić go mianem „krokodyla” lub „monstrualnego węża”, tak by odróżnić tę istotę zarówno od węża (nachasz) spod ognistego krzewu, jak i węża (nachasz) z ogrodu Eden. Zdaniem rabinów laska zamieniła się w krokodyla, gdyż faraon sam siebie opisywał jako „wielkiego krokodyla” (tanin) rozciągniętego wśród rzek (Ez 29, 3), a hebrajscy chłopcy byli z rozkazu faraona wydawani w Nilu na pastwę tych wodnych stworzeń (Wj 1, 22).

Królewscy magowie, dzięki swym zaklęciom, byli w stanie uczynić pozornie to samo, a ich laski zamieniły się w krokodyle (w. 11).  W pełnej humoru scenie, laski egipskich „ekspertów” zostały jednak połknięte przez laskę Aarona (w. 12). Współcześni komentatorzy próbowali czasem wytłumaczyć ten znak jak i opisane później plagi w sposób naturalny. Według nich Aaron od początku trzymał w rękach znieruchomiałego krokodyla, który odpowiednio naciśnięty „ożył”. Taka interpretacja kłóci się jednak z ogólnym przesłaniem Księgi Wyjścia, która nie pozostawia wątpliwości, że przedstawia cuda. Przekraczający naturę charakter tych znaków nie budził ani wśród współczesnych, ani u autora natchnionego żadnych zastrzeżeń. Widzimy ponadto, że faraon musiał sprowadzać swoich najlepszych ludzi, którzy mimo  całej swojej tajemnej wiedzy nie byli w stanie dorównać mocy Boga. Czarownicy – według św. Pawła przywódcami tej grupy byli Jannes i Jambres (2 Tm 2, 8) – to albo oszuści, próbujący naśladować prawdziwe cuda czynione przez Mojżesza przy pomocy iluzjonistycznych sztuczek, albo też ludzie posługujący się czarną magią i stojącymi za nią  demonami. 

Św. Augustyn przytaczał w swoim komentarzu słowa Jezusa, który mówił o wielkich znakach i cudach czynionych w czasach ostatecznych przez fałszywych proroków (Mt 24, 24). To uczy nas, że ludzie podszywający się pod Boży autorytet mogą czasem działać cudowne znaki. Biskup Hippony podkreślał jednak, że choć cuda te z pozoru będą mogły wydawać się takie same, to jednak czynione będą z innych pobudek i inną mocą. Znaki czynione przez uczniów Jezusa można poznać po tym, że służą chwale Boga. Fałszywi prorocy szukają własnej chwały. Jezus przestrzegał też swoich uczniów, by nie chlubili się zbytnio z przewagi nad demonami i z mocy „stąpania po wężach”. To z czego uczniowie Chrystusa powinni się prawdziwie cieszyć, to fakt, że będą zbawieni  (Łk 10, 20).

Zdaniem rabinów połknięcie lasek Egipcjan symbolizowało późniejsze rozstąpienie się morza i „połknięcie” faraona i jego oddziałów (Pwt 11, 4). Ojcowie Kościoła w opowieści o lasce Aarona znajdowali znaczenie alegoryczne. Św. Ambroży pisał, że laska rzucona na ziemię, zamieniona w węża i połykająca węże Egiptu symbolizuje Słowo Boże, które stało się ciałem, by przez odpuszczenie grzechów zniszczyć „jad węża”, czyli szatana. Tak jak laska uległa przemianie, tak Syn Boży, umiłowany Ojca, stał się Synem Człowieczym urodzonym przez kobietę. Jak wąż został wywyższony na palu i uzdrawiał Izraelitów (Lb 21, 8), tak Chrystus leczy z krzyża rany całej ludzkości (J 3, 14). 

Mimo ewidentnego cudu i potwierdzenia Bożego posłannictwa Mojżesza i Aarona serce faraona pozostało uparte (w. 13). Nie była to tylko kwestia wiary lub niewiary w magiczne sztuczki czarowników, które faraon prawdopodobnie doskonale znał. Jego serce okaże się uparte także wtedy, gdy jego „eksperci” staną się już całkiem bezradni (Wj 8, 14).

Cudowna laska i rzeka Nil będą bohaterami także następnej sceny w tym Boskim „przedstawieniu”, w którym Egipt stał się sceną, faraon czarnym charakterem a Izrael widownią. Tylko Bóg nikogo nie odgrywał. On po prostu jest sobą i wypełnia dane przez siebie obietnice.