Świeccy w Kościele

(228 - wrzesień - październik 2019)

z cyklu "Czego uczy nas Tora?"

Zejście do Egiptu

Karol Madaj

Zejście do Egiptu (Wj 4, 18-31)

Po otrzymaniu objawienia Mojżesz wrócił do swojego teścia Jetry i poprosił go o pozwolenie na podróż do Egiptu (w. 18). Zdaniem Rasziego zrobił to, ponieważ kiedyś obiecał Jetrze, że z nim zostanie. To pytanie o pozwolenie pokazuje nam też, jak bardzo Mojżesz był zintegrowany ze swoją nową madianicką rodziną. Zwróćmy uwagę, że lakoniczne zdanie Mojżesza „pozwól, bym wrócił do swoich braci, którzy są w Egipcie, zobaczę, czy jeszcze żyją” nie przekazywało prawdziwego celu wędrówki Mojżesza (w. 18). Jetro jednak ufał swojemu zięciowi. Wypowiedział w odpowiedzi tylko dwa słowa: lech leszalom – „Idź w pokoju”.

Bóg zapewnił Mojżesza, że może śmiało schodzić do Egiptu, gdyż jego wyrok śmierci uległ przedawnieniu (w. 19). Zdaniem Nachmanidesa Mojżesz postanowił wziąć ze sobą także żonę i synów (w. 20), by pokazać Żydom, że ma ufność w Bożą pomoc. W jednym z midraszy czytamy, że Aaron przekonał Mojżesza do odesłania Sefory i dzieci z powrotem do Madianu. Zdaniem św. Augustyna Mojżesz odprawił rodzinę zaraz po spotkaniu z aniołem (w. 24-26). Obie wersje tłumaczą, dlaczego rodzina Mojżesza znika z kolejnych rozdziałów księgi i pojawia się dopiero po wyjściu z Egiptu w towarzystwie Jetry (18, 5).

Mojżesz zabrał ze sobą „laskę Boga” (w. 20). Ona jest przedmiotem, który w narracji łączy znaki uczynione na górze Synaj ze znakami i cudami zdziałanymi w Egipcie. Tora pokazuje nam też, jak Bóg budował Mojżeszową pewność siebie i przygotowywał do przetrwania długiego okresu frustracji, kiedy to faraon będzie odmawiał poddania się woli Bożej (w. 22-24). Zdaniem rabinów zgodnie ze sprawiedliwą karą „miara za miarę” tylko plaga zabicia pierworodnych była karą wymierzoną faraonowi za zniewolenie i zabijanie pierworodnego syna Boga, czyli Izraela (w. 22). Inne plagi i znaki miały tylko przywieźć faraona do pokuty. Orygenes podkreślał, że Bóg nazwał Izraela swoim pierworodnym synem – nie z natury, ale z łaski – kiedy ten jeszcze był na wygnaniu. To wielki zaszczyt.

„W czasie podróży w miejscu noclegu spotkał Pan Mojżesza i chciał go zabić.  Sefora wzięła ostry kamień i odcięła napletek syna swego i dotknęła nim nóg Mojżesza, mówiąc: «Oblubieńcem krwi jesteś ty dla mnie». I odstąpił od niego [Pan]. Wtedy rzekła: «Oblubieńcem krwi jesteś przez obrzezanie»” (w. 24-26). Ta historia opisana jest jedną z tych, które sprawiają egzegetom najwięcej problemów. Jej znaczenie było bardzo różnie interpretowane. Autor natchniony nie wyjaśnia wprost, dlaczego Bóg chciał śmierci Mojżesza (który zresztą w tekście oryginalnym w tych dwóch wersetach nie został ani razu wymieniony z imienia). Wiele w tym fragmencie pozostawia się naszym domysłom. Datowany jest on na bardzo wczesny, być może nawet stanowi jedną z najstarszych wzmianek o obrzezaniu w Biblii. Zdaniem niektórych badaczy fragment uzasadnia zmianę obrzezania jako rytu sprawowanego przed małżeństwem na obrzezanie wykonywane niedługo po narodzinach.

Zdaniem współczesnych chrześcijańskich komentatorów powodem Bożego ataku na Mojżesza było to, że Mojżesz nie był wcześniej obrzezany, albo otrzymał tylko częściowe obrzezanie na modłę egipską. W Joz 5, 9 autor natchniony odnosił się do braku pełnego obrzezania jako do „hańby Egipskiej”. Sefora byłaby w tej interpretacji jedyną osobą, która mogła dokonać obrzędu i miała do tego odpowiednie narzędzie w postaci kamiennego noża (por. Joz 5, 2-9). Nie obrzezała jednak Mojżesza, który potem byłby niezdolny do dalszej drogi (por. Rdz 34, 18-31), ale swojego syna Eliezera (Wj 18, 4). By przenieść efekt rytu na męża, Sefora dotknęła napletkiem syna genitaliów Mojżesza, przywołując starożytną formułę „oblubieńcem krwi jesteś przez obrzezanie” (w. 26). Słowa Sefory nawiązywały do obrzezania jako obrzędu przedmałżeńskiego. Prawdopodobnie taka formuła pojawiała się w starożytnej ceremonii ślubnej. Sefora skutecznie zareagowała na zagrożenie, „zastępczo” obrzezując męża. Tym samym zapobiegła jego bolesnej niedyspozycji, gdy miał podjąć najważniejsze życiowe zadania. Tora pokazuje nam tu, jak wiele Mojżesz zawdzięczał kobietom. Żona, podobnie jak wcześniej matka i siostra (Wj 2, 3n), swoją odwagą i sprytem uratowała mu życie.

Z kolei zdaniem rabinów anioł chciał uśmiercić Mojżesza, gdyż ten był zbyt opieszały przy obrzezywaniu swojego syna Eliezera. Sefora obrzezała syna i dotknęła jego krwią „nóg” męża, dzięki czemu anioł go ominął. Później, w podobny sposób, krew baranka paschalnego na odrzwiach żydowskich domów broniła mieszkańców przed aniołem śmierci.

Całkiem inaczej interpretował ten fragment św. Efrem Syryjski. Oskarżał on bowiem o opieszałość Seforę, która ze względu na podróż powstrzymywała swojego męża przed dokonaniem obrzezania. Dopiero po interwencji anioła zrozumiała, że jej sprzeciw wobec obrzezania nie spodobał się Bogu i szybko dokonała tego aktu.

Ojcowie Kościoła często interpretowali duchowo fragmenty mówiące o obrzezaniu. Św. Augustyn pisał o nim jako o sakramencie starego przymierza. Porównywał wręcz Chrystusa, do kamiennego noża (w. 25), a odcięty napletek do grzechu. Zdaniem św. Hieronima obrzezanie było symbolem celibatu, a kamienny nóż symbolizuje Ewangelię, która wprowadziła bezżeństwo dla królestwa niebieskiego.

Tak, jak to zostało przepowiedziane w scenie powołania (w. 15), Aaron odpowiedział na wezwanie przez Boga i wyszedł z Egiptu na spotkanie z Mojżeszem. Spotkali się przy górze Synaj (w. 27). Mojżesz opowiedział bratu o Bożym objawieniu w miejscu, gdzie ono miało miejsce (w. 28). Od tego momentu dalej szli już razem. W Egipcie okazało się, że ludzie, co do których wiary Mojżesz miał tak duże wątpliwości (w. 1), jednak uwierzyli (w. 31). Wiara starszych Izraela nie była oparta na Mojżeszu, ale na Bożych słowach i znakach. Izraelici oddali pokłon, nie posłańcom, ale samemu Bogu (w. 31).