Życie konsekrowane

(193 - maj - czerwiec 2013)

Zapragnął mnie dla Siebie

świadectwa

Każdy najdrobniejszy czyn, od porannego otwarcia oczu, przez modlitwy, prace, odpoczynek, sen, ma sens, bo jest Jemu poświęcony

Żył Henoch w przyjaźni z Bogiem, a następnie znikł, bo zabrał go Bóg (Rdz 5,24)

Konsekracja = przedsionek raju, gdzie już na ziemi mogę żyć z Bogiem, by móc w wieczności całkowicie przylgnąć do Jego Serca.

Tym właśnie ona dla mnie jest…

siostra Lidia, obliczanka

 

Konsekracja dla mnie to wielkie wydarzenie. Od momentu pierwszych ślubów zostałam wyłączona z tego świata i poświęcona Bogu. Co to oznacza dla mnie w praktyce, jak tym żyję? 

Przede wszystkim to wielka radość być w pełni poświęconą Bogu, należeć całkowicie do Niego, być Jego własnością… Wszystko cokolwiek czynię, co przeżywam, co cierpię lub czym się raduję, należy do Jezusa – mojego Oblubieńca. Jestem Jego! Każdy najdrobniejszy czyn, od porannego otwarcia oczu, przez modlitwy, prace, odpoczynek, sen, ma sens, bo jest Jemu poświęcony. Każdy brak czynu, cierpienie, ból, ma sens, bo Jemu jest poświęcony (choć w chwilach cierpienia może wydawać się inaczej, i człowiek o tym nie myśli…)

To wzbudza we mnie ufność, że Jezus o wszystko się zatroszczy, jak o swoją własność, dlatego często ponawiam akt ufności i mówię: Panie, czyń ze mną co zechcesz, jestem Twoja. Bądź wola Twoja. Amen.

siostra Regina, obliczanka

 

 

Życie konsekrowane jest dla mnie wielką tajemnicą. Pamiętam w swoim życiu taki czas, kiedy byłem pewny, że ta droga nie jest przeznaczona dla mnie. Gdy jednak się na niej znalazłem, otrzymywałem od bliskich i przyjaciół słowa pochwały i uznania. Człowiek, który wybrał drogę pójścia za Chrystusem jest uważany za godnego podziwu. Tymczasem wygląda to trochę inaczej. Moje ofiarowanie życia na służbę Bożą jest jedynie odpowiedzią – przez maleńkie i pokorne „tak” – na wspaniałomyślne i pełne miłosierdzia zaproszenie Chrystusa, który kiedyś powiedział: Pójdź za mną! Nie byłoby mojej odpowiedzi i wyboru, gdyby nie było zaproszenia Chrystusa, które jest wielką łaską. Przez życie we wspólnocie zakonnej, czas spędzony na modlitwie, przez różnych ludzi, których Pan Bóg stawia na drodze, ta łaska nabiera szczególnej wyrazistości i znaczenia. Wtedy dostrzega się własną małość i słabość do tego stopnia, że przychodzą na myśl słowa św. Piotra: Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny. A Chrystus wybiera sobie takie narzędzia, którymi chce się posługiwać i mówi: Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił.

Bóg wybrał mnie w swoim zamyśle, w swoim zbawczym planie i tak naprawdę nie wiem, dlaczego akurat mnie. Najpierw przez łaskę konsekracji chrzcielnej, później przez poznanie rad ewangelicznych. Bóg chce, bym był miłą Mu ofiarą przez oddanie całego życia na służbę dla Niego. Służbę nie ze strachu, nie jako najemnik, ale z miłości i wdzięczności, bym stawał się z dnia na dzień coraz doskonalszym obrazem Jego Syna. Jest to możliwe przede wszystkim dzięki Jego łasce, która oczyszcza i udoskonala to, co we mnie słabe i kruche.

O poszczególnych ślubach można byłoby wiele pisać. Posłużę się jednak słowami św. Franciszka, które rozpoczynają naszą Regułę: „Zachowywać świętą Ewangelię Pana naszego Jezusa Chrystusa, żyjąc w posłuszeństwie, w ubóstwie i w czystości”. To, co najważniejsze dla naszego życia, znajduje się w Ewangelii, a reszta jest tylko uzupełnieniem odnoszącym się do słów Pana Jezusa: Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał (J 15,16).

brat Rafał , dolorysta

 

Zapragnął mnie dla Siebie

niepodzielnie, na zawsze

w czasie i wieczności.

Prosił, abym z Nim została

gdyż zechciał ze mną

podzielić Swoją samotność

swoją udrękę, ból, smutek.

Swoje pragnienia, tęsknotę

i radość.

Odpowiedziałam „tak” 

pewnego wieczoru,

gdy mówił mi o swojej miłości

rozsypując tysiące gwiazd 

na niebie…

…i pytał, czy zechcę

tylko z Nim…

tylko dla Niego…

…i jestem…

wśród mroku i światła,

wśród pokus i ciszy

jestem, bo Jest On

i nadal pyta, czy chcę…

a ja na nowo odszukuję 

swoje „tak”

w słabości i kruchości

w lęku, bólu, samotności,

wierząc…

ufając…

kochając…

 

siostra Andrea, obliczanka