Czyńcie uczniów

(159 - lipiec - sierpień 2008)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Zaproszenie do Egiptu (Rdz 45, 16-28)

Karol Madaj

Przebywający na „emigracji” Józef zaprosił braci z rodzinami do siebie (45,10), a faraon ochoczo potwierdził zaproszenie swojego wezyra (16-18). Przyszłym osadnikom została zaproponowana jedna z najbardziej urodzajnych części Egiptu - ziemia Goszen. Położona we wschodniej części delty Nilu była wystarczająco blisko Memfis i Awaris, gdzie w sądach królewskich pracował Józef, by rodzina mogła być w kontakcie. Jednocześnie ten graniczący z Kanaanem teren, znajdował się na tyle daleko od religijnego centrum, by bracia nie mieli na co dzień styczności z egipskim bałwochwalstwem. W ziemi Goszen Izraelici przez długi czas mogli w spokoju zajmować się pogardzanym przez Egipcjan wypasem bydła, nie tracąc przy tym wzrokowego kontaktu z Ziemią Obiecaną, do której mieli kiedyś z Bożą pomocą wrócić.

Faraon i jego dworzanie ucieszyli się z obecności braci Józefa w Egipcie (w.16). Zdaniem Rambana, rabina z Hiszpanii żyjącego w XIII wieku, radość wynikała z tego, że teraz naród egipski nie musiał się już wstydzić, że jest rządzony przez byłego niewolnika i eks-skazańca o nieznanym pochodzeniu. Wszyscy mogli zobaczyć, że Józef jest członkiem wielce szanowanej rodziny, o którą sam król troszczy się do tego stopnia, że w obawie o zdrowie kobiet i dzieci wysyła po nią konwój wozów (w. 19), a na dodatek jeszcze obiecuje jej skarby (w. 20). Ponadto, zdaniem jednego ze współczesnych rabinów, faraon, doceniając polityczne i ekonomiczne talenty Józefa, miał nadzieję, że w jego rodzie znajdą się ludzie równie wybitni, którzy przyczyną się do gospodarczego rozwoju państwa.

Na drogę Józef dał braciom odświętne ubrania (w. 22) nie tylko dlatego, że te które mieli na sobie podarli z żalu (44,13). Chciał także zaznaczyć w ten sposób nową, wysoką pozycję braci wicekróla. Płaszcz, używany w nocy jako koc, był bardzo docenianym prezentem w tamtych czasach. Ten podarunek był dodatkowo gestem pojednania, gdyż - jak pamiętamy - odświętne ubranie było kiedyś okazją do niezgody (37,3). Zauważmy też, że bracia nie byli zazdrośni o faworyzowanego Beniamina (w. 22 por. 43,34).

Być może nawiązaniem do tego nierównomiernego podziału darów były słowa: Niech was nie ogarnia niepokój w drodze (w.24). Niepokój o to, czy za hojnym gestem brata nie kryje się jakiś podstęp, jak to miało miejsce w czasie ich poprzednich wizyt. Rabini interpretowali to zdanie jako zachętę, by synowie Jakuba nie bali się złodziei. W czasie głodu tak zasobna karawana była z pewnością łakomym kąskiem, ale autorytet faraona i Boża opieka miały powstrzymywać rabusiów. Słowo „niepokój” można też tłumaczyć jako „kłótnię” i wtedy należałoby to polecenie rozumieć jako zakaz wdawania się w bolesne roztrząsanie przeszłości. Niezależnie od interpretacji, ze słów i czynów Józefa wynika troska o psychiczny i fizyczny komfort braci. Uczy nas to, by za słowami przebaczenia od razu następowały pojednawcze czyny.

Gdy bracia przybyli do Kanaanu i oznajmili Jakubowi dobrą nowinę: Józef żyje!, ten nie chciał im wierzyć (w. 26). Trudno mu się dziwić, kłamcy nie ufa się nawet wtedy, gdy mówi prawdę, a synowie już przecież nie raz zgrzeszyli przeciw ojcu. Jakuba przekonały dopiero przywiezione skarby. Autor natchniony nie relacjonuje nam wewnętrznych zmagań Izraela z tą wiadomością. Pod lakonicznym stwierdzeniem osłupiał z pewnością krył się burzliwy wewnętrzny dialog. Kiedy w końcu uwierzył w dobroć Boga (por. 42,36), wstąpiło w niego życie, czyli dosłownie: ożył jego duch (w. 27). Tylko Bóg jest w stanie trwale ożywić złamanych na duchu (por. Iz 57,15).

Orygenes w swojej homilii o Księdze Rodzaju słowa: Józef, syn twój, żyje i jest władcą całego Egiptu zinterpretował alegorycznie. Jego zdaniem oznaczały one życie nie w sensie doczesnym, ale duchowym. Dusza Józefa przeżyła dlatego, że oparła się wszystkim pokusom i nie popełniła grzechu (39,7-20; por. Rz 6,23). Teraz dzierży ona władzę nad „Egiptem”, który według aleksandryjskiego egzegety jest symbolem żądzy zmysłowej. Józef zapanował więc nad swoimi cielesnymi pożądaniami. Właśnie ta błogosławiona świadomość moralnej czystości syna skazanego na życie wśród pokus Egiptu na nowo rozpaliła ducha Jakuba, tak jak rozpala się dogasające ognisko, gdy dorzucimy weń chrustu. Ogień Boży może czasem gasnąć nawet w ludziach świętych i wiernych. Rozpalić na nowo to nadprzyrodzone światło może, zdaniem Orygenesa, tylko prawdziwe Życie - Jezus Chrystus.